Skip to content
Reklamy

Michael Jordan: Piąty czy szósty zawodników wszech czasów?



Jeśli masz poniżej 30 lat, nie spodoba Ci się ten artykuł. Jak jesteś z Chicago, kliknij lepiej tutaj. A jak jesteś poniżej trzydziestki, z Chicago, a do tego jesteś Murzynem to… no coż, żeby nie było, to ostrzegałem.

Mam prawie 50 lat i za każdym razem jak ktoś się mnie pyta kto jest najlepszym zawodnikiem wszech czasów, odpowiadam bez zastanowienia:

1. Wilt Chamberlain ustanowił wszystkie rekordy;
2. Kareem Abdul Jabbar pobił wiele z tych rekordów;
3. Bill Russell ma 11 Mistrzowskich pierścieni, ale;
4. Wszyscy powyżej wynienieni zawodnicy twierdzą, że Oscar Robertson był największych sk***** który kiedykolwiek wyszedł na parkiet.

Liczby nie kłamią, szanowni fani Bulls. Wszystko co jest napisane powyżej stawia Jordana dopiero na odleglym, piatym miejscu.

Z całym szacunkiem do Jordano-manii, dziwi i irytuje mnie strasznie to, jak bardzo ludzie mogą wszystko odbierać dobrze w footballu a mylić się w koszykówce. Dlatego ludzie wierzą, że Jim Brown był najlepszym graczem football w historii, po czym, prawie jednym tchem mówią, że grający w jego czasach Big O pochodził z odległej epoki?

Powołałem się na to porównanie po przeczytaniu książki Elliotta Kalba, „Who’s Better, Who’s Best in Basketball.” Kalb wymienia listę jego zdaniem 50 najlepszych koszykarzy w historii na podstawie bezpośrednich “pojedynków” między tymi graczami. Czasami podaje rzeczowe a czasami nieprawdopodobne argumenty, oceniając każdego gracza przeciwko innemu z jego czasów, po czym tworzy listę najlepszych wszechczasów wg odpowiednich pozycji na boisku.

Jeśli więc chodzi o Kalba, umieszcza on Jordana na trzecim miejscu, za Wiltem. A kto był najlepszy w jego rankingu? Shaquille O’Neal!

Mój problem z oceną Jordana i Shaq polega na tym, że wciąż pamietam grę Wilta. Pamiętam też Oscara i Billa Russella. Widziałem również w akcji Elgina Baylora i Jerry’ego Westa i uważam, ze oboje również zaslugują na uwagę w tym artykule.

Powyższy akapit ma na celu pokazanie i odcięcie z dyskusji kibiców poniżej trzydziestki. Dla młodszego pokolenia, Baylor i West to tylko para starych dziadków których twarze pojawiają się w telewizji co roku przed Draftem

A prawda jest taka, że Elgin był MJem na długo przed tym, jak MJ był tylko błyskiem w oczach swojego ojca. Jerry West był najprawdopodobniej najlepszym strzelcem jaki kiedykolwiek pojawił się w tej lidze. Obaj często rzucali ponad 50 punktów w meczu i nie przeszkadzało im to, że nie było wtedy jeszcze linii za 3 punkty. Ale Baylor nigdy nie zdobył mistrzostwa a West nigdy nie zdobył MVP. Celtowie zdobyli wszystkie mistrzostwa a Wilt zdobył wszystko inne co było do zdobycia.

Dla mnie mówienie, że MJ jest najlepszym graczem wszechczasów jest jak ogłoszenie Davida Beckhama najlepszym piłkarzem.
Dyskutowałbym również na temat tego, że Jordan i Magic mają gorszą pozycję w rangingu wszechczasów z powodu opuszczonych sezonów. Nie możemy przeciez na 100% założyć, że gdyby w nich zagrali to zdobyliby mistrzostwo.

Jednak wciąż nikt nie zbliżył się nawet do 11 pierścieni Billa Russella, tak więc pierwsze miejsce w rankingu nalezy się właśnie jemu.

Jeśli Wielki Arystoteles wygra jeszcze jeden tytuł z Heat, ostateczny wybór Kalba bedzie brzmiał o wiele rozsądniej. Nawet wtedy będę zdania, ze dominacja wielkiego Shaqa spowodowana była brakiem odpowiednich rywali którzy mieliby mu przeszkodzić pod koszem. Wilt miał Russella, Thurmonda Walta Bellamy’ego. Kareem zmierzył się z nimi gdy ci byli już blisko końca kariery a później walczył z Jackiem Sikmą, Bobem Lanierem, Billem Waltonem, Kevinem McHale/Robertem Parrishem, Patrickiem Ewingiem i Hakeemem Olajuwonem.

A kogo ma Shaq? Tim Duncan? Nie jest przecież centrem, mimo, ze już teraz można powiedzieć że jest lepszym zawodnikiem niż Larry Bird, Moses Malone i Charles Barkley (ale to temat na osobny artykuł).

Wracając do odliczania. Wilt Chamberlain był statystycznym cyklonem – zdmuchiwał bez wysilku wszystkie rekordy. Nawiązując do książki Kalba, zamieszczam porównanie Wilta z MJem.

Ilość gier potrzebna do prekroczenia 30,000 punktów:
Wilt 941
MJ 960

Średnia ilość zdobytych punktów po 1045 meczach:
Wilt 30.1
MJ 30.3

Wilt zbierał również prawie cztery razy więcej piłek niż Jordan. Porównajcie również to:

Ilość meczy w których rzucał więcej niż 50 punktów:
Wilt 122
MJ 37

Ilość meczy w których rzucał więcej niż 60 punktów
Wilt 32
MJ 4

Ilość meczy w których rzucał więcej niż 70 punktów:
Wilt 6
David Thompson, Elgin Baylor, David Robinson 1
MJ 0

W 1962, Wilt rzucał ŚREDNIO 50.4 wliczając w to 100 punktowy wieczór w Hershey. Poza tym, zdobył więcej niż 50 punktów w 45 różnych meczach w 1962 roku – czyli więcej niż jakikolwiek inny zawodnik w swojej całej karierze!
Gdziekolwiek Wilt jest teraz, być może pracując nad swoim dziesięcio tysięczym podbojem seksualnym, zdecydowanie zasługuje na drugie miejsce w kolejce.

Ponieważ Kareem grał w Lidze wystarczająco długo, żeby pobić wiele rekordów Wilta, nie mogę go pominąć w tym artykule. A jako wieloletni fan Milwaukee Bucks postanowiłem awansować lekko Kareema w rankingu z powodu jego pobytu w LA pod koniec kariery, kiedy to za sprawą Magica udało mu się zdobyć kilka dodatkowych mistrzowskich pierścieni.

Kolejnym gwoździem do trumny Jordana niech będzie fakt, że specjalnie dla Kareema zmieniono zasady w lidze uniwersyteckiej. Z powodu zbyt dużej dominacji pod koszem w drugim sezonie w NCAA, zakazano kompletnie wsadów! Paradoksalnie, ten zakaz zmusił Lewisa Alcindora do poszerzenia swojego asortymentu w ataku, co w rezultacie zrobiło z niego o wiele lepszego zawodnika.

