Archiwa tagu: pacers

Bucks pewnie wygrywają z Pacers 117-98

Bucks wykorzystali run w trzeciej kwarcie do zbudowania bezpiecznej, dwudziestopunktowej przewagi, której tym razem nie oddali w ostatniej części gry. Kończymy sezonowy duel z Pacers bilansem 3-1 i brakuje nam już tylko 1 wygranej do magicznej liczby 50 zwycięstw.

Pacers @ Bucks 98 – 117

Dwa słowa wstępu

Trzecia kwarta. Piłka idzie do czekającego już pod koszem Giannisa. Wychodzi w górę, żeby skończyć akcję dynamicznym wsadem dwoma rękami. Dostaje po łapach, pada na parkiet, piłka nie wpada do kosza, nie ma gwizdka, a Pacers już wyprowadzają swój atak. To był moment, w którym zaczął się mecz dla Giannisa i Bucks i skończyły nadzieje na wyjazdowe zwycięstwo Indiany. Zbyt agresywne dyskusje z sędzią kończą się technicznym dla Greak Freaka.

Często mówi się o tym, żeby na parkiecie przepalać sportową złość w grę z dodatkową porcją energii i to, co od tego momentu zobaczyliśmy w wykonaniu Bucks jest tego potwierdzeniem. Skończyło się na 13 punktach z rzędu dla Kozłów, w tym miliona wsadów Giannisa (20-2 w PIP w III kwarcie), w które wkładał tyle energii, jakby nie tylko chciał wyrwać obręcz z konstrukcji kosza, ale i pierdolnąć nią w trybuny. Klasyczny wkurw-mode, kiedy zamykasz oczy i walisz gdzie popadnie (czyli odwrotność bukkake-mode, gdzie w sumie też masz zamknięte oczy, ale to na ciebie walą. Czy jakoś tak, nie wiem, nie pamiętam już za dobrze studenckich czasów).

Udzieliło się wszystkim – Lopez trafiał trójki z napisu „fiserv” na parkiecie (czyli z daleka). Snell złamał kostki Bodganoviciowi (pierwszy ankle breaker w karierze). A Donte i Pat oficjalnie stali się białasami z najdłuższym hangtimem przy skoku do zbiórki.

Sorry Bojan.

Co się rzuciło w oczy

Wrócił Middleton. Zaczął mecz od trzech trójek po ISO, w czwartej kwarcie zaliczył 3+1 i był już dzisiaj wszędzie. 27 punktów (8/15 z gry), 4 asysty, 3 przechwyty i 3 zbiórki.

Wrócił DiVincenzo, po dwóch miesiącach przerwy i nawet nie wiesz, jak się cieszę, że znowu zaraża energią na parkiecie. Niby tylko 9 minut, ale udało mu się trafić trójkę i jeden rzut z półdystansu w garbage time. Dodatkowo pokazał, że po kontuzji nie zmalała mu winda w nogach i nadal jest w stanie włączyć lock-down defence.

Mirotić przeszedł obok tego meczu. 1/6 z gry i jedynie 2 punkty w 19 minut to nie wykon, na który liczą kibice Bucks. Dopasował się do stylu gry Gasola, który w 11 minut nie trafił trójki, zebrał 5 piłek, ale po jego udanych zasłonach zdobyliśmy 4 punkty. Wiemy jednak, że rola Pau w zespole jest zupełnie inna niż Nikoli.

Wróciła skuteczność Bucks – trafiliśmy 50% z gry (40% za trzy) i zatrzymaliśmy Pacers na 39%. Zdominowaliśmy deskę (52-40) i punkty z pomalowanego 52-28.

Lopez miał więcej zbiórek (6) niż oddanych trójek (4). Boo!

MVP meczu

Dzisiaj wkurw-mode Giannis. 29 punktów, 12 zbiórek, 5 asyst. Usage na poziomie 35%. EFG% 65.5. To był Giannis, wokół którego budują się Bucks. Nie do zatrzymania.

Reklamy

Indiana @ Bucks o 2:00 [zapowiedź]

Po kiepsko zakończonej wycieczce po zachodnim wybrzeżu i dwóch z rzędu porażkach (z Jazz i Suns), Bucks wracają do siebie z nadzieją na zamknięcie serii z Pacers wynikiem 3-1. Jest to dla nas szczególnie ważne, bo zespół z Indianapolis nie dość, że zajmuje teraz trzecie miejsce na wschodzie i będzie robić wszystko, żeby 76ers i Celtics ich nie dogonili, to jeszcze jest duże prawdopodobieństwo, że spotkamy się z nimi w playoffach. Nie zapominajmy, że spośród największych rywali na wschodzie Bucks wygrali już season-series z Celtami i Raptors.

Warte uwagi

  1. Nasz debiutant pauzował od sylwestra, pięta już jest wyleczona a to znaczy tylko jedno: Donte DiVincenzo wraca do gry! (Na parkiecie nie zobaczymy jednak dalej wciąż zmagających się z urazami Hilla i Browna).
  2. Kozły muszą coś zrobić z obroną, która od przerwy na weekend gwiazd spadła ze 104.4 do 112.2 (na 100 posiadań, co daje nam raptem 22 miejsce w lidze).
  3. Mecz odkupienia Khrisa Middletona? Po ostatnim fatalnym 1/13 z gry na dzisiejszy mecz wyjdzie na pewno dodatkowo zmotywowany. Kwestia tylko, na jakie szaleństwa pozwoli mu Myles Turner.
  4. Dodatkową motywację do gry dostanie w tym meczu również Tad Young:

5. Pacers przegrali 3 z ostatnich 5 meczów. Mecz z Bucks będzie dla nich back-to-backiem, wczoraj w nocy pewnie pokonali Bulls 105-96. W meczu nie zagra Domantas Sabonis.

Poprzednie spotkania

Pacers @ Bucks 101-118 (W)
Bucks @ Pacers 97-113 (L)
Pacers @ Bucks 106-97 (W)

Początek meczu o 2:00. Słyszymy się o poranku!

Recap: Skacowani Bucks bez szans z Pacers.

Wczoraj pisałem o tym, że Bucks wchodzą w fazę meczów, które absolutnie muszą wygrywać. Przed nami jeszcze mecz z Orlando, potem GSW, a następnie cztery bardzo ważne pojedynki: Heat, Wizards, Heat i 76ers. Podobnie jak dzisiejszy przespany mecz z Pacers, każda wygrana w tych meczach albo zbliża nas do pierwszej czwórki na wschodzie, albo coraz szybciej spycha do spotkania z Celtami/Cavs w pierwszej rundzie PO.

Bucks @ Pacers 96 – 109

Bucks może i zdają sobie z tego sprawę, ale w dzisiejszym meczu absolutnie nie było tego widać. Pierwszy raz od dawna, po porażce nie mam wyrzutów do Kidda, bo chłopaki zawalili ten mecz już pierwszej kwarcie. Pacers doskonale się bawili, trafiali z 70% skutecznością z gry (!!!) ograniczając Bucks do lewie 29% i ostatecznie zamknęli pierwsze 12 minut prowadząc 37-16 (16 punktów to najmniej ile rzucili Bucks w tym sezonie). Mieli przy tym dwa runy: 15-4 oraz 13-0. My w tym czasie popełniliśmy aż 6 strat i graliśmy tak, jakby była niezła popijawa w szatni przed meczem.

Do przerwy przegrywaliśmy już 64-38 (Pacers zdobyli więcej punktów z pomalowanego – 40 – niż my w całej połówce), po trzech 88-65 i kiedy w czwartej kwarcie miałem już wyłączać mecz i z zaszklonymi od łez bezsilności kłaść się spać, rezerwowi postanowili wnieść się na wyżyny swoich umiejętności i wygrali tę część meczu 31-21 i na minutę przed końcem przegrywaliśmy już tylko 9 punktami.

Wstyd być fanem Bucks po tym meczu, a co dopiero zawodnikiem, albo częścią organizacji. Zagraliśmy z Pacers dobre spotkanie parę dni temu wygrywając 122-101  , a powrót Oladipo nie może być usprawiedliwieniem na taki nagły spadek formy.

Wczoraj wieczorem wrzuciłem na twitterze informację:

Oczywiście Giannis dzisiaj musiał zagrać swój najgorszy mecz w tym sezonie. Jeszcze nigdy nie widziałem, żeby był tak pasywny i uciekający od piłki. Skończył mecz z 17 punktami (tylko 8 rzutów z gry w 32 minuty), 7 zbiórkami i 3 asystami. Do tego miał najgorsze ze wszystkich starterów -19.

Bledsoe (11 pkt) i Middleton (19) trafili w sumie 11 z 27 rzutów z gry.

Snell dalej ma karę i wchodzi do gry z ławki.

Jedynym plusem po tym meczu to 3/3 za trzy Browna.

Zostaliśmy doszczętnie zniszczeni w punktach z pomalowanego 42-60. A przecież to Kozły zajmują 5 miejsce w NBA pod tym względem (średnio 47.6 na mecz), a Indiana dopiero 14 (43,7). Dominacja pod koszem w połączeniu ze świetną obroną Pacers wystarczyły, żeby nas ośmieszyć w wyjazdowym meczu. Do tego granie piłką i ciągły ruch w ataku: Pacers mieli 30 asyst przy 44 trafionych rzutach.

Zapomnijmy o porażce, wyciągnijmy wnioski i grajmy dalej. W środę walczymy o czwarte zwycięstwo z rzędu u siebie – tym razem z Magic.

Zapowiedź: powstrzymać Oladipo, wygrać w Indianapolis.

O tym, jak wiele znaczy Victor Oladipo dla Pacers przekonały się ostatnio Byki, które zostały zniszczone przez Indianę 125-86. Był to pierwszy mecz Victora po powrocie z kontuzji i od razu zrobił swoje: 23 punkty (9/11 z gry), 9 asyst, 5 przechwytów w 24 minuty. Pacers przerwali serię pięciu porażek z rzędu i nie będą już takim łatwym kąskiem dla Kozłów jak ostatnio, kiedy wygraliśmy 122-101. Tak na marginesie:

Pacers z Oladipo: 20-14.
Pacers bez Oladipo: 0-5

Jeśli Bucks chcą pretendować do bycia POWAŻNYM zagrożeniem na wschodzie, takie mecze jak ten (czy z chociażby z Pistons i Heat), powinni wygrywać bez większych problemów. Sytuacja na wschodzie robi się coraz ciekawsza:

4. Wizards 23-17
5. Heat 22-17
6. Bucks 21-17
7. Pistons 21-17
8. Pacers 20-19
9. 76ers 19-19

Niestety, im więcej meczów Kozłów oglądam w tym sezonie, tym coraz mniej rozumiem, co się tam dzieje. I tak, na przykład, w meczu z Wizards za karę powędrował Snell, a w pierwszej piątce wyszedł Brogdon. Nie wiem, na ile jest to skuteczny sposób na motywowanie zawodników, ale granie dwoma rozgrywającymi i ustawianie na raz trzech graczy, którzy muszą mieć piłkę w rękach, żeby być produktywnymi, nie ma większego sensu. W dodatku Kidd ma pretensje do Snella o to, że jest cieniem samego siebie od początku roku i ogóle nie zwraca uwagi na to, że Tony ma jeden z niższych USG% w drużynie. Coś naprawdę dziwnego dzieje się również z ofensywą Bucks, bo nie zaskakuje tak dobrze, jak powinna. A o obronie nawet nie zaczynam pisać, bo to temat na osobny wpis.

Nie będzie to łatwy mecz, ale Bucks muszą go wygrać. Dla Khrisa wyzwaniem będzie zatrzymać Oladipo, a dla Kidda, nie spierniczyć tego meczu z ławki. Nie tylko trio Giannis-Middleton-Bledsoe musi zagrać na poziomie 60+ punktów, ale również trzeba liczyć na solidne wsparcie punktowe z ławki. Czy będzie to czwarty mecz z rzędu, w którym Maker rzuca ponad 10 punktów?

Dość smucenia – zróbcie sobie drzemkę po pracy, bo o 1:00 w nocy nie śpimy!

Recap: Łatwe zwycięstwo z Pacers 122-101

Mecze jak ten z Pacers, w którym jesteśmy murowanym faworytem i musimy go łatwo wygrać, nie zdarzają się Kozłom często. Drużyna z Indiany bez Oladipo w składzie teoretycznie nie powinna stworzyć nam żadnych problemów i na szczęście, stanęliśmy na wysokości zadania pokonując gości różnicą 21 punktów 122-101. Dla Milwaukee była to 20 wygrana w sezonie, natomiast Pacers przegrali piąty mecz z rzędu grając bez swojego lidera.

Pacers @ Bucks 101 – 122

Byłby to mecz bez historii, gdyby nie to, że po raz pierwszy w tym sezonie udało nam powiększyć prowadzenie grając w czwartej kwarcie składem Delly/Brogdon/Liggins/Middleton/Maker. Jak zobaczyłem, jakim składem wychodzimy na ostatnie 12 minut meczu głośno westchnąłem i poszedłem zrobić kawę, bo mimo 17-punktowego prowadzenia, zaczęło mi nagle śmierdzieć dogrywką. Na szczęście trzeci dobry mecz z ławki z rzędu zagrał Delly (9 asyst i 8 pkt (3/3 z gry) w 17 minut), który rozdawał asysty na prawo i lewo. W meczach z OKC, TOR i IND miał 27 asyst i 2 straty grając średnio nieco ponad 23 minuty! To jest Delly, którego w Milwaukee potrzebujemy!

Spokojnie dominujący mecz miał Giannis (31 punktów w 29 minut przy 12/18 z gry, a do tego 10 zb i 5 asyst), który w końcu mógł odpocząć w drugiej połowie. Na luzie zagrał też Middleton (27pkt) , który w końcu trafił więcej trójek (3/4) niż Thon (2/2). Maker z kolei zagrał drugie z rzędu dobre spotkanie w ataku (dzisiaj 12 punktów, 5/10 z gry).

Bucks nie są świetną drużyną, która zalicza blow-outy ze słabeuszami co trzeci mecz. Nie jesteśmy jeszcze dobrą drużyną, która potrafi zamykać mecze po dwóch kwartach, a potem spokojnie dowozić wygraną do ostatniego gwizdka. Dlatego ta wygrana jest w pewnym sensie wyjątkowa, bo pokazuje, że jesteśmy w stanie wygrać z łatwością mecz z drużyną, która, delikatnie mówiąc, bez Oladipo wygląda tragicznie.

Kilka szybkich spostrzeżeń:

  • 125.4 OffRTG to jeden z lepszych wyników Bucks w tym sezonie.
  • Dla Pacers był to czwarty z ostatnich pięciu mecz, w którym pozwolili przeciwnikom rzucać z ponad 50% z gry. Bucks dzisiaj: FG 58%.
  • Przed tym meczem Bucks mieli 10 spotkań z rzędu, które rozstrzygnęły się różnicą mniejszą niż 10 punktów. Wyrównaliśmy tym samym rekord klubu sprzed 17 lat. Na szczęście, seria zaciętych meczów skończyła się dzisiaj.

    Kolejny mecz z Toronto już w piątek.

Zapowiedź: Pacers @ Bucks 2:00

Czeka nas kolejna nieprzespana noc – o 2:00 oglądamy 36. mecz Kozłów w tym sezonie. Naszym przeciwnikiem po raz pierwszy będzie Indiana Pacers (spotkamy się z nimi jeszcze trzy razy: 09.01, 03.03 i 06.03)

Bucks muszą zrobić wszystko, żeby wykorzystać brak Oladipo, który z powodu kontuzji kolana opuści czwarte spotkanie z rzędu. Victor gra świetny sezon (24,9 punktów na mecz przy 48% z gry, do tego 5,3 zbiórek i 3,9 asyst), a bez niego Pacers grają fatalnie – w ostatnich dwóch przegranych z Dallas i Wolves mieli drugi i trzeci najgorszy mecz ofensywnie w tym sezonie. Goście przyjadą do nas z chęcią przerwania serii czterech porażek.

W Bucks nie zobaczymy na pewno DJ Wilsona, który dołączył po raz trzeci do Winsonsin Herd, grającej w G-League. W tym sezonie zagrał już z nimi dwa spotkania, notując średnio 18 punktów, 4,5 zbiórek i 3 asysty na mecz. Dla porównania, w barwach Bucks zagrał do tej pory w 11 meczach, dostał średnio 3,9 minut na mecz i w tym czasie zdążył notować 0,7 punktów i 0,5 zbiórek.

Na fali wznoszącej jest Delly, który wrócił po kontuzji, w dwóch ostatnich meczach zagrał odpowiednio 25 i 29 minut w czasie których rozdał w sumie 19 asyst.

Ostatnie starcie

6.04.2017 – Pacers przejechali się po Bucks wygrywając spokojnie 104-89. Paul George skończył mecz z 23 punktami i 10 zbiórkami, a Lance Stephenson, który dopiero dołączył do drużyny, dodał 9 punktów i 5 asyst. Giannis miał 25 punktów, 7 zbiórek, 6 asyst.

Ciekawostki

  • ogólny bilans Bucks-Pacers: 97-86
  • Bojan Bogdanović (Pacers) i Sean Kilpatrick (Bucks) grali rok temu w Nets.

Początek meczu w Milwaukee o 2:00.

Bucks mają kolejnego znaczącego inwe$$$tora.

nbamoneyJak podaje bizjournal.com, wczoraj odbyło się pierwsze oficjalne przedstawienie trzeciego po Larsym i Edensie współwłaściciela Bucks. Jest nim Jamie Dinan, który podobnie jak Lasry i Edens, zajmuje się zarządzaniem funduszami hedgingowymi w Nowym Jorku. Dinan wykupił swoją część Bucks już w lipcu, potem w połowie września pojawiał się często na spotkaniach ze sponsorami. Nie wiadomo ile kosztowało go wykupienie udziałów, ale portal podaje, że stał się trzecim największym udziałowcem w klubie.

55-latek jest kolejną osobą, która będzie miała z czego wykładać pieniądze. Dinan w 2013 roku został wyceniony przez Forbesa na 1,6 miliarda dolarów, a na co dzień zarządza aktywami wartymi około 25 miliardów. Co ciekawe, w wywiadach często podkreśla, że zarządzane przez niego fundusze dają średnio 20-30% zysków rocznie. Pomija jednak fakt, że dwa lata przed krachem w 2008 roku (który o mało nie przyczynił się do stracenia wszystkich aktywów) fundusze regularnie traciły na wartości.

Bucks dodatkowo przedstawili grupę nowych, lokalnych inwestorów z Milwaukee, wliczając w to najprawdopodobniej największą grupę czarnoskórych inwestorów w historii NBA (takie rzeczy i statystyki możliwe są tylko za oceanem. Ich udziały pewnie mieszczą się w 5%, ale w trzech różnych źródłach przeczytałem, że staniowią „najliczniejszy kolektyw prominentnych, afro-amerykańskich przedsiębiorców z Milwaukee”. Uwielbiam coś takiego, Stanisław Anioł byłby dumny…)

Wracając do Dinana – podobno kocha Bucks od 1970 i czasów Oscara Robertsona, jest zachwycony tym, że trenerem jest Kidd i głęboko wierzy w świetlaną przyszłość Bucks. A ja głęboko wierzę w to, że kupieni po zaniżonej cenie Bucks za parę lat staną ię fantastycznym powodem do zarobienia grubych milionów. I to liczonych w setkach milionów. Kilka podobnych przykładów:

1. Grousbeck kupił Celtics w 2003 roku za 360 milionów. Teraz są warci około 730 milionów.

2. Jordan kupił Bobcats za 175 milionów. Obecna wartość: 315 milionów.

3. Reinsdorf w 1985 kupił Bulls za 16 milionów (szesnaście!). Obecna wartość: 800 milionów.

4. Cuban w 2000 dał 280 milionów za Mavs. Obecna wartość: 685 milionów.

5. Hebbert Simon kupił Pacers w 1983 za 10 milionów (dziesięć!). Obecna wartość: 383 miliony.

Czy muszę podawać więcej przykładów? Mając pieniądze, głowę na karku i doświadczenie w zarządzaniu, na posiadaniu klubu NBA naprawdę ciężko jest utopić pieniądze (wiem z autopsji, bo w Championship Managerze zawsze byłem multimiliarderem).

Nawet, jeśli mówimy o klubie ze środka kukurydzianego pola, gdzie główne role odgrywają (1) debiutant, (2) grecki mutant, który alkohol legalnie będzie mógł kupić za dwa lata, (3) jarający trawę, jednoręki bokser bez oka i (4) trener, który po rozbiciu samochodu po pijaku poszedł po kolejne pół litra, żeby świętować fakt, że żyje, po czym wrócił do domu i w euforii dał żonie na rocznicę  ślubu dwa proste w oko, sierpa w ucho i uppercuta na deser.

James Dinan. Wes Edens. Marc Lasry. Wiedzą co robić, żeby zarobić.

Nie zdziw się, jak w trzy lata po wybudowaniu nowej hali i kilku latach przeciętnych sukcesów (czyli na przykład dwóch regularnych awansów do playoffów), Bucks pójdą w inne ręce za grubo ponad 800 milionów. Być może nawet do Seattle.


Przeczytaj koniecznie:

nbamoney 1. Jak o 3 nad ranem sprzedawałem Bucks

2. Kim są Edens i Lasry i dlaczego ma cię to obchodzić

3. Jak ostatecznie zabezpieczyć przyszłość Bucks w Milwaukee