[Recap] Porter rozdeptał Kozły.

Jest wiele rzeczy, których nie rozumiem. Jedną z nich jest to, dlaczego Giannis po raz pierwszy w tym sezonie zagrał w meczu back-to-back, kiedy naszym przeciwnikiem był najgorszy w tej chwili zespół w NBA. Już jakby sama porażka 136-143, przy tragicznej obronie miała nie wystarczyć.

Bucks @ Rockets 136 – 143

Kozły zrobiły to, co robią doskonale od dekad. Prowadzili przez całą pierwszą połowę, wypracowali w pewnym momencie 17 punktową przewagę, tylko po to, żeby:

(a) zakończyć pierwsze 24 minuty anty-runem 4-20 i
(b) pozwolić Rakietom trafić kolejnych 25 z 46 trójek (54%!) i
(c) dać się rozszaleć Porterowi (32 punkty w drugiej połowie i 17 w czwartej kwarcie).

Było już praktycznie po meczu, kiedy na pięć minut przed końcem i przy remisie po 125 Porter dołożył dwie trójki, a Bucks konsekwentnie popełniali głupie faule i tracili piłki. Porter zdeptał w tym meczu Kozły 50 punktami i stał się najmłodszym zawodnikiem w historii klubu z „50” na koncie i najmłodszym w NBA z 50+ i 10+ asyst. Dodatkowo zostaliśmy zniszczeni na deskach 38-52, mieliśmy dwa razy mnie zbiórek ofensywnych (8-16), co przełożyło się na przewagę Rockets w punktach drugiej szansy 21-4.

Nie upatruję tu żadnego spisku, ale coś w tym jest, że jak po ponad roku czasu wracam do oglądania Bucks, zaczynają od jednej z najgorszych porażek w ostatnich latach. Z dobrych rzeczy warto wspomnieć o najlepszym w karierze wejściu z ławki Bryna Forbesa, który skończył mecz z 30 punktami (18 w pierwszej połowie), no i świetnej dyspozycji naszych byłych Kozłów…

Pamiętasz ich jeszcze w naszych barwach?

Co dalej z kontuzjami?
– Giannis jest listed jako probable na kolejne mecze, ale pewnie jedno-dwu meczowy odpoczynek dobrze by mu zrobił.
– Donte DiVincenzo również opuścił mecz po 21 minutach (3pkty) z kontuzją Achillesa.

Pomeczowa nuta.

Sixers @ Bucks 117-124

Pojedynek Giannisa z Embiidem zawsze jest dodatkową motywacją do tego, aby rzucić wszystko i po ponad rocznej przerwie znowu obejrzeć mecz Bucks na żywo. Nie zawiodłem się, bo Kozły odniosły ważne zwycięstwo 124-117. [cdn…]

RECAP: Bucks vs Wizards 151-131

Mecz, którego nie dało się oglądać.

Bucks vs Wizards 151-131

To jest to. Wstajesz o 5 rano ze świadomością, że masz niecałe dwie godziny jedynego, prawdziwego luzu w ciągu dnia. Dwa szybkie łyki wody zmywają poranny smak wieczornych browarów. Odpalasz LP, uśmiechasz się i czekasz na pierwszy gwizdek.

Znowu płaczesz na początku spotkania jak wczuwasz się we wspomnienia o Kobem. Potem widzisz, że Bucks wychodzą z Ersanem w pierwszej piątce. Czy Giannis jeszcze nie był gotowy. Spoko. Kiwasz głową ze zrozumieniem.

Ersan zdobył pierwsze siedem punktów dla Kozłów i zaczęło się granie. Skończyło się na ośmiu celnych trójkach w pierwszej kwarcie. I prowadzeniu 42-28. Przecierasz oczy, bo to lekkie przegięcie. Khris ma dopiero 9 oczek na koncie.

Chcesz wyłączyć mecz po pierwszej połowie, po tym jak Bucks rzucili 88 punktów, pobijając tym samym rekord klubu z 1979 roku, kiedy w meczu z New Orleans Jazz dziabnęli 87. To nie koszykówka, dla której chcesz tracić poranek… A jednak ciągniesz do końca, przewijając co się da, licząc, że może jakim cudem będziesz świadkiem historii. I byłeś:

1) Khris ustanowił nowy rekord kariery zdobywając 51 punktów (10 zbiórek) i trafiając przy okazji 7 trójek (na 10 prób).

2) Dla Bucks było to 41 zwycięstwo w sezonie i dołączyli tym samym do grona pięciu zespołów w historii NBA, które wygrały co najmniej 41 meczów z 47.

3) 151 punktów to piąty wynik w historii Bucks i największy od 1989 roku, kiedy w meczu z Seattle rzuciliśmy 155 punktów. Po pięciu (5!!!) dogrywkach!

4) Było to szesnaste zwycięstwo Bucks w tym sezonie różnicą co najmniej 20 punktową. Tak, nikt inny w NBA nie gromi w takim stylu w tym sezonie.

5) 72 raz z rzędu przekroczyliśmy 100 punktów.

Jeden wielki ziew.

Mecz w Paryżu w cieniu Weekendu Gwiazd

W związku z Weekend Gwiazd – ZLOT fanów BASKETU nie miałem jak podsumować wygranej w paryskim meczu. Bo w sumie nawetwięcej emocji było w finałowym meczu ZLOTu, w którym razem z częścią składu Brodzik Team oraz kawałkiem redakcji Minnesota Timberwolves PL podejmowaliśmy drużynę Pana Dariusza Zeliga i, podobnie jak Bucks w Paryżu, w pierwszych minutach meczu nie byliśmy w stanie wyczuć wyjątkowo wrogo do nas nastawionych obręczy.