Oscar zdobył swój jedyny mistrzowski tytuł kiedy miał przyjemność grania u boku właśnie Jabbara w barwach Milwaukee. Ale żeby dobitnie udowodnić, że Big O zdominował całkowicie grę na pozycji obrońców na długo przed MJem, przedstawiam poniższe zestawienie:

Ilość triple-double w karierze:
Oscar Robertson 181
Magic Johnson 138
Wilt Chamberlain 78
Larry Bird 59
Jason Kidd 46

MJ jest jeszcze daleko z tyłu. Big O praktycznie wynalazł i rozpowszechnił w statystykach triple double w momencie kiedy udało mu się zakończyć sezon ze ŚREDNIMI triple-double (30.8 punktów, 12.5 zbiórki i 11.4 asysty – przyp. daveknot).

Tak więc póki co pierwsza czwórka najlepszych graczy prezentuje się następująco – Wilt, Kareem, Russel i Oscar.

Przez wiele lat spotykałem się z fanami, którzy uważali, że piąte miejsce powinno być przyznane komuś innemu niż Jordanowi. Tym kimś jest Magic i muszę przyznać, że rozumiem doskonale, dlaczego tak się mówi. Jako argument moze w sumie wystarczyć to, ze w debiutanckim sezonie zdobył mistrzostwo NBA i tytuł MVP Finałów (Kalb w swojej książce służnie pisze, że MVP powinno trafić do Kareema, ale prasa spanikowała po siódmym meczu, w którym Magic rzucił 42 punkty).

Magic przywrócił trochę wspomnienia po Oscarze, bowiem prawie równie często jak Big O polował na triple-double. Poza tym, był ucielesnieniem tezy i utartego zwrotu – dzieki niemu zawodnicy z nim grający byli o wiele lepsi. Co więcej, ten wpływ na zawodników po czasie stał się jego misją w Lidze, dlatego też o wiele bardziej lubiłem grę Magica niż Jordana.

Jeśli chodzi o Magica, to mój ulubiony moment z nim związany miał miejsce, co za ironia, w czasie ostatniego meczu Kareema w Finałach przeciwko Milwaukee. Kareem był wtedy w trakcie swego rodzaju turnee pożegnalnego i każde miasto oferowało mu jakiś prezent.
(Tak więc oczywiście, Milwaukee przygotowało dla niego specjalnie skontruowanego kremowego Harley’a Roadstera. Słodkie, prawda? Duzy motor dla duzego faceta! Kareem wyglądał wtedy jak małe dziecko na Gwiazdkę. Na twarzy pojawił mu sie wielki uśmiech który zdawał sie mówić: “mogę go zatrzymać?” Jabbar również przyznał, że w czasach gdy grał w Milwaukee posiadał rower, którym często wybierał sie na przejażdżki po Ozaikee Country, po czym dodał: „Pozbyłem się go jednak kiedy przeprowadziłem się do LA.)

Wracając do Magica. W tamtym meczu siedziałem przy stoliku prasowym i słyszałem dokładnie wszystkie rozmowy zawodników. W drugiej kwarcie, Kareem usiadł na ławce a za niego wszedł Mark McNamara, zawodnik, który dopiero co podpisał nowy 10 dniowy kontrakt z zespołem. W czasach o mniejszej poprawnosci politycznej i większej wyrozumiałości, Mac byłby z pewnością nazywany wielkim, sztywnym drewniakiem, który zdobywał średnio po 2 punkty i 2 zbiórki na mecz. Jego pierwsze wyjście na parkiet. Emocje rosną. Magic zauważa, ze nikt nie uważa Maca za ofensywne zagrożenie i w niesamowity sposób podaje do niego piłke między dwoma obrońcami. Ta odbija się od rąk MacNamary i wypada na aut.

Center celowo odwrócił głowę w stronę przeciwną od ławki bo czuł na sobie ognisty wzrok trenera Pata Riley’a. Wtedy podszedł do niego Magic, złapał go za głowę, potrząsnął nią i praktycznie wydłubał sobie oczy dwoma palcami, zupełnie jakby chciał powiedzieć: “Po prostu patrz na mnie a wszystko będzie w porządku.”

Czy teraz możecie sobie wyobrazić, jak fajnie musiało sie grać z Magikiem Johnsonem? Wystarczyło ze biegłeś po parkiecie z oczami szeroko otwartymi, a on w jakiś niesamowity sposób zawsze znalazł drogę, żeby podać ci piłkę. Nie ważne, czy dopiero co wszedłeś z lawi czy wbiegłeś na parkiet. Kompletne przeciwieństwo Scottiego Pippena, który kiedyś w meczu play-offs odmówił wejścia na parkiet, kiedy zagrywka nie była rozpisana pod niego.

Tak na marginesie, skupmy się na chwilę nad tym, ze Scottie jest w liście 50 najlepszych zawodników wszech czasów. Prawda jest taka, że gdyby nie MJ, Pippen szybko stałby się trenerem w liceum w Arkansas. Ok, przepraszam, teraz może zostałby trenerem jakiejś druzyny ABA. Wszyscy zawodnicy wymienieni do tej pory w moim artykule wyprzedzają Pippena o lata świetlne. A jeśli upieramy się, że o klasie zawodnika świadczy ilość jego mistrzowskich pierścieni, to wszystkie pierścienie zdobyte przez Celtów są warte więcej niż jego.

Kończąc krótką dygresję, tamto zachowanie Magica Johnsona w Milwaukee pokazało wszystkim – od zawodników po trenera, poprzez fanów a na całej lidze kończąc – że przeciwnik MUSI kryć każdego zawodnika Lakers, bo w przeciwnym wypadku ja to wykorzystam i zrobię z niego gwiazdę. Takie podejście i nastawienie jest dla mnie o wiele bardziej wartościowe, niż niewiarygodna gra Jordana. Co wiecej, wolałbym umieścić na piątym miejscu Magica, ponieważ chciałbym zobaczyc jakby rozgrywał gdyby miał do dyspozycji Wilta, Kareema, Russela i Oscara. Niech Jordan wybierze sobie 4 pierwszych graczy z brzegu i zmierzy się z moim składem.

Teraz, kiedy Jordan spadł już aż do 6 miejsca, chciałbym powiedziec o kolejnej prawdzie, która nie spodoba się fanom Michaela. Jego miejsce w rankingu jest niebezpiecznie zagrożone przez nowe pokolenie młodych graczy.

Wspomniałem wcześniej, że Tim Duncan już teraz jest pewnie najlepszym silnym skrzydłowym który kiedykolwiek grał w tej lidze. Ma już trzy pierścienie i wystarczająco dużo czasu, zeby zdobyć kolejne trzy i zrównać się tym samym z wynikiem Jordana.
Shaq już teraz ma cztery pierścienie i jeszcze góra dwa pozwoliłyby mu znaleźć się na tej liście. Póki co jednak, Timmy i Diesel zajmują następne miejsce w kolejce.

