OJ Mayo


Nastolatki stojące przed wjazdem do McDonald’s zapytane, czy kiedykolwiek słyszały o OJu zaczynają chichotać w charakterystyczny dla uczennic szkoły średniej dziewczyn, po czym odpowiadają:

„Jasne, że go znamy. Żartujesz? Każdy zna OJ’a!” – mówi jedna z nich, nieśmiało się uśmiechając. Jedna z nich wychyla się z okna i wskazuje palcem ruchowe skrzyżowanie, za którym znajdują się przedmieścia Cincinnati. „Jego szkoła znajduje się przy tamtej ulicy. Łatwo będzie go znaleźć, najprawdopodobniej siedzi teraz na sali.”
MR. BASKETBALL
Nie ma go na sali. Przynajmniej nie w tym momencie. Widzę tylko kilku chłopaków rzucających na treningu, ale żaden z nich nie może być tym, którego szukam. Wyglądają jak dzieci i żaden z nich ma ani postury, ani odpowiedniej otoczki, aby być następnym LeBronem Jamesem. W moim kierunku zbliża się wysoki i chudy student z twarzą jak dziecko, ubrany w bluzę drużyny North College Hill High School. Wygląda na to, że wie po co tu przyszedłem. „Mechi”, jak później mi się przedstawił, zaprowadził mnie z powrotem na klatkę schodową, przeszliśmy przez ciemne korytarze i zapełnione szatnie, aż doszliśmy do nieoznakowanych drzwi.

Następcę królewskiego tronu zastaję w brudnym i śmierdzącym pokoju ze sprzętem.

Mierzący 201cm siedemnastoletni OJ Mayo siedzi po ciemku wśród ochraniaczy i porozrzucanego dookoła niego sprzętu do crossa. Kuca przed telewizorem z pilotem w ręku i uważnie studiuje kasety z akcjami Jasona Kidda jeszcze z czasów szkoły średniej. Światło z telewizora miga spokojnie na twarzy OJ’a, zmieniając barwy w zależności od aktualnie oglądanej akcji. A Mayo ogląda na okrągło te same akcje, te same kontry. Przechwyty. Podania. Bieganie. Zdobywanie punktów. Dominacja.

Parę centymetrów od niego leżą nieotwarte jeszcze koperty z Kentucky, Kansas, Arizony, Georgia Tech i Michigan. To i tak tylko kilka nazw które widzę na samej górze sterty listów. Szanse zawsze są, jednak Ovinton J’Anthony Mayo nie pójdzie na uniwersytet. Zapytany o możliwość grania nawet kilku meczów w college’u przed NBA, Mayo tylko się uśmiecha. On wie.

Pięć lat temu, w poszukiwaniu nowego Jordana, pojechałem w miejsce bardzo podobne do tego, gdzie trenuje OJ. Jesienią 2000 roku w małej sali w Ohio obserwowałem trening rzutowy piętnastoletniego niejakiego LeBrona Jamesa, który dopiero zaczynał swoją karierę w szkole średniej. Dopiero dwa długie lata musiały minąć, żeby reszta świata poznała się na tym chłopaku i zauważyła jego pełną transformację z dziecka na króla. Te kilka lat temu, James był niewinny i nierozważny. W czasie tamtych dni, podczas rozmowy ekscytował się bardziej z powodu wieczornego wyjścia do kina z kolegami i koleżankami, aniżeli na temat przyszłej gry w NBA. Mimo tego, LeBron był bardzo dojrzały jak na swój wiek i miał świadomość tego, że urodził się, żeby robić wielkie rzeczy.

OJ, w wielu aspektach przypomina LeBrona. Sympatyczny, opanowany, inteligentny i już wiedzący jak rozmawiać z mediami. I mimo tego, że od lat ma styczność z mediami, potrafi nie raz zaskoczyć nas swoją niewinnością i niewiedzą. Kiedy na przykład dowiedział się, że siedziba „Dime” znajduje się w Nowym Jorku był wielce zaskoczony tym, ze z jednego końca miasta na drugi można poruszać się metrem. „Tak więc mogę mieszkać na Brooklynie i mieć dziewczynę na Bronxie?” – zapytał się szczerze i ucieszył się, ze tak jest.

Rodzina OJ’a przygotowywała go do gry w Lidze już od czasów podstawówki. Cały ten plan miał za zadanie przygotować tego charyzmatycznego i szalenie utalentowanego chłopaka do pewnego wyboru z numerem pierwszym w Drafcie 2007.