Bucks – Hornets 116-103

Dla szukających wrażeń od razu proponuję włączyć mecz w drugiej połowie trzeciej kwarty, wtedy bench mob zacząć robić swoje. Donte zaliczył blok, przy którym wisiał w powietrzu przez dobry tydzień i razem z Patem i Hillem dogonili wynik.

Oglądanie Donte w obronie jest fenomenem zasługującym na osobny akapit. Chłopak zasługuje na mixtape z każdego deflection, hustle i innego niewpisywanego w statystyki muśnięcia piłki. Z przyjemnością się patrzy na jego umiejętność błyskawicznego powrotu do wyjściowej obronnej pozycji – wyskok do bloku, lądowanie, dostawny do kolejnego zawodnika, kolejny skok. Wszystko w parę sekund, ze zwinnością kota.

Giannis miał spokojny wieczór, mimo 30 pkt (68% z gry) i 16zb. Przez pierwsze trzy kwarty trafił tylko 5/11 z gry i wystrzelił dopiero w czwartej kwarcie, w której trafił wszystkie 8 rzutów. Był to też pierwszy mecz od niepamiętnych czasów, kiedy zagrał przez 10 minut z rzędu w ostatniej odsłonie meczu.

Zwróciłem też uwagę na krótki ekstremalny smallball, jakim zagraliśmy. Był moment, gdy wyszliśmy na parkiet w składzie Giannis-Middleton-Hill-DiVincenzo-Bledsoe.

Co dodatkowo cieszy?
1. Był to 70 mecz z rzędu, w którym rzuciliśmy ponad 100 punktów.
2. W historii ligi, 5 z 6 drużyn które wygrały 40 meczów w pierwszych 46 sezonu, zdobywało w tym sezonie mistrzostwo. Tak tylko mówię…

PS.
Zastanawia mnie, co takiego jest w graniu przeciwko Milwaukee dla Malik Monka, że znowu zagrał z nami świetne zawody – 31pkt. W ostatnich pięciu meczach uzbierał w sumie 32 punkty.

Bucks – Cavs 102-107

To był mecz, którego fani Bucks nie powinni ani oglądać, ani o nim czytać. Pomiń recapy, boxscore’y. Zjedz śniadanie, idź do pracy i po zapomnij, że to spotkanie miało miejsce. Nie czytaj dalej. Bo osłabieni Bucks zagrali po raz pierwszy tak, jak za starych dobrych najgorszych lat. Yuk!

Dwa słowa wstępu

Miałem nadzieję na wygraną, jak pod koniec trzeciej kwarty na tablicy wyników w końcu był remis po 81. Niestety, w ostatniej odsłonie nikt poza Lopezem (2/2) nie trafił za trzy. Khris był 1/3 z gry, Bledsoe 2/6, Snell 0/3, Ersan 0/2, Wilson 0/2. Znowu wyglądaliśmy źle.

W całym meczu oddaliśmy 31% wszystkich rzutów z pomalowanego, z czego trafiliśmy 48% z nich (Cavs 76%). To drugi nasz najgorszy wynik w sezonie, tuż za spotkaniem z OKC. Przerażające, szczególnie jeśli przypomnisz sobie, że Cavs są najgorzej broniącą pod koszami drużyną w lidze. Ile może znaczyć brak Giannisa? Właśnie mieliśmy odpowiedź.

Wytłumaczeniem jest to, że graliśmy w wyjątkowo osłabionym składzie:

https://platform.twitter.com/widgets.js

W powyższej listy zagrał tylko przeziębiony Ersan, który wybiegał tylko 25 minut i paradoksalnie miał najwyższe +14 ze wszystkich Kozłów.

Co się rzuciło w oczy

  • Wyróżnił się Lopez, który jest ostatnio na fali wznoszącej do nowego kontraktu. 7/11 z gry, 19 punktów w 27 minut, dalej jest koszmarem dla wszystkich broniących go centrów. I nie tylko, bo po switchach odpala daleekie trójki z ponad 40% skutecznością w ostatnich 10 meczach.
  • Potrzebowaliśmy bardzo dobrego meczu Khrisa, żeby w tak okrojonym składzie wygrać z Cavs, niestety dostaliśmy tylko dobry występ. 26/12 w 37 minut to nie jest tragiczny wynik, ale 14 ze swoich punktów zdobył w pierwszej kwarcie, natomiast w drugiej połowie trafił tylko 3 z 9 rzutów (8 punktów). Co dodatkowo lekko niepokoi to fakt, że w ostatnich 10 meczach tafia trójki z 37% skutecznością.
  • Bledsoe (24 punkty) pobił dzisiaj rekord swoich niecelnych rzutów spod kosza i przestrzelonych layupów. Do tego musiał się solidnie napocić biegając z Sextonem , który trafił 10 ze swoich 18 rzutów w drodze do 25 punktów. Najbardziej bolało to, jak często Eric zostawiał Colina wolnego na trójkach, bo albo zaspał po powrocie z pomocy, albo zapadł się w zasłonę.
  • DJ Wilson nie powinien dzisiaj grać w koszykówkę. Najgorszy w zespole -25. 1/9 z gry. Tylko na Kevina Love (1/10 w 18 minut) patrzyło mi się w tym meczu z większym politowaniem niż na DJa.
  • Tim Frazier nie powinien w ogóle grać w koszykówkę. 0/4 w 15 minut.
  • Zabrakło nam tego gościa:

Zapominamy o tym meczu jak najszybciej i szykujemy się do kolejnego niełatwego pojedynku z Heat.