Jeszcze kilka lat temu uważałem, że Kobe Bryant może być najlepszym graczem w historii, ale już zmieniłem zdanie. Może gdyby zdecydował się na większe przedrzeźnianie Michaela Jordana i nie Mike’a Tysona, byłoby mu łatwiej, ale czasem nawet zastanawiam się, czy Kobe nie skończy przypadkiem jak Darryl Strawberry (baseballista znany zarówno ze swojej dobrej gry jak i bogatego w skandale życia prywatnego – przyp. daveknot).

Ostatnie zaproszenie przeznaczam dla LeBrona Jamesa. Po sezonie w którym śmiało mógł powalczyć o MVP udowodnił, że w play-offach może być równie przydatnym graczem (zanotował dwa triple-double i miał średnią 30.8 punktu na mecz. Jordan w swoim pierwszym sezonie w play-offs rzucał średnio 43.7 punktu). James został również pierwszym zawodnikiem od Oscara Robertsona, który notował ponad 30 punktów, 8 zbiórek i 5 asyst w play-offach.

Dodajmy do tego jego nagrodę dla najlepszego debiutanta za sezon 2003-04 – dzięki czemu stał się pierwszym graczem Cavs i najmłodszym zawodnikiem w historii który otrzymał ta nagrodę i zakończył sezon ze średnią co najmniej 20 punktów, 5 zbiórek i 5 asyst na mecz, przez co stał się dopiero trzecim graczem któremu się udało notowac tak dobre średnie w pierwszym sezonie w NBA (oprócz niego dokonali tego Oscar Robertson i Michael Jordan). Wszystko to prowadzi do jednego stwierdzenia – James ma szanse na to, aby stać się najmłodszym w historii graczem, którego okrzyknięto mianem „all time best”

W swoim trzecim sezonie, Lebron zajmował indywidualnie następujące miejsca:

#3 w punktach na mecz,

#12 w asystach,

#2 w minutach rozegranych średnio na mecz,

#2 w sumie rozegranych minut,

#2 w trafionych rzutach z gry,

#2 w oddanych rzutach z gry,

#6 w celnych rzutach wolnych,

#3 w oddanych rzutach wolnych i

# 2 w sumie zdobytych puktów w sezonie.

Patrząc na wszystkich powyższych zawodników jestem skory twierdzić, szczególnie po dobrym debiucie w play-offach, że mozna się zastanowić nad jego kandydaturą. Bedzie na pewno Jokerem w naszej talii – po prostu nie da się przewidzieć, jak bardzo Lebron może się jeszcze rozwinąć.

A dla tych którzy ciągle dryfują gdzieś na statku o wdzięcznej nazwie Michael Jordan mam wizję, w której widzę Jordana wciśniętego w szczelinę między graczami retro a młodymi i głodnymi wilkami.

Michael Jordan, najlepszym graczem w historii? Nie wydaje mi się.

Maniacy MJa, czekam na lincz!



Źródłooryginału: FoxSports
Autor: John Shivers
Tłumaczenie: Dawid Księżarczyk

Reklamy

66 thoughts on “Michael Jordan: Piąty czy szósty zawodników wszech czasów? Dodaj komentarz

  1. Tak zwane pasywne widzenie gry. Gdyby statystyki wygrywały, BigO miałby może i garść tytułów. Gdyby TYLKO czysto koszykarskie umiejętności do zwycięstw wystarczały, TymoteuszD nie zatrzymałby się na 4 tytułach. Ale w tej grze chodzi o więcej, znacznie więcej. A tego znacznie więcej, najwięcej miał właśnie Jordan i dlatego jest bezsprzecznie najlepszym zawodnikiem EVER. Ponadto Shivers praktycznie co akapit sobie zaprzecza raz wskazując statystyki, raz na pierścionki, cytując graczy z poprzedniej epoki, nie pamiętając, ze po nich jeszcze 30 lat grano w koszykówkę. Niestety ani BigO, ani Jabbar, ani sam Russell czy tym bardziej Wilt nie zdominowali swojej epoki tak jak Jordan . W dodatku to on miał najwięcej i najlepszych przeciwników.
    Świetna robota .. ale tłumacza :-)/

  2. Po głębszym przemyśleniu gościu mnie rozpir**a 😀 :D. Porównuje zbiórki Wilta i MJ-a .. no tak jeden miał 218 cm i tylko jednego przeciwnika powyżej 205 cm (zgadnijcie kogo – który w dodatku regularnie sprawiał mu meczowe baty) i resztę centrów 20 cm niższych – drugi miał 198 cm i w każdej przeciwnej drużynie 7 stopowego centra (co np. dziś jest rzadkością). Walton, Sikma ? Ok, mając 50-tke i okazyjnie oglądając obecne mecze można się nimi podniecać, ale nie przesadzajmy … Sikma czy Walton w najlepszym swoim czasie grali na poziomie obecnego Joe Przybili, nie wyżej. Boli ? Taka jest prawda, mecze do obejrzenia w NBATV czy na torentach. Oczywiście Wilt rzucał te swoje 50 punktów, ale może warto dodać o obronie na tzw. radar, wówczas jedynej znanej. To samo dotyczy Westa czy Baylora, których 1×1 zniszczyłby Jordan, James czy Bryant do zera. Nie ta epoka powiecie, ok ale czy to samo powiecie o MJ i pozostałej dwójce? Juz nie i to jest wielkośc Jordana, a przeciez akurat w stosunku do niego gra 1×1 to nie to co decydowało o jego wielkości. Ogólnie megabzdurny artykuł. Dla 37 latka jakim jestem ja, mieszkającego obecnie miedzy Londynem i Płockiem, więc nie 30-letniego murzyna z Wind City.
    Westa czy

  3. Nie mozna porownywac Jordana ktory wygral 6 pierscienia (ostatni w jakim stylu) i Willa ktory, gral sam i widzial tylko punkty gdy wchodzil na boisko. Jordan byl wszechstronnie uzdolnionym graczem. Potrafil zagrac 1 on 1, raptownie sie zatrzymac i rzucic, PODDAC na czysta pozycje. Will nie byl taki. Nie potrafil tylu rzeczy. Nie ma co sie dziwic ze mial 12 zbiorek na mecz, przy takim wzroscie i takimi przeciwnikami. JORDAN JEST O NIEBO LEPSZY. POTRAFIL ZROBIC WSZYSTKO Z NICZEGO. BYL POPROSTU TALENTEM KOSZYKARSKIM

  4. NIe było i nie bedzie lepszego koszykarza niz MJ wszystkie statystki i osiagniecia, do ktorych nawiazujesz to pokazuja, a czy lebron bedzie lepszy od jordana:> watpie!! napewno nie zdobedzie tyle pierscieni co MJ nie mowiac juz o MVP. Lebron tylko budowa ciala przywyzszyl MJ-a niczym wiecej.

