Archiwa tagu: hornets

BUCKS VS HORNETS 131-114. 50 WYGRANA W SEZONIE URATOWANA W DRUGIEJ POŁOWIE.

Gdyby nie 18 punktów Lopeza w trzeciej kwarcie i świetna zespołowa skuteczność w drugiej połowie (prawie 60% z gry!), nie moglibyśmy dzisiaj świętować pierwszego od 14 lat sezonu z 50 zwycięstwami Kozłów. Ostatecznie w tę wietrzną jak po pikantnym burrito noc, Bucks pokonali Hornets 131-114.

Dwa słowa wstępu

Panie i Panowie – pierwszy kamień milowy w tym sezonie został osiągnięty. Następnym będzie pierwsze po 18 latach przejcie pierwszej rundy w playoffach. A dalej, to już się zobaczy, bo mam wrażenie, że po każdej naszej kolejnej wygranej po sezonie zasadniczym będę miał wrażenie, że coraz głębiej zapadam w sen, a to wszystko tak naprawdę się nie dzieje. Tak jak to miało miejsce podczas dzisiejszego oglądania meczu w środku nocy. Wichura na dworze zagłuszała kibiców w Fiserv Forum, dwa razy zerwany na moment prąd skutecznie stawiał na nogi, żeby podnieść tyłek z łóżka i przełączyć mecz na tablet. Wszystko było trochę surrealistyczne, jeśli weźmie się też pod uwagę apatyczną grę Bucks w pierwszej połowie (tylko 19/47 z gry, Middleton znowu tylko 1/7 i 3 punkty).

Aż nagle stało się coś, przez co znowu zwątpiłem, czy to sen czy jawa:

https://platform.twitter.com/widgets.js

W drugiej połowie trio Lopez, Giannis i Mirotic zapewniło nam wygraną. Ten pierwszy trafił 5 z 6 rzutów w trzeciej kwarcie (18 punktów), a Antek z Miro dodali odpowiednio 10 i 8 punktów w ostatniej odsłonie. Warte odnotowania jest to, że Greek Freak prawie 1/4 swoich punktów zdobył po stratach Hornets i po kontrze (w sumie wygraliśmy ten element 23-6)

Co się rzuciło w oczy

  1. Middleton znowu się nie rzucił w oczy, w tym problem. Prawie pół godziny na parkiecie, 4/12 z gry, tylko 9 punktów, 6 zbiórek i 3 asysty. Back-to-backi ewidentnie mu nie służą.
  2. Dobrze widzieć zdrowego DiVincenzo. Dzisiaj w dwie minuty po wejściu na parkiet zdążył trafić dwie trójki (skończył z trzema i 11 punktami w 17 minut). Do tego robił jak zwykle czarną robotę – uratował 3 bezpańskie piłki i zaliczył deflection w obronie, po którym poszła jedna z kontra.
  3. Lopez nie dość, że miał dzisiaj znowu więcej zbiórek (8) niż oddanych trójek (5), to jeszcze trafił mniej razy zza łuku niż Giannis (1-2). Nie wiem, czy coś takiego miało miejsce wcześniej w tym sezonie.
  4. Brogdon prawie 55% ze swoich 18 punktów zdobył z pomalowango.

MVP meczu

Znowu Giannis. 26 punktów, 13 zbiórek, 6 asyst, 10/10 z wolnych, 73% eFG, aż 84% TS% i najwyższe w zespole PIE 22.1.

Reklamy

Z Hornets o 50 zwycięstwo w sezonie.

Dzisiaj przed snem nastaw budzik na 3:00 w nocy i olej wyjątkowo poranną mszę o 6:00, bo możesz nie zdążyć ze świętowaniem. Mecz o takiej wadze jak z Hornets miał ostatnio miejsce w sezonie 2000/01, który zakończyliśmy z 52 wygranymi. Krótka piłka – w przypadku wygranej w nadchodzącym meczu, po raz 14 w historii przekroczymy magiczną barierę pięćdziesięciu zwycięstw w sezonie. Dla zainteresowanych, w 2013 roku pisałem, że
” licząc od roku 1991 jesteśmy w końcowej piątce jeśli chodzi najgorsze kluby NBA. Od 1991 mieliśmy tylko jeden sezon z ponad 50 wygranymi (2001) i tylko jeden, w którym awansowaliśmy poza pierwszą rundę playoffów (2001). Auć. ” Tak, 2013 rok był w ch*j dawno temu!