„Jeśli uda mu się urosnąć jeszcze z 7-10 cm, nabierze masy i stanie się silniejszy, to będzie miał szansę stać się jednym z najlepszych graczy w historii. LeBron był pierwszym zawodnikiem, który przyszedł do NBA absolutnie gotowy do gry pod względem fizycznym, a OJ jest na dobrej drodze, żeby to powtórzyć. W tym momencie jest, co najmniej, bardzo dobrym zawodnikiem i naprawdę wierzę w to, ze za kilka lat będzie wielokrotnym uczestnikiem meczu gwiazd.” – mówi Sonny Vacarro, dyrektor Reeboka.

Osiągnięcia Mayo są niezaprzeczalne. W najlepszej szkole w Ohio zdobywa średnio 28.3 punktu (45% za trzy), do tego dodaje średnio 8 zbiórek oraz 7 asyst. Jego imię już osiągnęło szczyty w amerykańskim świecie koszykówki. Mimo tego, że gra dopiero w szkole średniej, w swoim telefonie ma już numery do Byrona Davisa, Carmelo Anthony’ego, Drew Goodena, no i oczywiście LeBrona Jamesa.

James jest dla Mayo nie tylko przyjacielem, ale i mentorem. „On wie najlepiej w jakiej sytuacji się znajduję. Rozmawiam z nim co najmniej raz w tygodniu i zawsze mi powtarza: ‚Pracuj dalej ciężko, rób to co robisz i kiedyś będziesz w tym samym miejscu co ja jestem teraz’. Nawet nie wiecie, jak wiele to dla mnie znaczy i jak dobrze jest mieć świadomość, ze w razie kłopotów zawsze mogę się do niego zwrócić.”

„Wiem jakie stresy przeżywa teraz OJ. Mówię mu tylko, że jakby mnie potrzebował, to może nam nie liczyć. Staram się pokazywać mu dobrą drogę i odpowiednio go kierować. I wiem, że sobie poradzi, bo dobry z niego człowiek.” – mówi z kolei LeBron.

Twarz Byrona Davisa rozświetla się, kiedy słyszy o OJ’u. „OJ to mój człowiek!” – mówi Byron i dodaje, że dzwoni do niego od czasu do czasu żeby zapytać się go o oceny i o to, co się dzieje w jego życiu. Oprócz tego przyznaje, że Mayo jest zawsze mile widziany w jego domu.

Mayo robi tyle zamieszania, że mówi o nim nawet komisarz NBA David Stern. Z drugiej strony, OJ nie ma o tym zielonego pojęcia „Naprawdę? Nie wiedziałem, ze komisarz o mnie wspomina. Nawet nie sądziłem, ze zna moje imię.”

Urodzony w Huntington, West Virginia, Mayo uczęszczał przez granicę dwóch stanów (West Virginia i Kentucky), żeby móc chodzić do katolickiej szkoły Rose Hill w Ashland. W Kentucky, uczeń nie musi być w dziewiątej klasie aby móc reprezentować uczelnie, dlatego OJ będąc w siódmej klasie nie tylko łapał się do reprezentacji, ale również zdobywał po 23 punkty na mecz. Nagle oferty z college’ów zaczęły zapychać jego skrzynkę pocztową. „Nigdy nie zapomnę pierwszej oferty jaką dostałem. To był Marshall University a ja byłem wtedy w siódmej klasie”.

W ósmej klasie zdobywał po 20 punktów na mecz i został wybrany do pierwszej piątki stanu. Pod koniec sezonu szum wokół niego nie dawał mu spokoju: ludzie błąkający się wokół jego mieszkania, reporterzy czyhający na niego żeby tylko móc zadać mu kilka pytań, tak więc jego rodzice zdecydowali że będzie lepiej, jak OJ przeprowadzi się do Cincinnati do dziadka/trenera AAU, Dwaine Barnesa. Plan był taki, ze po przeniesieniu się do większego miasta OJ będzie musiał grać z lepszymi zawodnikami i może nie będzie już taka grubą rybą małym stawie. Niezupełnie się to udało. Jego transfer do Cincinnati High School wywołał tyle szumu, że lokalne telewizje pokazywały całe wydarzenie na żywo.

W pierwszy sezonie w nowej szkole OJ nie zawodził. Grając jako rozgrywający zdobywał ponad 30 punktów na mecz, a w ostatnich 15 meczach sezonu notował średnie triple-double. Na drugim roku osiągnął podobne wyniki, jednak starał się spędzać więcej czasu grając na „dwójce”. Razem ze swoim przyjacielem z dzieciństwa, Billem Walkerem, OJ prowadził swój zespół do czasem miażdżących zwycięstw ponad 45 punktami, ani razu nie wygrywając różnicą mniejszą niż 28 punktów! Rekordem OJ’a było 56 punktów rzuconych w zaledwie trzy kwarty w meczu z Lockland High School, a jego drużyna osiągnęła bilans 19-1 – najlepszy w całym stanie.

„Każdy zespół z jakim graliśmy nastawiał się, zeby w jakiś sposób ograniczyć grę OJ’a. A najśmieszniejsze jest to, że OJ zawsze bardziej wolał podawać niż rzucać, a to, ze zdobywał po 30 punktów na mecz nie znaczy, że jest typowym strzelcem. On ma po prostu niesamowitą łatwość do zdobywania punktów.” – mówi trener NCH Jamie Mahaffey.

OJ sprawia wrażenie, jakby to on decydował kiedy, gdzie i jak zdobędzie punkty. Gubi obrońców po koźle, albo wykorzystuje przewagę fizyczną i skoczność. Jest na tyle silny, że spokojnie trafi o deskę za trzy z odchyleniem. Do tego jest zabójczy w kontrze. Kiedy on i Walker biegną w kontrze przypominają wilki biegające po hali szkole średniej. Kontry te, zazwyczaj kończą się wybuchowymi wsadami.

Wszyscy jego przeciwnicy wypowiadają się o nim z szacunkiem i podziwem. Bobby Frasor, jeden z lepszych obrońców w kraju i świeży nabytek Uniwersytetu Północnej Karoliny mówi o Mayo: „Naprawdę bardzo, bardzo ciężko jest bronić przeciwko niemu, bo jest strasznie atletyczny. Do tego ma wielkie dłonie i jego kontrola piłki jest niebywała. Już nie wspomnę o tym, co potrafi zrobić w powietrzu. Pamiętam jedną akcję, kiedy po wyjściu w górę obrócił się o 360 stopni a później zdołał jeszcze oddać celny rzut. To było niesamowite.”

„Jest tak silny, że pierwszym i podstawowym problemem jest znalezienie kogoś, kto mógłby w ogóle przystąpić do bronienia przeciwko niemu.” – mówi Ed Heintschel, trener Toledo St. John’s High School, trzeciej drużyny w Ohio, która na początku tego sezonu przegrała z …North College Hill. „OJ potrafi rzeczy, których nie widzi się często na tym poziomie. Mówię na przykład o chwytaniu piłki i automatycznym wyjściu w górę z idealnym przygotowaniem do rzutu. Jestem trenerem już 26 lat i jeździłem nie raz po kraju w poszukiwaniu najlepszych zawodników i muszę przyznać, że OJ jest jednym z najlepszych jakich kiedykolwiek widziałem. Powiem tak, musisz go zobaczyć, żeby uwierzyć.”

Tak właśnie zrobiliśmy. Ludzie zawsze w komplecie wypełniają każdą halę, kiedy tylko na parkiecie ma się pojawić Mayo. I po spotkaniach OJ spędza godzinę albo i więcej na podpisywanie autografów i robienie pamiątkowych zdjęć z fanami. Jego powrót do Huntington na mecz przeciwko Parkersburg South High School wywołał takie szaleństwo, że ludzie mówili: „teraz już wiemy jak musiał wyglądać Liverspool, kiedy The Beattles wracali do swojego rodzinnego miasta”. Tej nocy ponad 3.500 fanów czekało po meczu na autograf od Mayo, który zdobył 27 punktów oraz miał 8 asyst prowadząc swoją drużynę do zwycięstwa 106-66.

Mayo skończywszy oglądać akcje Jasona Kidda podniósł się z podłogi i udał się na siłownie, na swój drugi trening w tym dniu. OJ i jego dziadek mieszkają na przeciwko hali dzięki temu Mayo może codziennie wstawać o 6 rano i oddawać po 500 rzutów oraz ćwiczyć inne rzeczy. Po szkole idzie na trening z drużyną, po nim zostaje jeszcze kilka godzin żeby dodatkowo pobiegać i poćwiczyć na siłowni. Bardzo często zdarza się, że wraca do domu koło 22-23, odrabia zadanie domowe i kładzie się spać.

Czy taki rygorystyczny plan dnia nie jest zbyt ciężki dla drugoroczniaka w szkole, nawet przy tak wielkiej stawce, jaką są miliony dolarów? Być może jest. Kiedy się z nim spotkaliśmy miał naderwany mięsień, co według trenera drużyny spowodowane było przetrenowaniem. „Trener się mnie pytał: ‚Nie boisz się, że się wypalisz?’. A ja odpowiedziałem: ‚Nie, jak będę trenował za ciężko, Bóg mi o tym powie.’ I to było tyle. Tak bardzo chcę osiągnąć sukces i nie wyobrażam sobie, że odnoszę porażkę.” – opowiada nam Mayo.

To jest jego błogosławieństwem i przekleństwem. OJ jest nastolatkiem któremu codziennie macha się przed nosem pracą wartą kilka milionów dolarów. Siedemnastolatek, którego dusza uwięziona jest w pojeździe, który może wynieść jego rodzinę na wyżyny. Uczeń szkoły średniej, który bezustannie słyszy w głowie słowa „nie mogę zawieść” i który wie, że nie może się poddać.

Kiedy Mayo jest skupiony na przyszłości i grze w NBA, dookoła niego szwęda się wiele osób chcących wiedzieć coś więcej o jego przyszłych latach.

„Zawsze staram się być odpowiedzialny i robić rzeczy, których jestem świadomy. I szczerze mówiąc, nie jest to ciężkie. Mam wąskie grono znajomych którym ufam i to mi wystarcza. A ludziom, którzy chcą mi dać coś ‚za darmo’ odpowiadam zawsze: ‚daj spokój. na tym świecie nic nie jest za darmo.'”

Trener Mahaffey mówi: „Łatwiej jest się uporać z różnego rodzaju problemami w czasie szkoły. Kiedy przychodzą wakacje, Mayo jest bardziej dostępny dla wszystkich.”

Jednak mimo wszelkich starań Mayo, jego przyjaciół i rodziny, niemożliwością jest całkowite odcięcie go od nieczystych gier i nachalnych ludzi. „Kiedyś całkiem zwariowaliśmy kiedy do mojej mamy zadzwonił jakiś agent i zapytał się, czy wszystko jest w porządku, czy nie potrzebujemy jakiś tabletek… Po tym telefonie zadzwoniłem do ‚Brona i zapytałem się go, jak sobie radzić w takich rozmowach, a on mi powiedział, że najlepiej nie odbierać telefonu albo szybko odkładać słuchawkę.”

Mayo na każdym kroku słyszy porównania do LeBrona Jamesa, jednak nie przeszkadza mu to w ogóle. „Kto nie chciałby być porównywany do Jamesa?” A James przecież dopiero kończy swój drugi sezon w NBA. Czy świat jest gotowy na jego następcę?

Vacarro mówi: „Wydaje mi się, że potrzebujemy trochę więcej czasu. LeBron jest tak dobry, że to nie fair porównywać do niego jakiś chłopców. Jednak kiedy OJ będzie gotowy, a LeBron będzie miał 24, 25 lat, nadal będziemy potrzebowali jego następcy. W wieku OJ’a jest wielu doskonałych zawodników, takich jak Edwin Rios, czy Taylor King. Jednak kto z nich wyląduje na samym szczycie i zgarnie wielkie pieniądze? LeBron już nam udowodnił, ze dwudziestolatek może sobie radzić z wielką ilością pieniędzy. Ludzie czasem nie zdają sobie sprawy z tego, że Michael Jordan zanim podpisał pierwszą umowę z Nike miał już 22 lata.”

OJ Mayo nieuchronnie zmierza do momentu aż jego życie kompletnie przestanie przypominać zabawy nastolatków i zamieni się w prawdziwy biznes i OJ-Manię.

Po siłowni poszedłem na chwilę porzucać z OJ’em i żartuję sobie z nim, ze dziewczyny z McDonald’sa zaczęły chichotać, jak wspomniałem jego imię.

„Naprawdę?” – powiedział nie spuszczając obręczy z oczu i oddając kolejny celny rzut. Po kilku minutach dodaje jednak z pełnym ciekawości uśmiechem: „Co o mnie mówiły? Jakieś dobre rzeczy?”

Może jednak OJ ma trochę czasu, żeby dalej być dzieckiem.

org. art.: OJ Mayo: Heir to the Throne
tłumaczenie: Dawid Księżarczyk

Reklamy

8 komentarzy

  1. Greetings! This is my first visit to your blog!

    We are a team of volunteers and starting a new initiative in a community in the
    same niche. Your blog provided us beneficial information to work on.
    You have done a wonderful job!

    Polubienie

  2. I was suggested this website by my cousin.

    I am not sure whether this post is written by him as nobody else know such detailed about my problem.

    You’re amazing! Thanks!

    Polubienie

  3. I seldom comment, but i did some searching and wound up here
    OJ Mayo daveknot pisze o Milwaukee Bucks. And I do have 2 questions for you
    if it’s allright. Is it simply me or does it look like some of the remarks look as if they are coming from brain dead folks? 😛 And, if you are posting on additional places, I would like to follow anything new you have to post. Would you list of all of your public sites like your twitter feed, Facebook page or linkedin profile?

    Polubienie

  4. Howdy very nice website!! Guy .. Excellent .. Amazing .
    . I’ll bookmark your website and take the feeds additionally? I am glad to search out numerous useful information right here within the put up, we’d like develop more techniques in this regard, thank you
    for sharing. . . . . .

    Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.