  5. Ludzie pamiętajcie, że Dawid (dave) TYLKO (i aż) tłumaczy te artykuły. Nie do niego kierujcie pretensje.

  6. Śmiało rób z siebie ascetę. Na wstępie rozgranicz, że ludzie po 30 roku życia tylko mają prawo trzeźwego osądu. Szufladkowanie ludzi i arogancja już na wstępie mnie szokuje. Przestan Pan gadać głupoty o koszu. Kiedy grał Wilt to koszykówka się dopiero formowała. Nie było linii rzutów za 3 punkty więc rosły gracz siła rzeczy musiał królować na parkiecie (Wilt był zdecydowanie najwyższy w lidze). Kiedy Jordan przyszedł do NBA, koszykówka była w pełni rozwinięta (nie było mowy o brutalności z początków NBA, w ogóle ta liga była już ściślej ograniczała i karała zapędy graczy). Mimo to Jordana, za najlepszych lat, to minimum 3 musiało kryć bo podwajając go nie dawali sobie rady. Zwróć uwagę ilu znakomitych graczy możesz wymienić z okresu w którym grał Wilt, albo Kareem. Za czasów Jordana grali znakomici defensorzy jak Robinson, Olajuwon, Mutombo, Mourning, młody i zwinny Shaq, Ewing, Barkley. Z tego okresu pochodzi tak wiele wspaniałych graczy, których gra zachwyca po dziś dzień (Reggie Miller, Stockton, Payton, Kemp, Clyde Drexler). To co mówisz o Wilcie i Russelu itd to były czasy zupełnie innej koszykówki gdzie niekoniecznie umiejętności decydowały o tym kto lepszy.

  7. No cuż, mam tylko 14 lat i zawsze uważałem że MJ jest najlepszym koszykażem ale Pan udowodnim mi że nie:) Ale mimo to uwielbiam Koego Bryanta(Tysona):)

  8. Witam po pierwsze jak mozna ocenia ze Wilt Chamberlain byl lepszy od MJ nie mozna poniewaz Oni grali w roznych epokach.Po drugie MJ grał ze słabymi zawodnikami i dzieki niemu Bullsi zdobyli 6 tytulów.Po drugie statystyki nie graja i teraz nie jest mozliwoscia ugrac 100 punktow, male szanse ugrac 60 wiec Wilt Chamberlain musial w erze palozoicznej nba ze zdobywal tyle punktow.Zreszta przy wyrownanej lidze to wszystko nie jest mozliwe.MJ najlepszy!!!!!

  9. Oczywiscie ze Jordan jest przereklamowany i oczywiste ze gro zawodnikow ktorzy zostali wymienieni sa od niego o niebo lepsi … co oczywiscie nie znaczy ze Jordan nie jest fenomenem
    Poza tym co to za dziecinne porownania ze niby Jordan nie ma wzrostu nie moze zbierac blokowac … a center jak W C nie moze rozgrywac przechwytywac i musi kazda pilke dostac od partnerow o tym ze WC jest najlepszym zawodnikiem wrzechczasow wiem od dawna mimo ze sam sie wychowalem na meczach chicago bulls

  10. Postaram się trochę obronić Jordana 😛
    Powiem tak:
    1. Moim zdaniem to że Chamberlain rzucał przez parę meczy dużo pkt-ów to nie oznacza, że jest lepszy. A zbierał więcej, bo był centrem, a jordan to był
    2. W czasach Wilta i Jordana panowały trochę inne zasady.
    3. Poziom gry wszystkich graczy moim zdaniem był dużo wyższy za czasów Jordana.
    4. Ogólnie Jordana akcje były bardziej ekscytujące niż Wilta.

  11. moim zdaniem typowanie najlepszego gracza wszechczasow to tylko i wylacznie zabawa, bo nie da sie wybrac tego najlepszego. Ze zdaniem autora artykulu sie nie zgadzam calkowicie!!! Nie jestem fanem MJ, powiem wiecej kiedy gral, to zawsze kibicowalem jego przeciwnikom, ale chyba dlatego ze byl w swoich czasach najlepszy. Jak mozna porownywac osiagniecia strzeleckie Wilta, Kareema i MJ? Kazdy z nich gral w innych czasach, kiedy koszykowka byla inna, ale to za czasow Jordana, stala sie ona szybsza, agresywniejsza, no i co najwazniejsze wiecej uwagi postawilo sie na twarda obrone. MJ 6 na liscie? nie zgadzam sie! za jego osoba przemawia to, ze kiedy jego klub potrzebowal punktow, to on je zdobywal i mimo ze generalnie byl samolubem to w najwazniejszych dla momentow meczu umial sie podzielic pilka! np. z BJ Armstrongiem w finalach z LA(bodajze 2mecz) czy ze Stevem Kerem chyba z Suns. MJ gral egoistycznie, gra Buls byla ustawiona calkowicie pod niego, ale to przynosilo sukces i tytuly. A co do ilosci tytulow, to mam pytanko? ktory klub od 1980roku, zdobyl ich wiecej niz 6? MJ najlepszym koszykarzem? nie wiem, ale w pierwszej 3 jest na pewno, razem z Wiltem i Karemem.

  12. Lakers na 50-lecie wybrali swoich najlepszych zawodników. Wilt był i owszem – 5, za Magiciem, Kareemem, Shaqiem i Kobe. I TO JEST faktyczna miara jego osiągnięć w ówczesnych czasach w porównaniu do teraźniejszości i czasów Jordana.

  13. nie wiem co ten gośc pisze jordan był jeden i ja ciągle mogę oglądać jego akcje bez znudzenia w przeciwieństwie do zawodników z tamtej epoki.Poza tym nawet dzisiejsze gwiazdy nie potrafią tego co robił jordan ani lbj ani kb jordan ma doskonałe statystyki śa lepsi ma 6 tytułów nba 6 tytułów mvp finałow ale ma napewno to ze potrafił wygrywać dlatego jest dla mnie numer 1

  14. A tak poza tym on nie grał egoistycznie… jemu jego drużyna pozwalała na to żeby sam wygrywał mecze… a pozatym patrzcie jaką MJ brał odpowiedzialność na swoje barki typu co w wyżej wymienionym filmiku, wygramy mistrzosto czy nie? a mimo to umiał wygrywać pod ogromną presją

  15. Gościu Malinowy –
    Ty chyba postradałeś zmysły pisząc te cyfry które niewiele w gruncie rzeczy znaczą. Odpowiedz mi na jedno pytanie : Czy pięciu bilów rasellów pokonałoby pięciu michaelów jordanów ? Never boy!
    Czy pięciu wiltów chamberlainów pokonałoby pięciu jordanów ? Nigdy !
    Nie było w całej ludzkości tak charyzmatycznego sportowca na boisku i poza nim jak Jordan.
    On jest KRÓLEM BASKETU I BASTA !
    mam 36 lat… 🙂

  16. Ja tam się zgadzam- gdzieś podświadomie zawsze uważałam MJ za najlepszego. Niestety dlatego, że po prostu dużo ludzi ślepo w to wierzy. Tak na naprawdę statystyki nie kłamią. Dobrze, że ktoś to w końcu raz a porządnie udowodnił. Dzięki!

  17. Oto kawałek innego artykułu https://daveknot.wordpress.com/2009/11/26/kobe-bryant-to-kujon/ :

    Jordan przecież też był znany z tego, że wydzierał się na kolegów z drużyny na treningach, albo swatał z przeciwnikami tylko po to, żeby ich upokorzyć podczas meczu ( raz nawet Jeffowi Van Gundy’emu wyrwało się coś z ust i przez przypadek nazwał go „oszustem”, po czym podirytowany Jordan zdobył następnego dnia 51 punktów w meczu z Knicks). Jordan tak bardzo nie nienawidził przegrywania, że nawet jak przegrał trzy partie w bilarda pod rząd z asystentem Bullsów Roy’em Williamsem, to nie rozmawiał z nim przez trzy kolejne dni. Kiedy zapytano Longley’a, aby jednym słowem określił MJ, były center Bulls użył słowa „predator” (można przetłumaczyć na „sęp” czy „drapieżca”, ale równie dobrze można operować oryginalnym nazewnictwem – przyp. tłum.). A mimo wszystko, w czasie swojej kariery zawodowej, wszyscy fani odbierają Jordana jako przyjacielskiego sąsiada, który jest sportowym superbohaterem i bierze udział w kreskówkach i reklamach.

  18. obrazasz murzynow a sam zrobilbys pale wiltowi!malo tego-wylizabys mu jego wlochate wory!a jordanowi?pozwolilbys na meksykanskiego grzmota fredzlu niebieski!

  19. GAMONIE – to do części komentujących, możecie najeżdżać na autora za głupotę stwierdzeń, ale DAVE (Dawid) jest TYLKO i AŻ TŁUMACZEM, nie autorem ww. tekstów. Uszanujcie to, bo za chwilkę nie będziecie mili co tu czytać.

  20. To teraz Ja się wypowiem na przeczytany artukuł . Michael Jordan to najlepszy gracz w historii koszykówki do 2000 roku . Co z tego że Wild i spółka zdobywali tytuły że ten pierwszy ma prawie wszystkie rekordy punktowe a z jakimi zawodnikami grał na codzień ? Może byli to wybitni koszykarze ale te czasy koszykówki już dawno minęły a sama dyscyplin bardzo się zmieniła z kilku super zawodników zrobiło się conajmniej kiladziesiąt . Michael Jordan na swój czas był najefektowniejszym graczem na świecie jedo dunki , niesamowite rzuty ,bloki , podbiły serca kibiców na całym świecie . To Jordan sprawił że koszykówka zaczęła się zmieniać i przypominała w dużej mierze wspólczesną koszykówkę to po erze Jordana pojawili się niezwykle wszechstornni gracze niezwykle efektowni którzy byli głódni sukcesu . Wracając do wielkiego Chamberlian to ciekawe ile punktów rzucił by grając we wspólnej drużynie z O neal , Lebronem czy z Kobym ale choćby przeciwko nim gdyby staną na przeciw Dwight Howard to czy miałby szanse na swoje 100 punktów nie sądze dlatego ne porównujmy zdobyczy punktowych z tamtych czasów wobec wsólczesnej koszykówki . Dlaczego napisałem że Jordan był najlepszym graczem w historii koszykówki do 2000 roku bo jest dwóch kolejnych graczy którzy jezeli jeszce nie prześcignęli Jordana to juz nie długo to zrobią . Obecnie najlepszym zawodnikiem na świecie jest Kobe Bryant jego wyczyny zdobyce punktowe i niesamowita efektowna gra pozwalają ubiegać mu się o ten tytuł . Swoją grą dunkami , blokami , asystami nie boję się stwierdzenia prześcigną Michalea Jornada nie ma gracza na świecie który tak efektownie wykonywał by te zagrywki może z wyjątkiem Vince Carter któy jeśli chodzi o wsady nikomu nie ustępywał . Wielki Lebron chyba rzeczywiście jest za wielki jego gra jest skuteczna ale już nie tak efektowna jego wsady są siłowe ale już nie ma tej zwrotności i powietrznch ewolucji które to posiada Brayant dodając do tego już 4 tytuły Kobyego a żadnego Lebrona to Bryant jest najlepszym zawodnkiem na świecie . Z całym szacunkiem dla Jordana który zapoczatkował erą niezwykle efektownej koszykówki . Dlatego tłumaczeni i porownywanie całkiem innej koszykówki z przed 30 , 40 lat nie ma obecnie racji bytu ani jakiegoklowiek sensu .

  21. Do Matrix . He he czy Ty naprawdę uważasz że można porównywać prahistoryczną koszykówkę do dzisiejszej powiem tylko tak proszę cię 🙂

  22. nigga please…
    jordan wzial nba on the next level pod kazdym wzgledem, statystycznie moze nie jest najlepszym graczem wszechczasow ale patrzac na to w jakiej erze basketbalowej gral MJ a w jakiej np Chamberlain to MJ pozostawia Wilta daleko za soba. Jabbar, Russell, Chamberlain oni wszyscy byli najlepsi w NBA, Jordan zapoczatkowal calkowicie inna NBA.

  23. TOKI widać, że nie masz zielonego pojęcia o koszykówce, skoro dla Ciebie lata 90-te to prehistoria i oceniasz graczy przez pryzmat efektowności… Boże, ja też Cię prosze, skończ.

  24. Muszę coś ci wytłumaczyć kolego bo widzę że uważasz się za wielkiego znawcę .
    Po pierwsze to nie chodzi mi o lata 90 a dalsze tu napisałem w obronie Michaela Jordana żeby nie porównywać zawodników z lat 60,70 bo to nie ma sensu .
    Po drugie mi nie zależy tylko na efektowności ale sam zobaczy ilu było strasznie skutecznych zawodników lecz mało efektownych każdy mówił bardzo dobry koszykarz co z tego nikt ich nie typował na następców Jordana chociaż krytykowany za naprawdę nudny styl gry Tim Duncan . Zrozum jedną rzecz że tylko efektowny i efektywny zawodnik zostaje naprawdę zapamiętany przez ludzi . Gracz który swoją grą potrafi zainteresować ludzi którzy nie rozumieją koszykówki tylko tacy gracze mogą być zapamiętani . Czy myślisz żę jak Kobe i Lebron nie grali by tak efektownie a zdobywali po 40 pkt w każdym meczu to ktoś by typował ich na następce Jordana chyba nie pomyśl o tym .Gracz musi dostarczać radości dla oka swoją grą a przy tym być niezwykle skuteczny i tyle to jedyny sposób