Szerszenie łatwo żądeł nie oddadzą – w tej chwili zajmują 10 miejsce i wciąż mają szanse na dogonienie zamykającym playoffową stawkę Heat. W ostatnich 10 meczach mają bilans 3-7 (oraz 9 porażek w ostatnich 12 meczach).

Giannis, pamiętasz Franka?

Dla Bucks będzie to przede wszystkim mecz o wspomniane na początku 50 zwycięstwo w sezonie i zbliżenie się do zapewnienia sobie pierwszego miejsca na wschodzie. Dodatkowo, w przypadku dzisiejszej wygranej, Hornets dołączą do Raptors, Pacers i Celtics, z którymi wygraliśmy serie w tym sezonie.

Ostatnie mecze z Charlotte:
wygrana 113-112 w dreszczowcu na otwarcie sezonu 18.10.2019,
porażka 107-110 w listopadzie,
wygrana 108-99 26 stycznia

Jak trafiło cię to, że 2013 był dawno temu, to odpal siódmy mecz playoffów z 2001 roku. Ehh, stare, lepsze czasy. 😉

Bucks – Hornets 104 : 93 (3-1) Wymęczone zwycięstwo.

Meczów jak ten będzie niestety w tym sezonie dużo. Słaba pierwsza kwarta, pod koniec której przegrywaliśmy już nawet 15-25, ratujący nam tyłek buzzerami Teletović (5/9 za trzy, drugi najwyższy OffRtg pod Snellu – 115,7), potem mecz punkt za punkt (14 razy zmieniało się prowadzenie, 11 razy mieliśmy remis), aż w końcu w ostatnich 2 minutach Bucks odjechali na bezpieczny dystans. Najpierw blokiem do deski popisał się Middleton, z kontry dwa punkty zdobył Giannis. W kolejnej akcji Middleton trafił za trzy na +5, a pod koniec kolejny prawie-clutch blok zaliczył Giannis, który, tak na marginesie, tym razem trafiał wolne pod presją. Kiedy zobaczyłem, że w pierwszym składzie nie ma Brogdona, na moment przyszło mi do głowy: „leci do Phoenix”. Na szczęście chwilę potem padła informacja, że nie wiadomo kiedy nabawił się kontuzji (kostka). Póki co nie ma informacji, kiedy wróci do gry.

Antek zrobił swoje – dominował w kontrze, był nie do zatrzymania po eurostepach, bronił jak zawsze, ale do 32 punktów, 14 zbiórek i 6 asyst dołożył też 6 strat (13 Bucks). Nie zmienia to faktu, że udało mu się pobić dwa rekordy:

  1. Żaden zawodnik w historii NBA nie zdobył w pierwszych czterech meczach 147 punktów, 43 zbiórek i 21 asyst,
  2. Stał się pierwszym po Kareemie (1975) zawodnikiem Kozłów, który zdobył +32 punkty w pierwszych czterech meczach sezonu.

Najprawdopodobniej też będzie to jego czwarty mecz z rzędu, kiedy ląduje w akcjach TOP10 dnia – tym razem gościnnie zapozował do plakatu Franka Kaminskiego:

Khris dalej ma problemy, że grać na poziomie jakiego wszyscy od niego oczekują. Dzisiaj zdobył co prawda 20 punktów, popisał się fantastycznym blokiem o deskę w ostatnich minutach, ale znowu trafił tylko jedną z pięciu trójek i skończył mecz z eFG% 44,7. Na szczęście, ta jedyna trójka wpadła na 45 sekund przed końcem meczu i dała nam pięć punktów przewagi. Giannis po meczu powiedział:

„Don’t worry about Khris. He’s the last person you need to worry about…we know he’s always gonna be there for us. He’s going to get out. Next game, he could hit 7 of them.”

