Archiwa tagu: Recap

Bucks – Magic 83-103 [wrażenia]

Nie było siódmego zwycięstwa z rzędu. Bucks bez Giannisa nie znaleźli swojego rytmu, zagrali w sumie 20 różnymi piątkami, mieli tak ciężkie nogi, że trafili tylko 6 z 35 trójek i muszą jak najszybciej zapomnieć o swoim drugim najgorszym meczu w tym sezonie.

Wbrew moim wczorajszym zapowiedziom, Bucks nie przejechali się po Magic. Okazuje się, że z kolanem Giannisa nadal jest na tyle niedobrze, że raczej odpuści sobie wszystkie back-to-backi do końca sezonu zasadniczego. A oglądanie Kozłów bez naszego lidera przypomina mi trochę czasy oglądania Bucks z lat 2006-07, gdy nic się nie kleiło i nic nie wpadało. Dokładnie tak było dzisiaj – Bucks trafili tylko 6 z 35 prób za trzy (Middleton 0/4, Lopez 0/6, Brogdon 0/4, Wilson 0/5, Brown i Ersan 0/2). I w sumie nic więcej na ten temat nie trzeba dodawać – to był prostu jeden z tych dni, kiedy cegły sypały się na potęgę. Trzeba się otrząsnąć i jak najszybciej zapomnieć o tym meczu.

Zastanawiające jest to, że Budenholzer wystawił w tym meczu aż 20 różnych piątek, z czego żadna z nich nie zagrała dłużej niż 5 minut. Najskuteczniejsza wariacja: Lopez-Bledsoe-Middleton-Snell-Wilson spędzili na parkiecie w sumie 2,5 minuty i zdobyli 10 punktów, a najdłużej grająca piątka Ersan-Lopez-Bledsoe-Middleton-Brogdon w 5 minut oddali 10 rzutów (trafili trzy) i wywalczyli w sumie 7 punktów. Wszystko można tłumaczyć zmęczeniem, tak jak to zrobił Bledsoe: „I’m thinking everybody was tired. We had no legs. We missed a lot of threes.”

Dla Bucks był to najgorszy mecz w ataku w tym sezonie. 22 grudnia w meczu z Heat rzuciliśmy 87 punktów. Dodatkowo, w trzeciej kwarcie ledwo uzbieraliśmy 15 punktów – to też najgorszy wynik w tym sezonie (poprzedni z Knicks – 17).

Z pozytywnych rzeczy, Mirotić już w stroju Bucks. Co prawda jeszcze nie wybiegł na parkiet, ale odbył już pierwszy trening z drużyną, po którym powiedział, że jest w stanie dać drużynie więcej, niż tylko dalekie trójki i rozciągnięcie ataku. Przyznał to też trener Bud, który jest pod wrażeniem wszechstronności Nikoli i ceni go również za umiejętności rozgrywania i gry w obronie. A skoro już o obronie mowa, to zapamiętaj z tego meczu tylko to, że Brook Lopez o mało nie zakończył kariery Aarona Gordona:

Zapominamy o porażce i w poniedziałek widzimy się w Chicago, gdzie będziemy walczyli o piątą z rzędu wygraną nad Bulls.

Reklamy

22 trafione trójki nie starczyły. Bucks – Mavs 122-107

Bucks nie wypuścili z rąk 22 punktowej przewagi, mimo tego, że Mavs rzucali trójki jak szaleni (22/53) , a Dirk miał +14 w 18 minut na parkiecie. Dziwny mecz w Dallas zakończony 41 zwycięstwem Bucks w tym sezonie (pierwszym w Dallas od 5 lat). Dodatkowo, Ersan wyprzedził Ray’a Allena na liście meczów rozegranych w barwach Bucks (495), a Giannis jest już liderem ligi we wsadach (197).

Spotkanie mogło się skończyć zupełnie inaczej. Nie dość, że prawie wypuściliśmy z rąk 22 punktową przewagę (w czwartej kwarcie Mavs doszli nawet na 8 punktów), to jeszcze Mavs prawie pobili rekord klubu w liczbie trafionych trójek (zabrakło jednej). Bucks z kolei od początku dominowali pod koszami (do przerwy 44-16 z pomalowanego), Luka (20 punktów) niby robił swoje przez cały mecz, trafiał szalone stepbacki i szkolił Ersana pod koszem, ale jednak był znacznie mniej widoczny niż w pierwszym meczu tych drużyn. Trzeba mieć dużo szczęścia (albo dużo Giannisa), żeby wygrać z drużyną, która trafia 22 z 53 trójek, a w dodatku samemu rzuca się z 28% skutecznością za trzy.