  25. Nie uważam się za znawce, poprostu śmieszy mnie to co wypisujesz. Porównywanie graczy z różnych dekad rzeczywiście nie ma sensu, ale na pewno nie dlatego, że Ci dzisiejsi są lepsi od tamtych. Na następce Jordana faworyzuje się graczy, którzy mają podobny styl gry i grają efektownie, a to nie znaczy, że są najbliżej skutecznościowo względem niego. Z tym zapamiętywaniem i Duncanem to rozumiem, że się wygłupiasz? Rzeczywiście nikt nie pamięta o Birdzie, Russellu, Abdulu i całej masie innych z grona najwybitniejszych w historii. Duncan już teraz przez większość uważany jest za greatest pf ever, a z Jordanem nie jest porównywany, bo gra na innej pozycji i jest zupełnie innym graczem, z innym stylem i zadaniami. KB i LBJ byliby typowani na najlepszych w historii rzucając po 40 pkt. i do Mike’a byliby porównywani z pewnością, ale pod względem efektywności, a nie efektowności co się teraz praktykuje. Wybitny zawodnik, to wybitny koszykarz, a nie wybitny dunker czy showman, takich sobie można poza NBA szukać i właśnie za swoją wybitną grę i wygrywanie zostanie zapamiętany, tak jak Duncan. Dlatego śmiesznie brzmi jak piszesz, że Kobe grał efektownie, a LeBron skutecznie, ale nie efektownie, więc jednak Kobe jest wyżej. I zastanawia mnie strasznie czym się kierujesz twierdząc, że Kobe prześcignie Jordana.

  26. do tych wszystkich argumentów przedstawionych poniżej przede wszystkim trzeba dodać, że NBA za czasów Jordana była najmocniejsza. Było masa gwiazd, niesamowita walka na najwyższym poziomie. Stanie pod koszem i pakowanie Wilta to raczej śmiech na sali. Najl;epszym centrem w historii był Olajuwon

  27. Zależy na co patrzeć dave. gdyby stanęli 1 vs 1 chyba nie masz najmniejszych wątpliwości co by się stało (miazga). Oczywiście można wszystko zrzucić na inne czasy, dietę, siłownię etc etc. ale taka jest prawda. 1 vs 1 nawet Pat zjadłby Billa i Wilta na śniadanie. Nie wiem czemu wszyscy zapominają, ze w tych latach 60-tych grało ok. 10 klubów NBA z tak naprawdę 1 klubem super gwiazdorskim, z którym nawet obecni Heat i Lakers nie mogą się równać oraz dwoma bardzo dobrymi gwiazdorskimi klubami. reszta była tylko i wyłącznie dokładka i dostarczycielami punktów. jak można porównywać ta ‚epokę” z pierwszą połową lat 90-tych, zdecydowanie najlepszą i najsilniejsza w historii NBA. Jak można porównywać ówczesnych dominatorów z dominatorem tej epoki? Patrząc na ruchliwość i motorykę Russella i Wilta zaryzykuje twierdzenie, że Jordan wygrałby z nimi grając nawet jako center. O tzw. lidershipie chyba nie muszę mówić , bo to jest to czym góruje Jordan nad WSZYSTKIMI w sposób do dziś zadziwiający i szokujący różnicą.
    Tak zwolennicy i fani Kobego. Kobe może koszykarsko (czysto technicznie) być blisko Jordana, choć raczej i na tym polu mu nie dorównuje, ale jeśli chodzi o ich leadership dzielą ich bardzo dużo. A na tym poziomie jest to bardzo ważny, często decydujący czynnik.
    C do gościa piszącego o dunkach Kobgo w kontekście jakichkolwiek porównań do Jordana … naprawdę pozostaje tylko na to opuścić z litości zasłonę milczenia.

    AHA i przypominam po raz kolejny DAVE TYLKO TŁUMACZY TE TEKSTY, więc nie kierujcie swojej nieuzasadnionej agresji w JEGO KIERUNKU.

  28. to co napisales kolezko jest bardzo stronnicze wiec i tym samym nieobiektywne. mam tez wrazenie ze takim skrajnym artykulem chociales zwrocic na siebie uwage, bo o ile jestes inteligenty to wiesz ze twoj poemat o koszykowce jest kontrowersyjny. ciezko mi powiedziec czym sie kierowales piszac te banialuki. tak sie sklada ze same statystyki to nie wszystko, a o tym najwidoczniej zapomniales.
    trzymajac sie az tak bardzo statystyk nie wspomniales chociazby o K. Malonie (ktorego tak na marginesie piszac nie cierpie).
    czytajac twoj „artykul” przypominaja mi sie dwa polskie powiedzonka ktore pasuja tu jak pięść do nosa:
    1. dajcie mi czlowieka a znajdzie sie paragraf
    2. jak sie kogos chce uderzyc to zawsze znajdzie sie kij.
    pozdrawiam i zycze powrotu do zdrowia.

  29. 911sc, czy chcesz żebym przetłumaczył Twoją wypowiedź i wysłał do autora? 🙂

  30. do daveknot
    zakladam ze sam jestes autorem i sie poszywasz pod kogos. mojej wypowiedzi nie trzeba nikomu tlumaczyc kto rozumuje biegle jezyk polski. tego tupu bajki schowaj sobie z buty zeby byc rownym k.a. jaabarowi. jesli cie intersuje sensowna konwersacja na temat koszykarza wszehczasow to wal smialo a nie zaslaniaj sie tlumaczeniem moich wypowiedzi.

  31. 911sc, gdybyś biegle rozumiał polski to byś sam doczytał, że NIE jestem autorem tekstu, tylko go tłumaczyłem. Autorem jest John Shivers, który pisze dla foxsports – stąd moja propozycja przetłumaczenia mu Twojego jakże cennego komentarza. Tym zakończę swój wkład w dyskusję z Tobą. Pozdrawiam i życzę więcej spokoju i mniej jadu.

    Pozdrawiam,
    daveknot – nie autor, jedynie tłumacz.

  32. juz sie nie tłumacz ze z Ciebie tylko tłumacz:) pewnie juz nie masz ochoty pisac po ang to co tu napisalem. szkoda tylko ze zaslaniasz sie Johnen Shiversen. jesli byl „jad” w mojej wypowiedzi to skierowany tylko do osoby probujacej zdyskrertytowac MJ-a.

  33. Może wiecie czy można dostać w Polsce oczywiście przetłumaczoną książkę Elliotta Kalb Who’s better, who’s best in basketball?? Piszcie na maila. Pozdrawiam.
    anusia169@wp.pl

  34. Ja się wypowiem jako osoba nie pamiętająca ani Jordana ani Wilta ani reszty „na żywo” – bo w czasach Jordanowskich byłem jednym z niewielu których niewiele obchodziły sukcesy Bulls, dopiero później zacząłem interesować się koszykówką. I patrząc z boku na mecze i akcje odnoszę wrażenie że na poziomie Chamberlaina nie grał nikt. Facet na swoje czasy był po prostu z innej galaktyki.