Formą z ławki imponuje Teletović, który trafia jak na zawołanie i jest pewnym wzmocnieniem przez około 20 minut (dzisiaj 15 punktów i 5 zbiórek).

Dobrze, że Bucks są w stanie od początku sezonu wygrywać mecze na styku i zamykać końcówki na swoją korzyść. Mieliśmy dużo szczęścia, bo na dobrą sprawę Hornets przegrali ten mecz przez osobiste. Trafili tylko 21 z 36 (53%) przy naszych 14 na 16 (87%). Wynik mógł być zupełnie inny, gdyby Dwight nie skończył meczu na poziomie Dwighta: 0/9 z wolnych, ale też 22 zbiórki (8 w ataku, o 3 więcej niż Bucks) i 4 bloki.

Statystyka meczu: Johnny O’Bryant rzucił w tym spotkaniu więcej punktów (14) niż w 100 meczach w barwach Bucks (12). BRAWO!

Nie pozostaje nic innego jak cieszyć się z bilansu 3-1 i szykować powoli do drugiego w tym sezonie meczu z Celtami.

 

Zapowiedź Hornets @ Bucks, propozycja wymiany z Phx.

Nie ma odpoczynku – w nocy o 2:00 podejmujemy Hornets, którzy przyjadą do nas z nastawieniem przerwania serii dwóch porażek z rzędu w Milwaukee. Nastawiałem się już po cichu na pojedynek Giannisa z MKG, ale właśnie przeczytałem, że nie jest jeszcze gotowy do gry po dwutygodniowej przerwie jaką dostał po śmierci babci. Nie zobaczymy też pewnie Zellera, który opuścił piątkowy mecz z Atlantą, w związku z czym jako zmiennik Howarda pojawi się Johnny O’Bryant.

Bucks będą musieli znaleźć odpowiedź na szalejącego Kembę Walkera oraz przeżywającego czternastą młodość Howarda (średnio 15 pkt i 15 zb na mecz). Z kolei Hornets, żeby myśleć o zwycięstwie, powinni znaleźć sposób na maksymalne ograniczenie wszystkich, którzy nie mają na imię Giannis. To się powoli robi zasadą w tym sezonie – totalna dominacja Antka na początku sezonu pozwala łatwiej obierać taktykę na mecze. Pozwól Giannisowi się wyszaleć, ale zrób wszystko, żeby nikt poza nim nie wyszedł z 15 punktów.

„Gram z nastawieniem, że nie mam nic do stracenia. Będę atakował. Będę rozgrywał. Będę miał straty. Będę pudłował. Czasem rzucę airballa. Ale będę robił wszystko, żeby nasza drużyna wygrywała. Nie mam nic do stracenia.” – mówi Giannis.


Z innych spraw – wczoraj wieczorem nieco rozrywki dostarczył swoim „I dont wanna be here” twittem Eric Bledsoe. Od razu pojawiła się w głowie wizja, jak fajnie byłoby go przywitać w MKE. Pozbywając się przy tym dwóch zawodników, których tak bardzo nie widzę w Bucks. Koszykarscy bogowie – do dzieła!

 

Bobby, pamiętamy!

bobby-phills Wczoraj minęła dokładnie 9 rocznica tragicznej śmierci Bobby’ego Phillsa, który 12 stycznia 2000 roku wsiadł w Porsche i razem z Davidem Wesley’em wybrali się na skromne wyścigi po mieście. Nie trzeba było długo czekać na tragedię – Bobby stracił nagle kontolę nad autem i spowodował wypadek, w którym wzięły udział w sumie trzy samochody. Bobby zmarł na miejscu.

W raporcie policyjnym można przeczytać, że obaj panowie jechali agresywnie, bezmyślnie, bez wyobraźni, no i przede wszystkim, zdecydowanie za szybko. Phills zostawił brata, rodziców, żonę oraz dwójkę dzieci…

Pamiętam do dziś dzień, w którym przeczytałem o jego śmierci. Nigdy nie byłem jakimś wielkim fanem Hornets, ale Bobby zawsze mi imponował swoją zadziornością i nieustępliwością w obronie, dzięki czemu jego pojedynki z Jordanem były momentami na mistrzowskim poziomie. Teraz, pozostaje nam tylko pamięć o nim oraz baner z zastrzeżonym numerem „13”, który wisi pod kopułą hali Hornets.

Dla młodszego pokolenia, kilka informacji.

Phills został wybrany dopiero w drugiej rundzie draftu w 1991 roku przez Bucks, którzy jednak pozbyli się go zanim dali mu w ogóle wyjść na parkiet. Bobby grał później w CBA i dopiero dobra gra w niższej lidze pozwoliła mu zwrócić uwagę trenerom Cavs, w których był podstawowym zawodnikiem w sezonie 1993-94 . Dwa lata później, Phills dał znać o sobie jako rewelacyjny defensor – Michael Jordan powiedział o nim kiedyś, że jest jednym z pięciu najlepszych obrońców, przeciwko którym miał przyjemność grania. Oprócz tego, rzucał średnio 14 punktów na mecz przy 44% skuteczności za trzy.

W 1997 roku , już jako wolny agent, podpisał 7 letni kontrakt z Hornets, który opiewał na 33 miliony dolarów i z biegu stał się podstawowym zawodnikiem drużyny. Swój nalepszy sezon rozegrał w skróconym, lockoutowym roku 1998-98, kiedy zdobywał średnio 14,3 punktów, 4 zbiórki i 3,5 asysty. Na początku kolejnego sezonu, Phills poprosił trenera Silasa, żeby ten przesunał go na ławkę i pozwolił wychodzić w pierwszym składzie Anthony’emu Masonowi i Derrickowi Colemanowi. Silas odmówił, ale przy bilansie 5-4 wrócił do tej myśli. Mason i Coleman siali postrach gdy grali razem na parkiecie, a Phills stał się jednym z najważniejszych szóstych zawodników w lidze, pomagając między innymi w rozwoju debiutanta Barona Davisa.

A potem pojechał na ostatnią przejażdżkę…

a_car

Pojedynki szalejącego Jordana z Phillsem można zobaczyć na poniższym filmie.

Chris Paul – Nie do zatrzymania

chrispaulrenderPonieważ najnowszy numer SLAMa w końcu znalazł się w firmowej skrzynce na listy, zdecydowałem się poświęcić po kilka minut dziennie, aby przetłumaczyć trochę ciekawych artykułów. Zacznę od tego, co moim zdaniem najlepsze, mianowicie gorąca debata na temat: „Kto jest w tej chwili najlepszym rozgrywającym NBA: Deron Williams czy Chris Paul?” Przed Wami pierwsza z dwóch części obszernych wywiadów z dwoma powyżej nadmienionymi zawodnikami. Zapraszam do lektury oraz do komentowania.

Chris Paul zdążył już uratować koszykówkę w Nowym Orleanie, o mały włos przegrał walkę o tytuł NBA oraz wywalczył złoty medal olimpijski. Biorąc pod uwagę to, że ma dopiero 23 lata można śmiało powiedzieć, że dopiero się rozkręca.

Zapomnijmy o ustalaniu kryteriów, Paul jest zdecydowanie poza nimi. Nie słuchajmy też ludzi, którzy będą chcieli zamydlić nam oczy mówiąc, że niebo jest zielone a trawa niebieska. Chris jest najlepszym rozgrywającym nie tylko w NBA, ale na całym świecie. Koniec. Kropka.

Czytaj dalej Chris Paul – Nie do zatrzymania

James Posey – wędrownik z wyboru (+filmy Nash i Jordan)

Dzisiaj kilka rzeczy na raz.

Przede wszystkim chciałbym poświęcić moment Posey’owi. Na deser, zamieszczam kilka dodatkowych krótkich filmów z Nashem, które utwierdzają mnie w przekonaniu, że jest najzabawniejszym kolesiem w NBA. No i MJ przegrywający 1-na-1 z CEO Ariel Inverstments Johnem Robertsem Jr…

Mówiąc o śmiesznych typach zza oceanu, widzieliście już najnowszy tatuaż Arenasa?
gil

Czytaj dalej James Posey – wędrownik z wyboru (+filmy Nash i Jordan)