Archiwa kategorii: preseason

NIEPOKONANI!

Grizzlies – Bucks 83 – 86

Nowa era w Milwaukee rozpoczęta. Czekałem na ten mecz z lekkim zdenerwowaniem, mimo tego, że wiele razy obiecywałem sobie zrobić w końcu wolne od oglądania Kozłów. I pisania o Kozłach. Możesz mi nie wierzyć, ale miałem nawet momenty, w których kilkanaście dni spędzonych z dala od przeglądania stron NBA było dla mnie radosnym uwolnieniem się od koszykarskiego brzemienia, które po 17 latach powoli zaczyna mi ciążyć w codziennym życiu. Wszystko wskazuje jednak na to, że te rzadkie momenty, kiedy mam wolny czas i nie muszę robić nic konkretnego, nadal będą wykorzystywane na wizyty w Milwaukee. Głównie dlatego, że głupotą byłoby się wycofywać w momencie, kiedy po ponad 10 latach ciszy mamy w końcu drużynę, o której będzie się mówiło. I której oglądanie może sprawiać nielada przyjemność.

Pomijam fakt wygranej nad Grizzlies (ale jesteśmy niepokonani!), bo do końca miesiąca bardziej ciekawić mnie będą ustawienia, z którymi Kidd na pewno będzie eksperymentował. Ucieszyłem się niezmiernie, gdy zobaczyłem, że większość czasu na parkiecie spędziła piątka Knight – Middleton – Giannis – Parker – Henson, bo obawiałem się weteranów zabierających niepotrzebnie minuty w nic nie znaczących spotkaniach (a tu prosze, jakie miłe zaskoczenie – Mayo na ławce. Ale spodziewam się, że w dzisiejszym meczu z Pistons już zagra). Szkoda, że mecz nie był nigdzie transmitowany, bo pomimo 21 strat Bucks jestem ciekaw, jak wyglądała nasza gra przez wysokich (wg tego, co czytałem na brewhoopie, a ci z kolei słyszeli w radiu, większość akcji zaczynała się od high post z wysokimi w roli głównej).

Nie potrafię jeszcze zacząć skakać z radości po występie Sandersa, ale nawet 10/15 w pierwszym oficjalnym meczu od lutego robi cholernie dobre wrażenie. Nie ma jeszcze co wieścić wielkiego powrotu naszego głównego podkoszowego stopera, ale należy się cieszyć, że chociażby udało mu się nie spaść za głupie faule w pierwszej kwarcie.

Bucks pokazali jaja po raz pierwszy w tym sezonie (pewnie nie ostatni) i wygrali mimo tego, że na początku meczu kilkukrotnie przegrywaliśmy ponad dziesięcioma punktami (skąd ja to znam). Strasznie zaczął Parker (1/9), który jednak potem się rozkręcił, trafił 5 z kolejnych 6 rzutów i do końca meczu był niesłychanie aktywny pod koszami i w kontrze. Udało mu się nawet zaliczyć miodnego dream shake’a:

Nie można zapomnieć o Middletonie i Giannisie, którzy robili to, do czego mnie przyzwyczaili w poprzednim sezonie. Khris trafiał z półdystansu kiedy tylko tego potrzebowaliśmy, a Giannis robił wszystko i był wszędzie. Zbierał, podawał, punktował, znowu był pierwszy w kontrach nawet po własnej zbiórce w obronie. Nudny mecz – jak powiedział po meczu Kidd. Ważne jednak, że wszystko wróciło do normy i codzienna rutyna koszykarskiego freaka została przywrócona.

Widzimy się jutro po meczu z Pistons.

Antek foreva!

giannistwit

Najpierw Jabari obiecuje, że chce grać całą karierę w jednym klubie, teraz Giannis publicznie przyznaje się do tego, że już nigdy przenigdy nie opuści Milwaukee.

W sumie spoko. Jak ma robić takie rzeczy jak dzisiaj ze Spurs, to nie mam nic przeciwko.

By the way, kontynuujemy tragiczną serię porażek w Las Vegas i mimo, że uznałem nasz ostatni mecz z SAS jako przedsmak przyszłorocznych finałów, to jednak nie chciało mi się na niego wstawać. Z meczu na mecz coraz więcej osób przejmuje się jednak formą Parkera, który co prawda dopiero 4 miesiące temu skończył sezon, jednak teraz sprawia wrażenie wyjątkowo ciężkiego (zabronić mu spędzania wolnego czasu z Mayo!)Dalej ma fantastyczne ISO, jest bestią w kontrze, ale poprawcie mnie jeśli się mylę, sprawia wrażenie, jakby wyjście w górę do rzutu sprawiało mu wiele wysiłku. Mam nadzieję, że im dalej w sezon, tym jego forma będzie szła w górę, jednak nie ukrywam, że spodziewałem się większej dominacji w SL już od pierwszych meczów. A póki co, to Antek wychodzi na głównego dominatora ligi letniej.

Recap meczu ze Spurs:

Szukam pozytywów w tragicznym meczu z Bulls (84-105)

Bucks @ Bulls 84 – 105 

bucksbullsCzasami ciężko jest znaleźć jakieś dobre strony w meczu, w którym kompletnie nic nie wychodziło. Rose zniszczył nas grając na pół gwizdka (24pkt w 27 minut, 6/10 z gry, 10/11 z wolnych), do tego pięciu pozostałych Byków rzuciło więcej niż 10 punktów. Co się udało, na co jeszcze martwi?

1. Można chwalić Kozły za agresywną grę, bo nie często zdarza się, żebyśmy aż 49 razy lądowali na linii rzutów wolnych. Egzekucja to już inna sprawa, bo nie wyobrażam sobie tego, żebyśmy w sezonie trafiali osobiste z tragiczną 65% skutecznością (32 celne).

2. Zazwyczaj solidnie grający na deskach duet Sanders-Henson, dzisiaj dodatkowo wzmocniony wracającym do składu Pachulią, został zniszczony na deskach przez 31-52 (w tym 4-12 w ofensywnych zbiórkach). Zwykle miękki pod koszami Boozer miał 16/10 i momentami miałem wrażenie, że byłby w stanie zebrać Hensonowi piłkę sprzed twarzy nawet trzymając go na baranach.

3. Czy Caron Butler jeszcze coś zagra w tym preseason, czy już szykuje MVP formę na sezon zasadniczy? 23 minuty, 1/6 z gry, zero jakiejkolwiek agresywności, czy chęci do gry. U niego nie znajdę niczego pozytywnego po tym spotkaniu.

4.  Larry Sanders miał 12 punktów i uniknął problemów z faulami (tylko 2), ale zebrał tylko 4 piłki i zablokował 1 rzut. Mam też wrażenie, że jest nieco bardziej spięty na parkiecie, niż był rok temu, zupełnie, jakby nie mógł się jeszcze do końca przystosować do swojej nowej roli w zespole. Albo do pieniędzy. Nie wiem, czy to wpływ preseason, czy należy na to patrzeć dokładniej w czasie sezonu zasadniczego, ale też brakowało mu dzisiaj tego pierwiastka dominacji pod koszem w defensywie, który przecież tak zachwycał w poprzednim sezonie.

5. Henson, oprócz tego, że dawał się przestawiać Boozerowi jak niedożywione dziecko z Etiopii, to jeszcze po raz kolejny udowodnił, że ofensywnie póki lewego półhaka i dobitek jest potwornie ograniczony. Nawet momentami Zaza pokazywał, że można rzucić jumpera stojąc przodem do kosza (ale też udowadniał, że nie jest tak trudno jak wszyscy mówią nieustannie podawać do Hensona na wysokość jego kostek…) Znowu muszę to powiedzieć, ale Henson będzie nieściągawalny (jeśli mogę tak powiedzieć) z parkietu, jeśli tylko rozszerzy swój zasięg i arsenał zagrań w ataku.

6. Nie wierzę, że to mówię, ale podobał mi się Brandon Knight. Może jeszcze nie tak bardzo, jak Scarlett w Miedzy słowami, ale już nie mam odruchu wymiotnego, który towarzyszył mi na widok Jenningsa. A to już duża poprawa. Nie widzę w nim jeszcze pewniaka na pozycji rozgrywającego przez cały sezon, ale coraz bardziej zaczyna mnie do tego przekonywać. W swoim ograniczonym czasie dzisiaj kilkukrotnie pokazał, że potrafi znaleźć rzucającego gracza na wolnej pozycji lepiej niż Jennings. Imponował też agresywnością w ataku, szczególnie w kontrach, których nie bał się wykończyć spod kosza mimo twardej, fizycznej obrony. W ataku na pewno musi jeszcze popracować nad dokładnością podań i, momentami, nieco większą umiejętnością czytania defensywy. A skoro o obronie mowa, to dzisiaj niewiele mógł zrobić przy głodnym gry Rosie, który jak się nie połamie, będzie znowu głównym kandydatem do MVP. Sorry LeBron.

7. Jeszcze na koniec Antek, na którego wszyscy czekają. Sam z niecierpliwością czekałem na jego wejście na parkiet i już wiem jakie uczucie będzie mi towarzyszyło w czasie oglądania pozostałych meczów Bucks w tym sezonie. Ale było trochę jak na filmie porno, gdzie przez 30 minut czekasz, aż w końcu rozepną ostatni guzik, a potem wyłączasz szybko, bo jesteś rozczarowany paskudnym tatuażem, czy silikonowym bobkiem na klacie. Mimo słabej dyspozycji rzutowej (1/5) i jeszcze gorszej selekcji rzutowej (momentami), Giannis dalej imponuje łatwością wymuszania fauli, agresywnością w ataku i naturalnym talentem do lądowania na linii osobistych. Wykorzystuje swój zasięg genialnie, 6 zbiórek, 2 bloki i 2 przechwyty, przez długie okresy czasu świetnie radził sobie z Dunleavym. Przez swoją filigranowość dalej ma problemy z przebijaniem się na zasłonach, ale to coś, co można szybko nadrobić. Budujące jest też to, że dzisiaj miał tylko jedną stratę, w dodatku w kontrze, kiedy odgwizdali mu ofensa. Kolejny dobrze rokujący na przyszłość mecz A2Z.

8. Przegraliśmy 5 z rzędu mecz preseason i dalej jesteśmy bez wygranej. Ciekawe, jak będzie wyglądała moja cierpliwość, gdy zaczniemy tak sezon i będę odliczał dni bez kolejnej wygranej. <puka w poranne drewno>

Dalej bez zwycięstwa w preseason [99-102]

Bucks @ Grizzlies 99 – 102

bucksgrizzlies

To tylko preseason.

To tylko preseason.

Mieliśmy czysty rzut w ostatnich sekundach. Co z tego, że nie po zamierzonej akcji, ale po olbrzymim chaosie i zamieszaniu. Nieudany screen and roll Hensona z Knightem, Brandon nie miał co zrobić i odrzucił do Hensona, co wyglądało jak miernie wyegzekwowany pick and pop.

To tylko preseason.

Prowadziliśmy +5 na 1:05 przed końcem i popełniliśmy dwa fatalne w skutkach błędy w obronie, po których gracze Grizzlies zakończyli dwie akcje 2+1.

Walić to. To tylko preseason.

John Henson miał kolejny solidny mecz na deskach, zabrakło jednak nieco masy, doświadczenia i zimnej krwi w obronie przeciw Gasolowi, który otarł się o triple-double (18/7/6).

Caron Butler powiedział przed meczem: „Pieprzyć to, to tylko preseason”, popłakał się, po czym przez zamglone oczy rzucił 3 punkty i zebrał 3 piłki.

Larry Sanders znowu miał kłopoty z faulami (tym razem spadł za 6), nie miał ani jednego bloku ale za to najlepsze +/- w zespole (+13).  W końcu to tylko preseason.

Brandon Knight wyglądał całkiem nieźle w czasie come-backu, ale zawiódł w crunchu. Jest dobrym strzelcem, ale nie na tyle, że kreować sobie samemu rzut po koźle. Jest szybki, ale nie na tyle, żeby samodzielnie rozmontować obronę. Świetnie wypada w kontrach, ale z drugiej strony momentami zaspał w obronie patrząc biernie na piłkę.

OJ Mayo trafił 4 trójki i spadł za faule. To tylko preseason.

Khris Middleton zaczyna powoli pokazywać, że jest młodszą, szybszą, ale jeszcze mniej doskonałą wersją Dunleavy’ego. Zdobył 10 szybkich punktów w czasie naszego powrotu w czwartej kwarcie. Świetny cath and shoot, ale jeszcze nie tak pewny i rzetelny jak u naszego niedawnego kapitana. Oby Carlos jak najdłużej był poza grą (sorry), żeby nie zabierał czasu Khrisowi.

Olek Czyż przez 14 minut pokazywał, że to tylko mecz preseason.

Mirosłav Raduljica przez 10 minut nie oddał ani jednego rzutu z gry. Niech mu wypłacą pół dniówki i niech spada w cholerę.

Luke Ridnour miał znowu solidny mecz z ławki (13 pkt), pokazując, że momentami będzie mógł z powodzeniem zastępować Knighta.

Antek mimo najgorszego +/- w zespole (-13) miał całkiem cichy i spokojny mecz. 8 punktów na trzech rzutach, do tego 3 zbiórki to całkiem wydajny występ. Znowu udowodnił, ze już teraz może być naszym głównym zawodnikiem do wymuszania fauli. Skurkowaniec, jest w tym doskonały mimo braku doświadczenia i młodego wieku.

Dramat w czwartej kwarcie i porażka z Bobcats.

Preseason: Bobcats @ Bucks 83 – 76

Jeśli Larry Drew oglądał mecze Bucks, które przegraliśmy na własne życzenie w ostatnich kwartach, to dzisiaj mógł podziękować swoim zawodnikom za zaprezentowanie tego na żywo. Na ostatnią odsłonę meczu schodziliśmy z 17 punktowym prowadzeniem, na tyle bezpiecznym, że Drew zdecydował się ściągnąć dobrze grające rezerwy i wprowadzić podstawowy skład (!). Wszystko posypało się błyskawicznie.  W ostatnich 12 minutach trafiliśmy 4/23 z gry (17%), chybiliśmy wszystkie 8 trójek i zamiast szukać kogoś na wolnych pozycjach, oddawaliśmy same wymuszane rzuty przez ręce. W rezultacie Bobki wygrały czwartą kwartę 33-9 i zapewniły sobie bezpieczną wygraną 83-76.

Zawiedli się wszyscy ci, którzy czekali na kolejny elektryzujący występ Antka. Giannis w 14 minut oddał tylko dwa rzuty (trafił jeden, ale za to jaki) miał 5 zbiórek i 2 asysty i największym plusem jego występu jest to, że po raz pierwszy w karierze NBA zakończył mecz bez żadnej straty.

Tragicznie pod względem rzutowym spisał się duet Knight-Sanders, którzy trafili tylko 1 na 16 prób! Brandon otarł się o triple-double z 9 zbiórkami, 7 asystami i 8 oddanymi rzutami…Miał kilka ładnych splitów, po których dogrywał do wolnych strzelców, udało mu się też zaliczyć kilka asyst po pickach, jednak jeszcze daleka droga przed nim żeby znalazł balans między rozgrywaniem a rzucaniem przez ręce.

Problemów z trafianiem nie miał za to Ridnour, który robił typowe dla siebie rzeczy: dyrygował w ataku, solidnie rozgrywał i poniżej przeciętnie bronił. Zaskoczył też trafiając 4 z 5 trójek i kończąc mecz  z 14 punktami.

Martwi mnie nieco Henson, który co prawda wyżebrał double-double (10/10), ale dalej większość jego akcji w ataku opiera się albo na dobitce, albo na lewym półhaku. Nic więcej. Nie mogę jednak za bardzo marudzić, bo John był jednym z lepszych zawodników na parkiecie.

Butler z Mayo zaczęli solidnie, ale pary starczyło im na trzy kwarty (jak całej drużynie z resztą). Frustracja znalazła ujście na zewnątrz 12 sekund przed końcem meczu, kiedy sędziowie odgwizdali bardzo wątpliwy faul Hensonowi. Butler zaczął się kłócić z sędziami, za co dostał pierwszego technika. Nie przejął się nim za bardzo i kontynuował dyskusję. Sędziowie błyskawicznie zareagowali i wyrzucili Carona z boiska. Carol i Mayo zdobyli kolejno 18 i 15 punktów, co było drugim wynikiem w drużynie.

Doskonale w drugiej kwarcie spisał się Czyż, gdzie zdobył 10 punktów (w tym dwa po efektownym alley-oopie), prawie tyle, co reszta drużyny (14).