    Co do Jordana to stawiam go na 6 miejscu, przed nim będzie Magic. Obydwaj mieli specyficzny „błysk” który widać w ich grze, ale bardziej doceniam zespołowego Magica jak „His Airness”.

  35. ten kto to pisał chyba byl głupi poruwnaj sobie czasy MJ i Wilta. Wilt miał 218cm a centrzy w tamtych czsach torzy mieli 200cm to byli giganci i porownywanie zbiorek jest nie na miejscu porownaj sobie szybkosc i blyskotliwosc a nie wzrost . MJ byl jest i bedzie najlepszy.

  36. Jak dla mnie , to nie ma wątpliwości, że Jordan jest 6 w historii. Zawodnicy jego pokroju i bliżej z jego pozycji w latach 60. nie odnosili drużynowych sukcesów. Baylor i Robertson byli genialni ,ale titles zgarniał Russel i raz Wilt.

    To , że Jordan zmienił koszykówke , to niezły bon mot. Elgin wykonywał paki i inne ekwilibrystyczne ruchy już pod koniec lat 50. , więc w latach 90. nie było to nic nowego , biorąc tym bardziej pod uwagę to , że w 70`s grali tacy goście jak Dr. J i David Thompson.

    No i ostatnie i najważniejsze. Jordan wcale nie miał najlepszych rywali. Co może Barkley? Lol. Olajuwon? Tak samo. To samo tyczy się Stockalone , a tym bardziej Drexlera i Payton & Kemp. Shaq był jeszcze za młody.

    W 60`s graczy naprawde genialnych graczy nie brakowało i gdyby mieli się zmierzyć ze składem best of 90`s sprawili by im niezłe bęcki. Atletyzm Wilta , Russela , Big O i Baylora był na takim samym , jeśli nie wyższym poziamie niż zawodnikow , na których oglądaniu wychowali się najwięksi piewcy Jordana.

    No i Magic. To , że góruje nad MJ`em nie pozostawia dla mnie żadnych wątpliwości. Koleś zrobiłby na serio z mega niudacznika przynajmnie gracza na dobrym poziomie.

    SORRY FANI MICHAELA , ALE 6 MIEJSCE I NIC WIĘCEJ.

  37. no panowie takim mysleniem napewno niczego nie zbudujemy, jak tak dalej bedziecie dumac to Jordana usadowicie (nie ujmujac Mu) za Marcinen Gortatem i Spikiem Lee. pozdrawiam Was i zycze powrotu do zdrowia!

  38. Zonk za przedostatnią wypowiedź. Niektórzy naprawde biorą ten artykuł na serio…

  39. naprawde musicie byc niezwykle zawistni nawet jak na Polakow, skoro skupiliscie sie tylko na Jordanie. bo jak inaczej wytlumaczyc to ze Jemu pod kazdym pretekstem odbieracie to co zrobil dla koszykowki, dla sportu i nie tylko.

  40. do xmen my mu nie odbieramy niczego każdy z nas podał (głównie jeden) argument który przemawia za ni,m jako najlepszym koszykarzem jaki grał na parkietach NBA . On przyczynił się do rozpowszechnienia koszykówki na cały świat bo nawet ktos kto nie zna się ani troche na koszykówce wie kto to jest Michael Jordan i właśnie dla tego on zasługuje na tytuł Najlepszego koszykarza na świecie .

  41. to nie dzieki niemu nba jak to mowicie kolokwialnie weszlo na „next level” czyli po prostu zaczelo wokol krecic sie sporo sponsorow i kolosalne pieniedze oraz nba wyszlo poza stany. jesli nie majkel to kto? prezes nba zydowskiego pochodzenia david stern. mj byl raczej narzedziem w jego reku. mj trafil w swoj czas.

  42. Michael Jordan jest jedynym człowiekiem, który w historii koszykówki połączył sztukę ze sportem, dlatego jest i będzie najlepszym koszykarzem wszech czasów !!!!! mam 40 lat i nie jestem murzynem.

  43. Jesteś głąbem!Jeśli chcesz wymieniać 3 najlepszych koszykarzy w historii to są to LARRY BIRD, MAGIC JOHNSON I MICHAEL JORDAN. Wilt Chamberlein był świetnym koszykarzem ale ta 3 jest na 1 poziomie wyżej od wszystkich.

  44. Pokaż mi człowieka a znajdę Ci statystykę:
    Pewnie większość z Was jest kibicami koszykówki więc zobaczcie co to jest wskaźnik PER i poczytajcie sobie o najlepszych indywidualnych sezonach i karierach pod jego kątem

    Player Efficiency Rating
    Skocz do: nawigacji, szukaj

    Player Efficiency Rating (PER) – wskaźnik stosowany w NBA do ocenienia gracza, pozwalający dzięki użyciu specjalnej formuły zawrzeć wszystkie jego statystyki w jednej liczbie. Stworzony przez analityka ESPN Johna Hollingera.

    PER uwzględnia osiągnięcia zawodnika w przeliczeniu na minutę gry, pozytywne, takie jak skuteczność rzutów, rzuty osobiste, rzuty za 3 punkty, asysty, zbiórki, bloki i przechwyty oraz negatywne, takie jak niecelne rzuty, straty i faule.

    PER przyjmuje średnią na zawodnika w lidze 15.00 i do tej średniej dolicza pozytywy i odlicza negatywy.

    Wskaźnik sprawdza się zwłaszcza przy porównywaniu zawodników w podobnym wieku, bądź do analizowania kariery jednego zawodnika w dłuższym czasie.

    Wadą PER jest uwzględnianie przede wszystkim osiągnięć w ataku, ze statystyk defensywnych uwzględniane są tylko bloki i przechwyty (zbiórki należy traktować jako osiągnięcia zarówno ofensywne jak i defensywne), ale wada ta wynika ze sposobu prowadzenia statystyk w NBA – trudno ująć cyfrowo takie wartości jak twardość gry, przywództwo, kondycja, wymuszanie strat itd. Np. Bruce Bowen, uznawany za czołowego obrońcę ostatnich lat, ma niewspółmiernie do swej klasy niski wskaźnik PER (poniżej 10.00).

    Inna wada to premiowanie zawodników spędzających na boisku niewielką liczbę minut, wychodzących zwykle gdy drużyna przeciwna gra rezerwowym składem.
    Spis treści

    1 Statystyki
    1.1 Liderzy PER wszech czasów
    1.2 Najwyższe wskaźniki PERu
    2 Play-offs
    3 Linki zewnętrzne

    Statystyki

    Tylko 15-krotnie zawodnicy osiągali na koniec sezonu wskaźniki powyżej 30.00 (maksymalnie 31.84 – Wilt Chamberlain w sezonie 1962-63). Czterokrotnie wskaźnik taki osiągał Michael Jordan, trzykrotnie Wilt Chamberlain i Shaquille O’Neal, dwukrotnie LeBron James, zaś David Robinson, Dwyane Wade i Tracy McGrady jednokrotnie. Jedynie w sezonie 2008-09 dwóch zawodników – LeBron James i Dwyane Wade – przekroczyło pułap 30.00 jednocześnie (w tym samym roku Chris Paul osiągnął wskaźnik 29.96). Z kolei najniższy wynik, z jakim wygrano klasyfikację PER, to 22.32 osiągnięte przez Jerry’ego Westa w sezonie 1968-1969.

    Klasyfikację PER dziewięciokrotnie w karierze wygrywał Kareem Abdul-Jabbar, ośmiokrotnie Wilt Chamberlain, zaś siedmiokrotnie Michael Jordan. Taki wysoki wskaźnik, oprócz oceny zawodnika, świadczy także o jednostronnej dominacji zawodnika w drużynie.
    Liderzy PER wszech czasów
    pozycja zawodnik wskaźnik
    1. Michael Jordan 27,91
    2. LeBron James 27.10
    3. Shaquille O’Neal 26.43
    4. David Robinson 26.18
    5. Wilt Chamberlain 26.13
    6. Dwyane Wade 25.61
    7. Bob Pettit 25.37
    8. Chris Paul 25.24
    9. Tim Duncan 24.75
    10. Neil Johnston 24.63
    Najwyższe wskaźniki PERu
    pozycja zawodnik wskaźnik sezon
    1. Wilt Chamberlain 31,84 1962-63
    2. Wilt Chamberlain 31,76 1961-62
    3. Michael Jordan 31,71 1987-88
    4. LeBron James 31,67 2008-09
    5. Wilt Chamberlain 31,64 1963-64
    6. Michael Jordan 31,63 1990-91
    7. Michael Jordan 31,19 1989-90
    8. Michael Jordan 31,14 1988-89
    9. LeBron James 31,10 2009-10
    10. LeBron James 30,80 2011-12
    Play-offs

    W fazie play-off, kiedy rozgrywane jest znacznie mniej meczów, a stawka jest większa, wskaźniki PER za jeden sezon są sporo wyższe. Liderem wszech czasów jest tu Hakeem Olajuwon, który w sezonie 1987-1988 uzyskał wynik 38.96.

  45. @kovi69
    PER jest super, ale czy dany zawodnik w sezonie w którym był 1, 2 lub 3 według PER, zdobył mistrzostwo?

  46. mam 30 lat i jestem fanem bulls i samego jordana. artykuł ten i wiele podobnych który polega na porównaniu zawodników odległych od siebie o kilka pokoleń jest totalnym nieporozumieniem. to tak jakby probowac udowodnic że zamochod ktory 30 lat temu był szczytem techniki i osiągnięć inżynierów nie jest zastapiony po dzien dzisiejszy i nawet niech nikt nie waży sie zaprzeczyć :)…
    Każdy kto nie jest laikiem w kwesti koszykowki i jej historii zdaje sobie sprawe z tego jaki wklad mial kazdy z istotnych graczy w kazdym okresie istnienia tej dyscypliny. kwestią dedukcji każdego indywidualnie jest to kto jast dla kogo nr 1…

    A artykuł ten jest jak powieść Dana Browna. naszpikowany detalem i faktami aczkolwiek tak uniwersalny iż kazdy z 6 zawodników o którym wspomina jest potencjalnym nr 1

    Michael Jordan bez watpienia jest czlowiekiem ktory za caloksztalt osiagniec nie tylko na boisku traktowany jest jako prekursor i ikona koszykówki. ..

    pozdrawiam
    Jacek

  47. Gdzie tu jest Clyde Drexler? Wydaje mi się że autor tekstu był skupiony tylko na ośmieszaniu Jordana i przez to pominął wielu kapitalnych zawodników.

  48. kazdy ma swoje zdanie na temat najlepszego zawdonika w histori. Dla jednych bedzie to Wlt dla innych Kaarem, LBJ czy Magic. Moim zdaniem kazdy zawdonik ktory byl najlepszy w swoich czasach bedzie wymieniany jako najlepszy w historii bo kazdy ma swoje zdanie i dla jednych bedzie ten dla drugich tamten a dla jeszcze innych siamten. Ale „they are still come to chicago”:)

  49. panie nie masz zielonego pojęcia kim jest MICHAEL JORDAN ! Był, jest i będzie najlepszy, aż po krańce świata !!! Tamci też byli dobrzy, ale nia tak WIELCY jak Michael !!
    Nie pisz więcej takich głupot, bo znajdę cię i inaczej pogadamy.

  50. kazdy grał w innych czasach na zupełnie innych zasadach!! brak lini za 3,czy wazne brak 3sek. w trumnie pozwalało im być osamotnionymi i zucającymi! strefa itp!! wszyscy stali pod koszem a oni zucali z 3 metrów. Kobe gra do teraz i to jest wzór determinacji i miłości do gry! nie strachu jak MJ ,bo ktoś bedzie lepszy za rok,więc uciekam!!!!

  51. I tak , jeżeli chodzi o umiejętności czysto strzeleckie to wszystkich „polykal ” Pistol Pete. Dziękuję , dobranoc.

  52. Widzę że prawie nikt nie zrozumiał że artykuł napisał jakiś facet z USA, więc kierowanie do niego komentarzy mija się z celem.

  53. Debil!!! Jordan gral w najlepszych czasach NBA 80-90 ….co za burak pisal ten artykul? ….Wit mial 218 cos a w jego epoce reszta miala 190 góra , dlatego tak dominowal. DzISIAJ NAWE KOŃiu:) BU Z NIM pojechal :p …JORDAN TO JORDAN TYLE W TEMACIE MALOLATY lo

  54. Debil!!! Jordan gral w najlepszych czasach NBA 80-90 ….co za burak pisal ten artykul? ….Wit mial 218 cos a w jego epoce reszta miala 190 góra , dlatego tak dominowal. DzISIAJ NAWE KOŃiu:) BY Z NIM pojechal :p …JORDAN TO JORDAN TYLE W TEMACIE MALOLATY lo

  55. ?? XD kurwa wilta czy rasela w tych czasach by glebowali do dechy XD 50 pkt na mecz … bo w tamtych czasach to nie była koszykówka tylko nauka chodzenia XD nba raczkowało XD m.j potem era kobiego … lebron wszystko przed to kurwa nie hdd tylko kurwa av XD

  56. Porownanie absurdalne, ale zamierzony efekt wywolany – kontrowersje. A to moze i dobrze, ze sie zamiszanie robi, pobudzajac jednoczesnie zainteresowanie.

  57. a ja powiem tak. michael jordan byl jest i bedzie najlepszym koszykarzem wszechczasow i nie bedzie drugiego Jordana, jeden koszykarz markowal jego gre to byl Koby bryant ,dobrze mu to wychodzilo ale nie az tak jak Mj. On zmienil koszykowke na calym swiecie i myslenie ludzi ktorzy graja w koszykowke i uprawiaja jakis sport. On sprawil ze to wszystko zwiazane z koszykowka no i ze sportem moze miec inny wymiar!!!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: