Archiwa tagu: jennings

Recap: Raptors przejechali się po Bucks 129-110

Niestety, mimo zapowiedzi i nadziei na to, że Bucks zrobią wszystko, żeby się zrewanżować za wcześniejszą porażkę, Bucks dali piękny przykład antykoszykówki przegrywając po fatalnym meczu w obronie piąty mecz z Raptors z rzędu, tym razem 110-129. Nie oglądaj całego meczu – włącz sobie tylko trzecią kwartę. Zaufaj mi. Mistrzostwo, ku*wa, świata!

W przeciwieństwie do meczu w Toronto, gdzie swoim 52 punktowym szaleństwem zniszczył nas jeden zawodnik, dzisiaj istne bukkake na twarz Kozłów urządzili sobie wszyscy gracze Raptors.

Jonas 21 punktów i 13 zbiórek w 17 minut.

Serge 21 punktów w 29 minut.

Demar 20 punktów w 29 minut.

Aż siedmiu graczy Raptors rzuciło więcej niż 10 punktów.

Walić to – Valanciunas w 17 minut rzucił więcej punktów (21) niż Snell w trzech pierwszych meczach 2018 roku (w sumie 15 punktów, 4/16 z gry).

To był najgorszy mecz w obronie Bucks za czasów Kidda:

Pamiętasz pierwszą rundę PO rok temu? Przegraliśmy ją w dużej mierze przez typową dla Kidda obronę. Przez odpuszczanie trójek w narożniku (rzutem właśnie z tego miejsca Lowry doprowadził do dogrywki w meczu z Toronto, btw).

Ciekawa statystyka z dzisiejszego meczu: trafiliśmy tylko trzy trójki mniej niż Raptors: 7-10. Co z tego? Ano to, że my oddaliśmy ich 17, a Raptors 33! Oznacza to jedno – po raz kolejny Kidd nawet na moment nie próbuje dokonać drobnych roszad w obronie, tylko w kółko wałkuje to samo. Aby wygrywać mecze tą obroną, trzeba ją egzekwować perfekcyjnie. Bucks nie dość, że są dalecy od perfekcyjnej egzekucji, to jeszcze mam wrażenie momentami mają średnie pojęcie, czego wymaga od nich trener. Dodatkowo, tak strasznie przewidywalne było to, że będziemy podwajać DeRozana w każdym posiadaniu, że nie zdążył jeszcze dobrze złapać piłki, a było przy nim dwóch obrońców. Szybki skip pass, rozrzucenie obrony i czysta trójka (dobrze, że im rzuty z dystansu nie siedziały).

Ten mecz był tak słaby w wykonaniu Bucks, że pod koniec trzeciej kwarty (przegranej przez Kozły 19-43, 17-25 z gry Raptors!!) miałem ochotę zrobić to, co zrobił pies na nasze logo. Totalnie odpuściliśmy deskę, przegrywając w punktach drugiej szansy 5-18, a zbiórkach 28-45 (w trzeciej kwarcie zebraliśmy 2 piłki, Raptors 18).

Dodatkowo, w przerwie meczu ogłoszonych zostało TOP5 najlepszych rozgrywających Bucks w historii. Na liście znaleźli się: Flynn Robinson, Oscar Robertson, Paul Pressey, Sam Cassell i … Brandon Jennings. Ku*wa, przepraszam, ten sam Brandon Jennings, który w tej chwili, w wieku 28 lat, podbija chińską koszykówkę broniąc barw Shanxi Brave Dragons.

Wybacz, ale nie pisnę słowem o ani jednym plusie tego spotkania (chociaż Giannis zaliczył solidne 24/5/5, Delly znowu rozdał 7 asyst przy 1 stracie, a Thon miał trzeci mecz z rzędu z +10 punktami). Fani Bucks nie zasłużyli na parę sekund uśmiechu po tym meczu.

Na następny mecz jedziemy do Waszyngtonu licząc na to, że Wizards znowu zlekceważą teoretycznie słabszą drużynę i zagrają pod statsy.

Brandon Jennings TOP5 rozgrywających Bucks w historii.. Dżizus, k*wa, ja pier*le…

TOP5 tygodnia (3)

Bucks – 76ers 105 – 96
Bucks – Pacers 99 – 85
Bucks – Hornets 117 – 113

Bucks zakończyli miniony tydzień z trzema zwycięstwa. Znowu trochę ciężko przyznać indywidualne nagrody, kiedy drużyna bazuje w takim stopniu jak Kozły na grze zespołowej. Jedynie w meczu z 76ers wyróżnił się Jennings (33/5/8), w pozostałych co najmniej pięciu zawodników rzucało ponad 10 punktów, a dwóch kolejnych kończyło mecz z 9 punktami na koncie. Nie mniej spróbuję kogoś wyróżnić (no dobra, to wcale nie będzie takie trudne).

1. Brandon Jennings (3)
Sprawę praktycznie załatwił wspomniany wyżej mecz z Sixers. Brandon trafiał jak natchniony i teoretycznie w pojedynkę za rękę zaprowadził drużynę do wyjazdowego zwycięstwa. Nieco niej aktywny był w spotkaniu z Pacers (16/4/3), natomiast wrócił do wysokiej dyspozycji z Hornets (22/2/9). W sumie w tygodniu trafił 26 z 49 rzutów z gry (53%), zanotował chory jak na niego stosunek asyst do strat 21 / 2 i przechwycił 9 piłek. Jeszcze Wam mało?

2. Monta Ellis (1)
Powiedzmy, że wygrał nam mecz z Hornets ostatnimi rzutami w meczu, zagrał na przyzwoitym jak na siebie procencie z Pacers (6/15), a z Sixers, mimo słabej dyspozycji rzutowej (8/20) rozdał 7 asyst. Znowu jednak ma momenty przebłysków i trafiania seriami, które miesza z tragicznymi decyzjami rzutowymi i odpalaniem szalonych trójek w momentach, kiedy aż prosiłoby się o wejście pod kosz. Miło jednak patrzy się na to, że co raz lepiej rozumie się z Jenningsem i przede wszystkim, z Dalembertem.

3. Samuel Dalembert (-)
Sami się obudził po tym, jak przeprowadził poważną rozmowę ze swoimi rozgrywającymi. Teraz każde spotkanie zaczyna się od kilku akcji z rzędu granych na naszego centra, z czego większość z nich kończy się alb wsadem, albo rzutem z półdystansu. Cieszy oczy to, że w końcu wrócił do żywych również na deskach. Niby 18 zbiórek w trzech meczach to za mało jak na centra, jednak zawsze lepsze to, niż mizerne 4 zbiórki na mecz na początku sezonu. Oby tylko jego forma została podtrzymana przez następne tygodnie.

4. Tobias Harris (-)
Tobias jest dla mnie zagadką. Zaczyna mecz na ostrym wku***, że tak się brzydko wyrażę, tylko po to, żeby zaraz zniknąć na ławce z 3 faulami po pierwszej kwarcie. Stąd zagrał kolejno 18, 20 i 17 minut i w tym czasie zdobywał średnio 10,3 punktów i … 2,3 zbiórek. Warto jednak zaznaczyć, że jak już jest na parkiecie, to daje z siebie wszystko i statystyki naprawdę nie są w stanie oddać jego wkładu w wywalczone bezpańskie piłki czy ciągłe przeszkadzanie pod bronionym koszem.

5. Mike Dunleavy (4)
Wahałem się między nim a Udrihem, ale jednak zdecydowałem się na Mike’a. Przede wszystkim dlatego, że jest w tej chwili jedynym zawodnikiem, który w jakiej piątce się nie pojawi, zawsze to ustawienie jest na plusie. Ba, jak tylko Mike pojawia się na parkiecie, automatycznie notujemy jakiś mniejszy lub większy run (bez kitu!) W minionym tygodniu nie udał mu się mecz z Pacers z powodu kłopotów z faulami (tylko 5 pkt i 3 zbiórki), jednak w pozostałych dwóch spotkaniach był zdecydowanie naszym najlepszym rezerwowym. Gdyby nie spotkanie z Pacers (1/6 z a trzy), trafił w sumie 6/10 za trzy i zdobywał średnio po 15 punktów i 7 zbiórek na mecz.

MVP Bucks po trzech tygodniach:

1. Brandon Jennings – 26 punktów
2. Monta Ellis – 20 punktów
3. Larry Sanders – 14 punktów
3. Mike Dunleavy – 14 punktów
5. Benu Udrih – 6 punktów
5. Samuel Dalembert – 6 punktów
6. Tobias Harris – 4 punkty

Z cyklu wpisów śmieciowych – Jennings się przeprowadził.

Brandon od kilku dni mieszka piętro nad Ellisem, kilkanaście metrów od hali Bradley Center. Dla tych, którzy lubią tego typu informacje, wynajmuje mieszkanie w wieżowcu The Moderne na 25 piętrze. Do dyspozycji ma m.in. 3 sypialnie, 2 łazienki,  darmową myjnię i sprzątaczki „na życzenie”. O restauracjach i siłowni na miejscu nie wspomnę. Za całość płaci 4,500 dolarów miesięcznie, czyli rocznie wychodzi go to bagatela 2% z nieco ponad 3 milionowego kontraktu.

Poniżej kilka zdjęć. Na pierwszy rzut idzie widok na halę – prosto z okna. Faktycznie, rzut beretem.

Źródło tej jakże ważnej informacji.

John Hammond odpowiada na pytania o przyszłość Jenningsa

W środowy wieczór telefonicznym gościem SportsRadio był John Hammond, który ze stoickim spokojem skomentował obecną sytuację Bucks. Wiadomo, tematem przewodnim był Jennings oraz decyzja klubu o nieprzedłużanie z nim umowy już na początku sezonu. Oto najciekawsze wypowiedzi GMa Bucks:

Czy Bucks wrócą do negocjacji kontaktu z Jenningsem przed 31 października?

Mamy jeszcze kilka godzin (przypominam, że rozmowa miała miejsce w środę), ale raczej nie uda nam się teraz niczego podpisać. Jednak nigdy nie mów nigdy. Chodzi wyłącznie o sprawy finansowe, chcemy żeby Brandon związał się z klubem na długie lata.

Jak wygląda przyszłość klubu i Jenningsa?

Brandon będzie zastrzeżonym wolnym agentem. Myślę, że jakoś od 1999 roku mieliśmy 262 zastrzeżonych agentów, z czego 78% z nich podpisało kontrakty ze swoimi klubami. Powody są dwa: 1) ponieważ są zastrzeżeni, 2) myślę, że kluby są w dogodnej sytuacji, żeby zatrzymać własnego zawodnika. Taki mamy cel z Brandonem teraz i tak samo będziemy myśleli pod koniec sezonu. Chcemy, żeby w przyszłości był naszym zawodnikiem.

Dlaczego nie podpisano przedłużenia teraz?

Czysty biznes. Brandon i jego agent mają jakąś kwotę w głowie, my mamy inną. Na tym polegają negocjacje. Jeśli nie możesz podjąć decyzji, która jest satysfakcjonująca dla obu stron, odkładasz je na później. Raz jeszcze powtórzę, Brandon ma do wykonania zadanie, tak samo jak i my. Chcemy zatrzymać Brandona na kolejne lata.

Jak bardzo cena, jaką klub będzie musiał zapłacić za Brandona zmieni się, gdy stanie się on RFA?

Jeśli dzisiaj nie dojdziemy do porozumienia, to latem rozpoczynamy wszystko od zera. Oczywiście, kwoty ulegną zmianie.

Cztery najważniejsze osoby w klubie: Ellis, Skiles, Jennings i Hammond mają ostatnie lata swoich umów. Co dalej?

Monta wie doskonale w jakiej jest sytuacji i teraz będzie chciał zrobić wszystko, żeby pokazać się z jak najlepszej strony. Wiem też, że trener da się z siebie wszystko, tak samo jak ja. Identycznie na pewno zachowa się też Brandon, jeśli nie uda nam się dzisiaj podpisać nowej umowy.

Jak bardzo podpisane umowy przez Lawsona i Curry’ego wpłyną na żądania Brandona?

Powtórzę, jeśli nie uda nam się dzisiaj dojść do porozumienia, to latem zaczniemy całkowicie nowe rozmowy. Wtedy będziemy inaczej patrzyli na wiele spraw.

Hammond dodał jeszcze, że w ostatnich latach liczba debiutantów wybranych w pierwszej rundzie, która przedłużyła kontrakty przed ich wygaśnięciem drastycznie zmalała w ostatnich latach. Nagle wymienił z 30-40 nazwisk z pamięci – wszyscy zawodnicy, którzy byli w takiej samej sytuacji jak Jennings teraz i ostatecznie zdecydowali się pozostać w swoich klubach.

Zapytany o to, jak zachowa się Jennings, jeśli kontrakt nie zostanie teraz przedłużony, Hammond nie wybrał zbyt dobrej odpowiedzi. Dobrą odpowiedzią byłoby chociażby udanie, że nie dosłyszał pytania i pójście dalej. Hammond powiedział, że jego wzorem profesjonalizmu jest Eric Gordon, co moim zdaniem było najgorszą z możliwych odpowiedzi. Pamiętacie, że latem Gordon jako RFA podpisał kontrakt z Phoenix, jednak jego oferta została wyrównana przez Hornets i Eric musiał zostać w Nowym Orleanie. A teraz okazuje się, że Gordon jest wyłączony z gry przez milion lat z powodu kontuzji kolana, o której nie wie nikt w klubie. Profesjonalizm pełną gębą.

Miejmy nadzieję, że tego typu sytuacja nie będzie nas dotyczyła, Jennings się na nas nie obrazi i nie będzie chciał uciec z dala od Milwaukee.