Skip to content
Reklamy

Sam & Spree – Liderzy stada


Jest śmieszna scena która miała miejsce na parkiecie Target Center. Kiedy to Sam Cassell i Latrell Sprewell pozują (do zdjęć) na środku boiska i patrzą w obiektyw aparatu reportera SLAMu. Jakieś 3 metry dalej są dzieciaki którzy im cały czas machają. Podczas gdy setka małych dzieciaków rzuca lay-up’y, podają sobie piłkę, od czasu do czasu mówią „Cześć Sam” albo „Hey Spree”, backcourt T-Wolves trzyma nadal swoją twarz wpatrzoną w to samo miejsce.
Tak szybko jak skończyło się rzucanie (trening rzutowy) – który miał być skończony zanim dzieciaki się pojawią – znikneły im kwaśne miny. Kiedy wszystkie dzieciaki skupiają swoje uwagę na lokalnych bohaterach, można śmiało powiedzieć że Sam i Spree zarumienili się.
Doświadczone, ponad 30 letnie gwiazdy NBA machają i przybijają piątki młodym, entuzjastycznym fanom, a potem znikają w tunelu Target Center i pewnie będą robić (cokolwiek by to było) to co zawodnicy po treningu zwykle robią. Obeznani dodają że oni będą robić to razem. „Jesteśmy dobrymi przyjaciółmi poza parkietem” – mówi 34 letni i nadal ekscytujący Cassell, który gra już w 6-stym klubie w jego 11 solidnych sezonach. „Bardzo się lubimy, na i poza boiskiem. Włóczymy się po Minnesocie, kumplujemy się na wyjazdach i to powala nam stworzyć chemię w zespole”.

Te dwie nowe indywidualności (Cassell posiada dwa pierścienie, średnią 16 ppg w karierze, niezliczoną ilość ważnych rzutów i występ w All Star, a Sprewell grał w czterech meczach gwiazd, w finale nba, ma średnią 19 ppg w karierze), nigdy w przeszłości ze sobą się nie spotkały. Obu można opisać jako gwiazdy drugiego planu, bardziej jako Aesop Rock niż Eminem. Mierzący 190cm, 81kg, zbudowany jak normalny człowiek Cassell pochodzi z Baltimore. Mierzący 196cm, 85kg Spree pochodzi z Miliwakuee. Żadne z tych miast nie ma czegoś takiego jak New York czy Chicago, co powoduje że rodzą się tam legendy. Obaj uczęszczali do potęg footballowych Floryda State oraz Alabama. Na długo przed byciem All Stars, obaj zostali wybrani w drafcie z numerem 24 -–Spree w 1992r., Sammy w 1993r.
Pomimo że obaj nie mieli etykiety supergwiazdy, to żaden z nich nie miał problemów z robieniem tego czego się chciało, ich niezależność doprowadziła do kilku transferów i kilku uzupełnień (słabymi zawodnikami) w transferach. Teraz są razem i grają z jednym z głównych dzieciaków NBA: Kevinem Garnettem, graczem którym oni nigdy nie będą. Złączmy ich do kupy i posłuchajmy co mówi Sam: „Gramy emocjonalnie, staramy się połączyć emocje Spree z moimi emocjami i wtedy dodaj do tego Kevina Garnetta i otrzymujesz ‘czajnik gorącej wody’, gotowy do eksplozji. To jest to czego ta drużyna potrzebuje”. Jest koniec lutego, Minnesota jest na drugim miejscu w konferencji zachodniej, i ma świetną szansę by dokonać historii.