Giannis stanął na wysokości zadania i nie pozwolił Kozłom przegrać tego spotkania zaliczając 29 punktów (13/19 z gry), 17 zbiórek i 5 asyst. W pierwszej kwarcie znowu zaliczył airballa za trzy, ale zapomniał o tym dwa posiadania później, kiedy trafił z czystej pozycji. Budenholzer powtarza mu to cały sezon: „Jak jesteś wolny – rzucaj!”

Dużo pomógł też Brogdon, który pod nieobecność Middletona (odpoczynek) skończył mecz z 18 punktami. Również z 18 punktów dorzucił Bledsoe, a Brook Lopez uzbierał 20 – w tym trzy po perfekcyjnie wymierzonej trójce o deskę. Połamał też przy okazji parę kostek:

Co się rzuciło w oczy:

  1. Bucks całkowicie dominowali pod koszami, zdobywając 80 punktów z pomalowanego (Mavs tylko 26).
  2. Mavs z kolei trafili więcej rzutów za trzy (22/53) niż za dwa (14/34). W tym sezonie zdarzyło się to tylko czterokrotnie, żeby drużyna trafiła 20+ trójek i mniej niż 15 razy za dwa.
  3. W ostatniej minucie meczu w NBA zadebiutował Trey Duval, trafił layupa i podał za plecami do Ersana.

    Kostas znowu nie dostał szansy, żeby zagrać 1-on-1 z Giannisem.

  4. To była pierwsza wygrana Bucks w Dallas od pięciu lat.
  5. Giannis miał w tym meczu 6 wsadów i tym samym awansował na pierwsze miejsce w lidze ze 197 dunkami. Na drugie miejsce spadł Rudy Gobert – 194.
    Giannis zagrał w 51 meczach, Gobert w 55.
    Giannis idzie na około 305 dunków. Gobert na ~289.
    Zapowiada się, że rekord Dwighta Howarda (269 wsadów) zostanie w tym roku zniszczony.
  6. Ersan Ilyasova rozegrał swój 495 mecz w barwach Bucks i awansował na 10 miejsce all-time. Pełna lista:
    Junior Bridgeman – 711 meczów
    Sidney Moncrief – 695
    Bob Dandidge – 618
    Jon McGlocklin – 595
    Brian Winters 582
    Paul Pressey 580
    Michael Redd 578
    Glenn Robinson 568
    Marques Johnson 524
    Ersan Ilyasova 495
    Ray Allen 494
    Dużo i często się z niego śmieję, ale Ersan jest Kozłem pełną gębą!

Kolejny mecz przed Bucks: w sobotę u siebie z Orlando. Szansa na season sweep.

PS. Jeśli jeszcze nie polubiłeś Katie George, to teraz jest dobra pora na nadrobienie zaległości.

Recap: Skacowani Bucks bez szans z Pacers.

Wczoraj pisałem o tym, że Bucks wchodzą w fazę meczów, które absolutnie muszą wygrywać. Przed nami jeszcze mecz z Orlando, potem GSW, a następnie cztery bardzo ważne pojedynki: Heat, Wizards, Heat i 76ers. Podobnie jak dzisiejszy przespany mecz z Pacers, każda wygrana w tych meczach albo zbliża nas do pierwszej czwórki na wschodzie, albo coraz szybciej spycha do spotkania z Celtami/Cavs w pierwszej rundzie PO.

Bucks @ Pacers 96 – 109

Bucks może i zdają sobie z tego sprawę, ale w dzisiejszym meczu absolutnie nie było tego widać. Pierwszy raz od dawna, po porażce nie mam wyrzutów do Kidda, bo chłopaki zawalili ten mecz już pierwszej kwarcie. Pacers doskonale się bawili, trafiali z 70% skutecznością z gry (!!!) ograniczając Bucks do lewie 29% i ostatecznie zamknęli pierwsze 12 minut prowadząc 37-16 (16 punktów to najmniej ile rzucili Bucks w tym sezonie). Mieli przy tym dwa runy: 15-4 oraz 13-0. My w tym czasie popełniliśmy aż 6 strat i graliśmy tak, jakby była niezła popijawa w szatni przed meczem.

Do przerwy przegrywaliśmy już 64-38 (Pacers zdobyli więcej punktów z pomalowanego – 40 – niż my w całej połówce), po trzech 88-65 i kiedy w czwartej kwarcie miałem już wyłączać mecz i z zaszklonymi od łez bezsilności kłaść się spać, rezerwowi postanowili wnieść się na wyżyny swoich umiejętności i wygrali tę część meczu 31-21 i na minutę przed końcem przegrywaliśmy już tylko 9 punktami.

Wstyd być fanem Bucks po tym meczu, a co dopiero zawodnikiem, albo częścią organizacji. Zagraliśmy z Pacers dobre spotkanie parę dni temu wygrywając 122-101  , a powrót Oladipo nie może być usprawiedliwieniem na taki nagły spadek formy.

Wczoraj wieczorem wrzuciłem na twitterze informację:

Oczywiście Giannis dzisiaj musiał zagrać swój najgorszy mecz w tym sezonie. Jeszcze nigdy nie widziałem, żeby był tak pasywny i uciekający od piłki. Skończył mecz z 17 punktami (tylko 8 rzutów z gry w 32 minuty), 7 zbiórkami i 3 asystami. Do tego miał najgorsze ze wszystkich starterów -19.

Bledsoe (11 pkt) i Middleton (19) trafili w sumie 11 z 27 rzutów z gry.

Snell dalej ma karę i wchodzi do gry z ławki.

Jedynym plusem po tym meczu to 3/3 za trzy Browna.

Zostaliśmy doszczętnie zniszczeni w punktach z pomalowanego 42-60. A przecież to Kozły zajmują 5 miejsce w NBA pod tym względem (średnio 47.6 na mecz), a Indiana dopiero 14 (43,7). Dominacja pod koszem w połączeniu ze świetną obroną Pacers wystarczyły, żeby nas ośmieszyć w wyjazdowym meczu. Do tego granie piłką i ciągły ruch w ataku: Pacers mieli 30 asyst przy 44 trafionych rzutach.

Zapomnijmy o porażce, wyciągnijmy wnioski i grajmy dalej. W środę walczymy o czwarte zwycięstwo z rzędu u siebie – tym razem z Magic.

Recap: Raptors przejechali się po Bucks 129-110

Niestety, mimo zapowiedzi i nadziei na to, że Bucks zrobią wszystko, żeby się zrewanżować za wcześniejszą porażkę, Bucks dali piękny przykład antykoszykówki przegrywając po fatalnym meczu w obronie piąty mecz z Raptors z rzędu, tym razem 110-129. Nie oglądaj całego meczu – włącz sobie tylko trzecią kwartę. Zaufaj mi. Mistrzostwo, ku*wa, świata!

W przeciwieństwie do meczu w Toronto, gdzie swoim 52 punktowym szaleństwem zniszczył nas jeden zawodnik, dzisiaj istne bukkake na twarz Kozłów urządzili sobie wszyscy gracze Raptors.

Jonas 21 punktów i 13 zbiórek w 17 minut.

Serge 21 punktów w 29 minut.

Demar 20 punktów w 29 minut.

Aż siedmiu graczy Raptors rzuciło więcej niż 10 punktów.

Walić to – Valanciunas w 17 minut rzucił więcej punktów (21) niż Snell w trzech pierwszych meczach 2018 roku (w sumie 15 punktów, 4/16 z gry).

To był najgorszy mecz w obronie Bucks za czasów Kidda:

Pamiętasz pierwszą rundę PO rok temu? Przegraliśmy ją w dużej mierze przez typową dla Kidda obronę. Przez odpuszczanie trójek w narożniku (rzutem właśnie z tego miejsca Lowry doprowadził do dogrywki w meczu z Toronto, btw).

Ciekawa statystyka z dzisiejszego meczu: trafiliśmy tylko trzy trójki mniej niż Raptors: 7-10. Co z tego? Ano to, że my oddaliśmy ich 17, a Raptors 33! Oznacza to jedno – po raz kolejny Kidd nawet na moment nie próbuje dokonać drobnych roszad w obronie, tylko w kółko wałkuje to samo. Aby wygrywać mecze tą obroną, trzeba ją egzekwować perfekcyjnie. Bucks nie dość, że są dalecy od perfekcyjnej egzekucji, to jeszcze mam wrażenie momentami mają średnie pojęcie, czego wymaga od nich trener. Dodatkowo, tak strasznie przewidywalne było to, że będziemy podwajać DeRozana w każdym posiadaniu, że nie zdążył jeszcze dobrze złapać piłki, a było przy nim dwóch obrońców. Szybki skip pass, rozrzucenie obrony i czysta trójka (dobrze, że im rzuty z dystansu nie siedziały).

Ten mecz był tak słaby w wykonaniu Bucks, że pod koniec trzeciej kwarty (przegranej przez Kozły 19-43, 17-25 z gry Raptors!!) miałem ochotę zrobić to, co zrobił pies na nasze logo. Totalnie odpuściliśmy deskę, przegrywając w punktach drugiej szansy 5-18, a zbiórkach 28-45 (w trzeciej kwarcie zebraliśmy 2 piłki, Raptors 18).

Dodatkowo, w przerwie meczu ogłoszonych zostało TOP5 najlepszych rozgrywających Bucks w historii. Na liście znaleźli się: Flynn Robinson, Oscar Robertson, Paul Pressey, Sam Cassell i … Brandon Jennings. Ku*wa, przepraszam, ten sam Brandon Jennings, który w tej chwili, w wieku 28 lat, podbija chińską koszykówkę broniąc barw Shanxi Brave Dragons.

Wybacz, ale nie pisnę słowem o ani jednym plusie tego spotkania (chociaż Giannis zaliczył solidne 24/5/5, Delly znowu rozdał 7 asyst przy 1 stracie, a Thon miał trzeci mecz z rzędu z +10 punktami). Fani Bucks nie zasłużyli na parę sekund uśmiechu po tym meczu.

Na następny mecz jedziemy do Waszyngtonu licząc na to, że Wizards znowu zlekceważą teoretycznie słabszą drużynę i zagrają pod statsy.

Brandon Jennings TOP5 rozgrywających Bucks w historii.. Dżizus, k*wa, ja pier*le…

Recap: Łatwe zwycięstwo z Pacers 122-101

Mecze jak ten z Pacers, w którym jesteśmy murowanym faworytem i musimy go łatwo wygrać, nie zdarzają się Kozłom często. Drużyna z Indiany bez Oladipo w składzie teoretycznie nie powinna stworzyć nam żadnych problemów i na szczęście, stanęliśmy na wysokości zadania pokonując gości różnicą 21 punktów 122-101. Dla Milwaukee była to 20 wygrana w sezonie, natomiast Pacers przegrali piąty mecz z rzędu grając bez swojego lidera.

Pacers @ Bucks 101 – 122

Byłby to mecz bez historii, gdyby nie to, że po raz pierwszy w tym sezonie udało nam powiększyć prowadzenie grając w czwartej kwarcie składem Delly/Brogdon/Liggins/Middleton/Maker. Jak zobaczyłem, jakim składem wychodzimy na ostatnie 12 minut meczu głośno westchnąłem i poszedłem zrobić kawę, bo mimo 17-punktowego prowadzenia, zaczęło mi nagle śmierdzieć dogrywką. Na szczęście trzeci dobry mecz z ławki z rzędu zagrał Delly (9 asyst i 8 pkt (3/3 z gry) w 17 minut), który rozdawał asysty na prawo i lewo. W meczach z OKC, TOR i IND miał 27 asyst i 2 straty grając średnio nieco ponad 23 minuty! To jest Delly, którego w Milwaukee potrzebujemy!

Spokojnie dominujący mecz miał Giannis (31 punktów w 29 minut przy 12/18 z gry, a do tego 10 zb i 5 asyst), który w końcu mógł odpocząć w drugiej połowie. Na luzie zagrał też Middleton (27pkt) , który w końcu trafił więcej trójek (3/4) niż Thon (2/2). Maker z kolei zagrał drugie z rzędu dobre spotkanie w ataku (dzisiaj 12 punktów, 5/10 z gry).

Bucks nie są świetną drużyną, która zalicza blow-outy ze słabeuszami co trzeci mecz. Nie jesteśmy jeszcze dobrą drużyną, która potrafi zamykać mecze po dwóch kwartach, a potem spokojnie dowozić wygraną do ostatniego gwizdka. Dlatego ta wygrana jest w pewnym sensie wyjątkowa, bo pokazuje, że jesteśmy w stanie wygrać z łatwością mecz z drużyną, która, delikatnie mówiąc, bez Oladipo wygląda tragicznie.

Kilka szybkich spostrzeżeń:

  • 125.4 OffRTG to jeden z lepszych wyników Bucks w tym sezonie.
  • Dla Pacers był to czwarty z ostatnich pięciu mecz, w którym pozwolili przeciwnikom rzucać z ponad 50% z gry. Bucks dzisiaj: FG 58%.
  • Przed tym meczem Bucks mieli 10 spotkań z rzędu, które rozstrzygnęły się różnicą mniejszą niż 10 punktów. Wyrównaliśmy tym samym rekord klubu sprzed 17 lat. Na szczęście, seria zaciętych meczów skończyła się dzisiaj.

    Kolejny mecz z Toronto już w piątek.

Zaczynamy rok od porażki z Raports 127-131 (OT)

 

Bucks wypuścili z rąk wielką szansę na popsucie rekordowego meczu DeRozana. Gdy przy stanie 110-106 na nieco ponad minutę przed końcem meczu Giannis dostał podanie w trumnie i zebrał się do wsadu lewą ręką, wstałem z krzesła. Jak zawisł w powietrzu trzymając piłkę kilkaset metrów nad obręczą, moje ręce dotykały sufitu. I nagle, jak wślizg jednego z braci Tachibana blokujący potencjalnego game winnera Kojiro w półfinałach zachodu, pojawił się Ibaka z jednym ze swoich 4 bloków w tym meczu. Poszła kontra, and one i zamiast 112-106, zrobiło się 110-109. Pomijam już naszą słabą obronę w dogrywce, ale do teraz zastanawiam się, jakim cudem, mając na zegarze 3,2 sekundy do końca regulaminowego czasu, można NIE ODDAĆ RZUTU!? #FireKidd

Zeszłoroczna potyczka w playoffach z Raptors była fantastyczna dla oczu i jeśli trafimy ponownie na naszych kanadyjskich rywali, to zapowiada się kawał serii. Szkoda, że po niezłej serii przeciwko drużynom z zachodu, nie udało nam się dzisiaj postawić kropki nad „i” i wygrać na trudnym terenie w Toronto.

Giannis zaliczył cichą i spokojną pierwszą połowę, w drugiej przebudzał się tylko momentami, a i tak skończył mecz z 24 punktami, 9 zbiórkami i 7 asystami. Mam wrażenie, po raz kolejny z resztą, że Bucks jakoś niespecjalnie się starają zrobić dla niego więcej miejsca do penetracji i nie rozciągają gry tak, jak na początku sezonu. Nie wiem, czy jest to wynik niezrozumiałych dla wielu obserwatorów rotacji Kidda, czy po prostu pole gry się dodatkowo zacieśniło wraz z pojawieniem się w składzie Erica (w tym meczu 29 punktów, 5/7 za trzy , ale też 3 asysty przy 5 stratach). Dziwi najbardziej to, że w kilku posiadaniach po koniec meczu, Giannis nawet nie dotykał piłki (USG% w całym meczu tylko 23%).

Dobry mecz z ławki zagrał Maker (16 punktów, 3/4 za trzy, 4 zbiórki), który w pewnym stopniu przyczynił się do 5/19 z gry Ibaki (0/5 za trzy).

Middleton chybił wszystkie 4 próby za trzy i z trudem uciułał 18 punktów.

Brogdon wszedł z ławki i dodał swoje standardowe 15 punktów i 6 zbiórek + kolejny mini plakat meczowy, tym razem z Ibaką (parę chwil po tym, jak Bledsoe został przez brutalnie zablokowany w kontrze).

Dellavedova zrobił w tym meczu wszystko, żeby dołączyć do listy Kozłów, którym będę musiał wysyłać listy z przeprosinami i brakiem wiary – 6 punktów, 10 asyst i 5 zbiórek. Niestety, w ostatnich 10 meczach notuje średnie 3,6 punktów i 4,7 ast na mecz.

Dla Raptors była to 8 z rzędu wygrana nad wschodem, a 52 punkty DeRozana to nie tylko jego rekord, ale też i największa zdobycz punktowa Raptors (poprzedni rekord – 51 pkt Cartera). Demar przyznał się, że wcześniej przed meczem oglądał 6 mecz finałów Bulls-Utah z 1998 z pamiętnym rzutem Jordana.

Recap: Playoffy przyszły do Milwaukee w listopadzie. 99-95 z Pistons.

Widzieliście podobieństwa, do poprzedniego meczu? Wolny start (0-8), mozolne dwie kwarty z wymianą punkt za punkt (41-41 do przerwy), ostre przykręcenie śruby w obronie w trzeciej kwarcie (34-21) oraz zapewnienie kibicom dramaturgii w ostatnich minutach (24-33 w IV), ale z upewnieniem się, że nie oddamy frajersko wygranego meczu. Bucks nauczyli się jednej rzeczy w tym sezonie – zamykania spotkań, które są na styku. Po raz kolejny roztrwoniliśmy dużą przewagę z trzeciej kwarty (15 punktów), ale na koniec mogliśmy się cieszyć z czwartego z rzędu zwycięstwa. Pistons pokonani 99-95 po prawie że playoffowym meczu, w którym miałeś wszystko – crunchtime, kontestowanie prawie każdego rzuty (16 bloków Bucks, tylko dwa mniej od rekordu klubu ustanowionego w 1980 w meczu z … Detroit!!) , twardą obronę i szorowanie parkietu, jakby od kolejnego hustle zależały losy meczu. Jak jeszcze nie oglądałeś i masz czas – szczerze polecam, bo takich Bucks chce się oglądać non stop.

  1. Wiemy już, co znaczy zasię ramion Bucks w obronie. W trzeciej kwarcie mieliśmy dzisiaj idealną prezentację siły Kozłów, jeśli są w pełni skoncentrowani i ustawiają swoją „wyjdziemy po przerwie i nie damy im, kurwa, wyjść z dziesięciu”  defensywę. Reggie Jackson nie miał dzisiaj jak oddychać, nie mówiąc już o oddawaniu rzutów (2/7 z gry, 6 punktów). Drummond przy każdym podaniu, jakie do niego szło w pomalowanym, musiał kilka razy przestawiać się w postupie, bo było przy nim 8 zawodników Bucks (takie przynajmniej miałem wrażenie oglądając mecz). Filozofia Bucks w obronie pozostaje taka sama – wcisnąć paluchy gdzie się tylko da, odbić każde podanie i próbować zablokować każdy rzut. Z ich zasięgiem, jest to bardzo słuszna koncepcja.
  2. Middleton miał wczoraj (albo dwa dni temu) rozmowę face-to-face z Garnettem, który regularnie odwiedza i trenuje indywidualnie z Makerem. KG dał Khrisowi radę na wydostanie się ze strzeleckiej niemocy: „Nie przejmuj się niczym. Po prostu graj twardo.”  No to KM zagrał twardo – 27 punktów (3/7 za trzy), 8 asyst, 6 zbiórek i 2 przechwyty. Oddał najwięcej rzutów w meczu (21) i trafił 12 z nich, ale najważniejsze, że był widoczny i aktywny praktycznie w każdej akcji w ataku.
  3. Powoli, powoli robi się fantastyczna chemia w zespole. Bledsoe zaczyna czuć nie tylko gdzie zaraz będzie kroczył Giannis, ale też doskonale znajduje trailującego Middletona.
  4. Akcja z drugiej kwarty: Maker wysyła rzut Morelanda w trybuny. Parę sekund później Giannis blokuje Isha Smitha w trybuny.
  5. W tym meczu, to nie indywidualne popisy były warte swojego akapitu, ale ta cholernie imponująca obrona. Pistons: zatrzymani na 35% z gry. Bucks z 10 przechwytami (Giannis i Bledsoe po 3). Bucks z tymi rekordowymi w tym sezonie 16 blokami (Giannis i Thon po 4). Jeśli zastanawiałeś się, jaki wpływ na obronę Bucks będzie miało dodanie Bledsoe, to teraz masz już odpowiedź. Pominę fakt, że daliśmy sobie zebrać 17 piłek w ataku oraz najwięcej trójek w tym sezonie (15/37)
  6. Def Rtg z Giannisem na parkiecie (35 minut): 87,1
  7. Def Rtg z Giannisem na ławce (13 minut): 130,40. Tak tylko mówię.
  8. Bucks nauczyli się nie panikować pod koniec meczu. W crunch time zachowują więcej spokoju niż Jason Terry mówiący do Siri – obejrzyj końcówkę pomeczowego wywiadu z Antkiem i wsłuchaj się w tło. 🙂
  9. Pisałem już, że to nasza czwarta wygrana z rzędu? Nie chcę nic mówić, ale zaraz gramy z Mavs…

Pędzę robić śniadanie i do przedszkola. Czekając na edit i rozszerzony recap, obejrzyj skrót z meczu (a potem koniecznie całość!)