GM Minnesoty Kevin McHale latem poprzedniego roku szukał kogoś kto jest dostępny na rynku dla swojej drużyny która 7 razy z rzędu odpadła w pierwszej rundzie. Cassell, którego Miliwakuee skończyło się paliwo pod wodzą Georga Karla oraz Sprewell, który pokłócił się z managmentem Knicks – był jednym z kilku dostępnych zawodników na rynku nawet bardziej niż Sammy. Innymi słowy, sporo drużyn mogło kogoś z nich pozyskać, lub nawet dwóch. Zanim McHale podpisał z nimi kontrakt odwalił dobrą robotę.
„Jeff Van Gundy nie mógł powiedzieć nic poza komplementami o Spree” – mówi McHale. „Zawodnicy którzy z nim grają bardzo go lubią. Wszyscy mówią o tym jego jednym wypadku, ale to było dawno temu. Jak byłem zawodnikiem, okłamałbym cię gdybym powiedział że nigdy nie miałem sprzeczki i ‘zgrzytów’ z trenerem. Wszyscy mówią ‘on jest dobrym zawodnikiem, to profesjonalista’, gra twardo każdego wieczora i pokochasz go mając go u siebie w drużynie, i to jest typ zawodnika który lubię.
„O Sammym mówią że będzie za dużo mówił, ale to zawodnik kompromisowy, chce wygrać każdy mecz i będzie walczył dla ciebie. – mówi dalej GM. „Musisz się upewnić czy on będzie podawał piłki i rozgrywał, ale ja specjalnie się nie martwiłem. Garnett dobrze kontroluje to co dzieje się w szatni. Ci dwaj zawodnicy to profesjonaliści, weterani; wiedzą jaki zbliża się czas.”
McHale przyjął tych zawodników i nie robił z tego ‘wielkiego halo’, będzie pewnie brzmiał równie skromnie pod koniec sezonu gdy będzie odbierać nagrodę dla Executive of the year, ale w między czasie nikt nie spodziewał się że dodając tych dwóch zawodników powstanie eksplozja o wiele większy od tej o której mówił Cassell. Cassell mówi o tym jak szybko dostosowali się do systemu. „Zajęło nam to 2-3 tygodnie” – mówi. „Nie wiedzieliśmy jak odnieść sukces w systemie Flipa, a więc rozmawialiśmy o nim non-stop”. Flip powiedział nam „system będzie dostosowany do was”. A więc Spree zaczął grać po swojemu. Ja zacząłem grać po swojemu i byliśmy na fali. Spree dodaje: „Nie martwiliśmy się specjalnie grą w ataku, ale musieliśmy mieć trochę czasu by poczuć się komfortowo. Zaczęliśmy grać zespołowo i z każdym graliśmy dobrze, i to był klucz. System Flipa jest dobry dla nas wszystkich, ale najważniejsze jest to aby starać się przeprowadzać odpowiednie akcje i pomagać innym stać się lepszymi.”

Jedną z rzeczy która pomogła wkomponować się nowym nabytkom, byli panowie którzy się nie przebierali. Inny nabytek Michael Olowokandi, i dwa inne składniki, Troy Hudson i Wally Szczerbiak nie grali z powodu kontuzji i Wolves w pierwszej części sezonu byli już drużyną KG, Sama i Spree i pozostałymi (Trenton Hassell, Fred Hoiberg, Ervin Johnson, Mark Madsen i późniejszy nabytek Oliver Miller), którzy przyzwyczajali się do swoich ról. Wolves mieli bilans 9-8 29 listopada, ale potem zaliczyli passę 25-5 aż do lutego, gdy powrócili gracze kontuzjowani. Innych graczy powoli dopadało zmęczenie ale drużyna była pewnie ustawiona. (miała świeżych zawodników którzy powrócili po kontuzji – spree8).
Trener Spurs swego czasu powiedział: „Kiedy Kevin patrzy w lewo a potem w prawo i widzi tych dwóch graczy, obok innych pozostałych graczy z którymi grał wcześniej, to musi być bardzo szczęśliwym młodym człowiekiem. Duch rywalizacji którzy wnieśli Ci dwaj graczy jest bezcenny. Można powiedzieć, że w tej chwili walka o zwycięstwo na zachodzie jest pomiędzy nimi a Kings”.

Jest dzień po naszej sesji fotograficznej, a Wolves szykują się do meczu z Kings który jest transmitowany w telewizji ogólnokrajowej. Najważniejszą wiadomością jest to że Szczerbiak dziś zagra, dwa dni po tym jak Hudson został reaktywowany i kilka dni przed dołączeniem do składu Olowokandiego. Przed meczem Cassell zastanawia się nad tym że wszyscy wracają. „Tylko pięciu zawodników może wyjść na boisko, i oni niepokoją się swoją grą” – mówi. „Ciężko pracowali na treningach. Teraz muszą się wkomponować w to co gramy od początku roku. Kilka rzeczy się zmieniło od czasu gdy ostatni raz mieli na sobie koszulkę. Ciekawe jak się dopasują.”

W szatni Sacto, rozgrywający Mike Bibby wyjaśnia jakie różnice spowodował nowy back court Wilków. „Masz do zatrzymania aż trzech ludzi zamiast jednego. Każdy z nich ma swój styl, i to oznacza że będzie ciężki mecz” – mówi Bibby, który najlepiej wypowiadał się o swoim rozgrywającym przeciwniku. „Nigdy nie widziałem nikogo rzucające tak dobrze jeśli ma się wokół siebie dobrych przeciwników, i nikt nie robi tego jak Sam. Wokół niego może być trzech zawodników, każdy wyciąga ramiona, a on się nawet nie zachwieje. Jedyne co możesz zrobić to mieć nadzieję że nie trafi”.
Nadszedł czas meczu a Bibby czuje się znieważony. Pierwsza kwarta pokazuje że w każdej następnej Cassell pokona Bibbiego robią jumper-drive’y. W czasie pierwszego time-out Minnesota prowadzi 19-10, i BIG3 Wilków zdobyło wszystkie 19 punktów. Sammy trochę przygada, ale Spree dostarcza punkty całymi seriami. Szczerbiak trafił kilka ważnych rzutów, a KG zgodnie z oczekiwaniem, dominuje. I jest szczęśliwy – zwycięstwo 92-75. Jak zwykle KG powie później „Sam dostarczał paliwo”.
Jest na tyle dumny z siebie by przyznać że zawsze czuł się all star. Cassell mówi dlaczego ktoś kto ma w karierze 46% FG i 16ppg może rzucać z 50% FG i średnią 21ppg w tym sezonie. „Łatwo jest mieć czystą pozycję w tym zespole” – mówi Cassell, którego średnia 7.6 apg i FG% staje się jeszcze bardziej niesamowite gdy średnia liczba punktów zdobywanych w lidze spada. „Mam ‘brykającego’ Spree który czasami jest podwajany. Kevin jest podwajany. Wtedy ja trafiam z 5 metrów. Gdy patrzycie na moje staty z ostatnich lat, to widać że zdobywał średnio 19 ppg. Teraz mam 20-21ppg ponieważ mam więcej czystych pozycji niż w poprzednich latach.”
Cassell mówi że jego jumpery – o których mówił Bibby, że nie zatrzyma ich 3 obrońców – wymagają do niego mniejszej odporności niż kiedykolwiek wcześniej. „Muszą pilnować Spree, musza pilnować Kevina, i Freda Hoiberga i to mi pomaga oddawać te rzuty w łatwiejszy sposób. Cokolwiek powoduje że ten zespół jest lepszy to zespół trenerów jak i zawodnicy pozwalają mi to robić”.
McHale mówi o swoim doświadczonym rozgrywającym, którego gra czasami jest porównywana do Earla Monroe’a: „Sammy to dobry gracz. Jest rzucającym z pół dystansu który świetnie gra tyłem do kosza. Sammy zna kilka trików w obronie i wie kiedy trzeba gonić przeciwnika”.
Sprewell dodaje: „Ma świetnie opanowane zwody, i jest rzut z pół dystansu jest niesamowity. I on jest liderem”.
Ostatnie zdanie Spree jest ważniejsze od tych pochlebstw dotyczących jego 5 metrowego rzutu. W poprzednich latach, kiedy Garnett trafia jeden ze swoich spin moves lub zablokował przeciwnika, krzyczał „motherfucker”, i ten jego okrzyk spotkał się z pustymi emocjami i niewielkim entuzjazmem od jego mniej utalentowanych i mniej entuzjastycznych kolegów. Jako świadkowie, z pierwszego rzędu z Minnesocie widzieliśmy jak KG może teraz swoje ostre spojrzenia skierować do Spree aby połączyć swoją moc, niezwykłą pewność siebie, i do tego trash-talking Cassella. Dodatkowo, oboje lubią oddawać ważne rzuty kiedy są ważne momenty. „Kiedy jest na nich presja to grają najlepiej” – mówi Big Ticket. „Sammy jest doświadczony w oddawaniu ważnych rzutów, to samo można powiedzieć o Spree”.

Cassell wyczuwa miłość od KG: „Kevin miał sporo na swoich barkach, ale odkąd tutaj jesteśmy, może się trochę zrelaksować. Teraz wystarczy że będzie Kevinem przez 2 i pół kwarty plus ostatnie 5-6 minut.”.
Statystyki Spree nie urosły tak dramatycznie jak staty Cassella, ale także podskoczyły do góry co nie miało miejsca w ostatnich latach w Knicks. W poprzednim sezonie Spree miał średnio 3.9 rpg i 16.4 ppg przy 40% skuteczności, i wyglądał coraz słabiej. W tym sezonie, 33 letni Sprewell ma 4.2 rpg i 17.7 ppg i 42% skuteczności i jest bardziej widoczny. „Najważniejsze jest to że jeśli wygrywasz to jeszcze bardziej chce ci się pracować” – mówi Sprewell. „Myślę że rok temu mój team nie był tak dobry. Przeciwnicy mogli mnie kryć z łatwością. Tak naprawdę to musieli tylko przytrzymać mnie i Allana [Houstona].
Mówi Cassell: „Spree się niczego nie boi. Gra twardo każdego wieczora. To jedyna rzecz którą wiedziałem o Spree zanim go poznałem, i to jest jedyna rzecz którą się od niego nauczyłem odkąd gramy razem. Gra w tej lidze już bardzo długo, ja nie gram tak długo. Respektuję go za to co robi.”

Ludzie mnie pytają, „Sam, jak możesz się uważać za trzecią opcję w tej drużynie?”. „No wiec tak jest. Najpierw jest Kevin, potem Spree i potem ja. Może i zdobywam troszkę więcej punktów niż Spree, ale to dlatego że zawsze wykonuję rzuty wolne w końcowych momentach meczu. Jestem rozgrywającym i to zwykle mnie pierwszego w końcówce faulują. On jest jednym z najlepszych slasherów w tej lidze. Wystarczy że dostanie piłkę i zaraz może punktować z pod kosza (lub wsadem). Przypomina mi trochę Clyde’a Drexlera.

Emocje i mentalne bonusy który wprowadza kiedyś kontrowersyjny Sprewell są ewidentnie większe niż w przypadku Cassella, ale ludzi widzą że ich wpływ na drużynę jest przeogromny. „Najważniejsza jest ich zaciętość oraz pasja do gry” – mówi trener Flip Saunders. „Ale oczywiście obaj są także bardzo inteligentni. Dobrze uzupełniają się na parkiecie”.
Parę dobrych godzin po meczu, wygadany Cassell, małomówny Sprewell i Garnett stawiają czoła grupie dziennikarzy. Bez względu na to ile wspaniałych rzeczy Spree i Cassell wnieśli do tej drużyny to to jest nadal drużyna KG. To co mówi kandydat MVP o ich grze jest więcej warte niż 2400 słów razem wziętych. „Ci dwaj spowodowali że ten rok jest o wiele łatwiejszy dla mnie. Gra mi przychodzi łatwiej i dobrze się z tym czuję. I dodatkowo wygrywamy. Spree zawsze mówi że gdybyśmy grali tak samo, ale nie wygrywali meczy to już nie byłoby to samo. Ci dwaj powodują że jestem lepszym graczem i jestem i za to wdzięczny.”
Poprzedniego lata, McHale patrząc na swojego najlepszego gracza był zmartwiony że może on się zmęczyć tak ogromną odpowiedzialnością rok po roku, a więc sprowadził Sama Cassella i Latrella Sprewella i naprawdę mu pomógł. Tego lata? Może dokonają czegoś wielkiego !

org. art.: Sam Cassell and Latrell Sprewell :: Leaders of the Pack
tłumaczenie: Kamil Oziemczuk


Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: