Wrażenia po konferencji prasowej Budenholzera

Obejrzałem konferencję Budenholzera. Nie wiem dlaczego wydawało mi się to rano najlepszym wyborem do śniadania, bo generalnie nie dowiedziałem się z niej niczego nowego. Dlatego, żeby nie marnować twojego cennego czasu, rzucę tylko kilkoma uwagami. Gdybyś jednak miał wolne 20 minut – poniżej link do konferencji.

  1. Horst zawsze jak pojawia się na konferencjach prasowych obok zawodników, czy w tym przypadku obok Budenholzera, wygląda jak stażysta, który tylko czeka na hasło, żeby donieść butelkę wody czy wyczyścić buty. Jednak obecność na wszystkich publicznych wydarzeniach zwiększa jego znaczenie w klubie i wcale nie było po nim widać, że nowy trener będzie zarabiał ze czternaście razy więcej od niego.
  2. Po krótkim przedstawieniu, nie było niestety mowy o tym, jakiego grania powinniśmy się spodziewać. Żadnych x-and-o’s. Żadnych smaczków i sneak-peaków. Buden zaczął od słodzenia: “The fit is to me what this is about. When I looked at ownership, and I looked at the GM and the roster that we have here in Milwaukee, all the great things that are happening around the community, the timing and taking the Milwaukee Bucks to the next level. I feel very fortunate to be put in this position.”. Dodał, jak ważnymi elementami w zespole są Giannis i Khris i zapowiedział codzienną pracę nad rozwojem pewności siebie zawodników (Tony Snell już czeka na pierwsze lekcje). Nie dowiedzieliśmy się też niczego, jeśli chodzi o plan Buda w stosunku do rozwoju Giannisa, zobaczyliśmy jednak potwierdzenie tego, o ile ważniejszy dla Bucks jest Middleton, niż Bledsoe.
  3. Wiemy za to, że priorytetem będzie gra w defensywie i nastawienie na szybki atak. Zastanawiam się w tym momencie, jak na hasło o „zintensyfikowaniu obrony” będzie reagował Jabari – postaram się w tym tygodniu przygotować coś większego na ten temat, bo Bucks muszą niedługo podjąć decyzję o jego przyszłości.
  4. Horst podkreślał, jak ważne dla rozwoju Bucks będzie doświadczenie Budenholzera wyniesione z pracy w Atlancie, ale podkreślił, że każdy z nich będzie podejmował decyzje w swoim rejonie. Budenholzer nie będzie zatem w całości odpowiedzialny za ruchy kadrowe (na co miał nadzieje), a John zachowa swój statust GMa pociągającego za sznurki.
  5. Zapytany o swoich asystentów, Budenholzer pochwalił obecnych pracowników Bucks i szybko pochwalił też: „my coaching staff that I’m excited about bringing.”

Ogólnie, konferencja odbyła się bez żadnych fajerwerków, czy niespodziewanych pytań. Jestem rozczarowany tym, że nie dowiedzieliśmy się niczego nowego i nadal musimy uzbroić się w cierpliwość. Budenholzer, w przeciwieństwie do taniej dziwki, wszedł po cichu i dyskretnie.

Reklamy

4-na-1: obrabiamy Budenholzera

Siadamy na tarasie ze szklanką czystej w rękach i patrzymy na krople deszczu bijące się o dominację na parkiecie. Rozmawiamy o przemijającym życiu, próbujemy zdefiniować cel naszego jestestwa, obalamy teorie strun. Ciepły, wiosenny wiatr uderza nas po twarzach i pomaga zachować trzeźwy umysł. Ciemne chmury na moment rozjeżdżają się na boki i robią miejsce dla nieśmiało przebijających się promieni słońca, które za moment zamienią się w majestatyczną tęczę, dumnie prężącą muskuły na niebiańskim monumencie. Jeśli ciemnie chmury to metafora dla Bucks za czasów Jasona Kidda, tak przebijające się słońce, to nadzieja na lepsze jutro z trenerem Budenholzerem. Chyba.

Rozmowa o przyjściu Budenholera do Bucks była długa, dlatego przedstawiam tylko najważniejsze myśli Maćka, Mateusza i Michała. Miłej lektury.

Michał Górny (@swiatkoszykowki): Bucks z „prawdziwym trenerem” mogą pokazać znacznie więcej niż za kadencji Kidda. Budenholzer pokazał dlaczego jest w gronie jednych z najlepszych trenerów w NBA. Może nie jest to półka Gregga Popovicha czy Brada Stevensa, jednak jego umiejętności gospodarowania „zasobami ludzkimi” są powszechnie znane. 2016 – Atlanta Hawks – to ma szansę powtórzyć się w Bucks. O ile w parze z nowym szkoleniowcem przyjdzie kilka zmian kadrowych. Giannis powinien być zadowolony, bo nie tylko do jego drużyny trafia dobry szkoleniowiec, to jeszcze klub stara się pokazać jak ważny jest dla nich „Antek” organizując z nowo zatrudnionym coachem spotkanie.

Maciej Kwiatkowski (@mackwiatkowski): „Coach Bud Lite” ma talent do tego, żeby grać najlepszymi graczami danego dnia. Nie wiem czym dokładnie to jest, ale w czwartych kwartach czy końcówkach spotkań nie gra zawodnikami, którzy na to nie zasłużyli. Nie obejrzysz także sytuacji, w których Ersan Ilyasova gra ostatnie 12 minut meczu z dogrywką i nie może trafić rzutu. Zmieni go Mike Muscala, nawet jeśli do końca meczu pozostaną trzy minuty. Bud ma szybki spust. W kombinacji tych kwestii może być najlepszym trenerem w NBA. Wie kim grać.

Atak w Atlancie był ten sam, co grany jest obecnie w większości klubów NBA – może kilka lat wcześniej, niż coraz większa ilość drużyn, a dziś już praktycznie wszystkie zdecydowały się na ustawienia 4-1 (z rolującym centrem) czy 5-0 (z popującym). Więc prawdopodobnie, jeśli nie rolujesz twardo – a nie widzę takiego gracza w Milwaukee – fan Bucks może zapomnieć o 35 minutach na mecz współdzielonych przez (Monroe’a), Zellera, Hensona i Makera. Giannis na pozycji nr 5 powinien grany być częściej. Wokół niego shooting, mądre rozwiązania, gra przez „koszyczki”, wykorzystanie „slip-screenów”. Pierwsze strony zeszytów Brada Stevensa i Gregga Popovicha. Jeszcze przed rokiem Bud był powszechnie w Top-10 najlepszych trenerów NBA, a moim zdaniem, z uwagi na to co napisałem w akapicie nr 1, jest jednym z najlepszych trenerów NBA w sezonie regularnym.

Znak zapytania dotyczy usprawnień w seriach play-offowych. Nie czerwone flagi, ale najzwyczajniej pytanie. Z tej strony nie dał się dotychczas poznać. Ani źle, ani dobrze. Inna rzecz, że brakowało mu w jego składach talentu z absolutnego topu. W Bucks go znalazł i przekonamy się dopiero wiosną jak go wykorzysta (spoiler: Bucks zrobią play-offy).

Druga – ważniejsza rzecz moim zdaniem – to czy i jak będzie potrafił się komunikować z młodymi zawodnikami Bucks, którzy wciąż jeszcze są na dorobku. Patrzę na kadrę ludzie w San Antonio, których współprowadził z Popovichem przed objęciem Atlanty i patrzę na doświadczonych graczy, których miał w Atlancie i widzę, że szatnia Bucks będzie dla niego nowym doświadczeniem. W Spurs i Hawks role były podzielone dobrze przez menedżment. Tu widzę całe grono zawodników, którzy chcą mieć piłkę w rękach i mogliby czuć się lepiej, gdyby mieli ją dłużej.

Dlatego – trzecia rzecz – ważne będzie dla samego Budenholzera, po jego przejściach z Travisem Schlenkiem w ostatnim roku, to by komunikacja z Jonem Horstem była tip-top. Myślę, że ważne będzie to, aby menedżment słuchał trenera i jego podpowiedzi w kontekście potencjalnych wymian, czy nawet w sprawie decyzji dotyczącej Jabariego Parkera. W dopiero takim środowisku Budenholzer, mam wrażenie, będzie miał okazję wrócić na szczyty. To także bardzo, bardzo ambitny człowiek i ma ego. Sukces Stevensa i Snydera na pewno mu przeszkadza.

Mateusz Babiarz (@matbabiarz): Bucks nie mogli trafić lepiej – wśród dostępnych trenerów moim zdaniem nie było bardziej kompetentnego niż Mike Budenholzer. Coach Bud w NBA jest już ponad 20 lat. Zaczynał w Spurs jako video-coordinator (ładna nazwa dla człowieka, który analizuje mecze i wycina z nich najważniejsze fragmenty dla sztabu szkoleniowego). Pod tym względem jego kariera jest więc podobna choćby do Erica Spoelstry z Miami Heat.

Popovich szybko dostrzegł jego zmysł taktyczny i to, że ma dobrą rękę do pracy z młodszymi graczami. To zaowocowało wciągnięciem go na ławkę, gdzie został aż do momentu, gdy o jego umiejętnościach wiedziała już cała liga. Przechodząc na stanowisko pierwszego trenera w Hawks miał cztery mistrzowskie pierścienie i doświadczenie z pracy z najlepszymi (Duncan), wybitnymi graczami spoza USA (Ginobili, Parker) czy młodymi zawodnikami na dorobku przechodzącymi drogą od wyboru z końcówki loterii do HoF (Leonard). Po co to wszystko piszę? Po to, by uzmysłowić, że Mike ma wszystko by z sukcesami poprowadzić karierę Antetokounmpo.

Dlatego, gdy Hawks postanowili wysadzić zespół w powietrze i jasnym stało się, że Bud jest dostępny do wyjęcia (nie chciał umyślnie przegrywać + był za drogim trenerem na tankowanie) to Bucks szybko się na niego zasadzili. To samo w sobie jest bardzo nie-Bucksowskie, bo oni w takiej sytuacji zwykle coś spieprzą, ale tutaj od razu ustalili warunki + dali Mike’owi możliwość spotkania z Giannisem (i Khrisem). Po tym jak Grek powiedział, że jest „sprzedany” na pomysły kandydata jasne było, że Budenholzer będzie nowym trenerem w Wisconsin.

Czego się można po nim spodziewać? Po pierwsze zaczyna od razu od dużej zagwozdki – co zrobić z Parkerem. Ta decyzja może mieć bardzo duży wpływ na kolejne lata i osobiście stawiam na to, że nie da zielonego światła na wielkie pieniądze dla Jabariego, bo w ten sposób może zamknąć na długo budżet i doprowadzić do tego, że MIL staną się kolejnymi Hawks – za dobrzy na wzmocnienia przez draft, za słabi na walkę o tytuł. Jeżeli zarząd zostawi mu więcej budżetu, to spodziewam się w krótkim czasie większej ilości wartościowych weteranów w składzie. Przede wszystkim jednak spodziewam się (w końcu) wartościowych setów w ofensywie i obrony, która nie będzie skuteczna tylko w 10% przypadków (cześć Jason).

Podsumowując. Macie gwiazdę – Giannis, macie drugą i trzecią opcję – Khris i Bledsoe, są młodzi naciskający – Brogdon i Maker, macie w końcu trenera – teraz pora na wynik i sam awans do drugiej rundy nie powinien być wystarczający.

Budenholzer w Bucks – reakcja na szybko.

Nie Ettore Messina.

Nie Becky Hammon.

Nie faworyzowany przeze mnie Piotr Langosz.

Nowym trenerem Bucks przez cztery najbliższe sezony będzie MiKE Budenholzer. O tym, że to właśnie były coach Atlanty będzie kierował drużyną z Milwaukee było wiadomo już praktycznie po tym, jak Zach Lowe podał na twitterze informację o wspólnym śniadaniu Giannisa i Budena (+ z niepotwierdzonych info jeszcze był z nimi Middleton).

Kilka przemyśleń na szybko z pracy – wieczorem postaram się dopisać coś więcej. Póki co – jaram się!

Co się zmieni w Bucks i czego się najbardziej obawiam?

Przede wszystkim, po raz pierwszy od 15 lat mamy w Milwaukee trenera z prawdziwego zdarzenia, który dodatkowo w sezonie 2014-15 wygrał COTY, po tym jak poprowadził Hawks do 60 wygranych (mimo, że w pierwszym swoim roku w Atlancie miał bilans 38-44). I chyba tyle w tym temacie. Nie wiem czy pamiętasz jak cieszyłem się po zwolnieniu Kidda. Prunty jako interim coach prawie wyeliminował Celtów, ale nie wydaje mi się, żeby przedłużanie z nim umowy byłoby tym, czego Bucks potrzebują w tej chwili.

Atlanta kierowana przez Budenholzera przez 4 z 5 sezonów miała TOP5 obronę w lidze. Ale, co mnie na dzień dobry martwi, była to obrona, którą aż zbyt dobrze znamy w Milwaukee. Częsty trapping i przekazywanie w obronie przy każdej możliwej okazji . Prowadziło to oczywiście do częstych wolnych pozycji na obwodzie – przez co Hawks za Budenholzena byli na szarym końcu ligi jeśli chodzi o rzuty za trzy przeciwników. Szczególnie z rogów. Brzmi znajomo?  Trójki pozbawiły Hawks nadziei na przejście Cavs w playoffach. Dwukrotnie. Bucks odpadli z Raptors w pierwszej rundzie playoffów przez trójki. Dwukrtonie. Deja vu?

Budenholzer, jako protegowany Popa i dziedzic spursowej trenerskiej fortuny, w ofensywie skupiał się na podobnych schematach, co Joe Prunty – również przecież wychowanek Popa. Hawks opierali swój atak na częstym rozpoczynaniu akcji z łokcia i różnych wariacjach pick’n’rolli. Czy znowu nie brzmi to zbyt znajomo? Jego schematy ofensywne polegały też na motion offense, które były momentami ciężkie do wyegzekwowania ze Schoederem prowadzącym atak. Buden oczekiwał zarówno od Teague’a jak i Schoedera szybkiego oddawania piłki i grania bez piłki. Do takiej strategii, Brogdon wydaje się wręcz idealnym rozgrywającym, pytanie tylko jak w takiej roli sprawdzi się lubiący częsty kontakt z piłką Bledsoe. Czekam na jakiś podcast z wyszczególnieniem x-and-o’s Hawks za czasów Budenholzera, bo póki co ciężko doszukać się konkretnych przykładów preferowanych przez niego zagrywek.

Zarówno obawy o podobny system obrony co za Kidda, jak i znane zagrywki ofensywne u Prunty’ego, będą zostaną rozwiane po pierwszych meczach. Budenholzer, w przeciwieństwie do Kidda, nie trzyma się sztywno schematów i pozwala na improwizację i drobne korekty do założeń przedmeczowych. Ale nie można zapominać o tym, że za jego czasów Hawks zajmowali 20-24 miejsce w lidze pod względem zbiórek w obronie (częste switche Horforda i Millsapa na wysokich zasłonach nie sprzyjały zastawianiu deski i walce o zbiórki). Do tego, przez to, że Buden stawia bardzo mocny nacisk na transition defense, Atlanta była też pod koniec ligi jeśli chodzi o zbiórki ofensywne. Zobaczymy jak to będzie wyglądało przy filigranowych środkowych Bucks – za Hensona i Makera też nie mamy co liczyć na bycie w czołówce najlepiej zbierających drużyn ligi.

Najbardziej mnie interesuje to, w jaki sposób Budenholzer sprawdzi się w roli mentora dla Giannisa. Do tej pory Mike nie miał możliwości współpracy z graczem kalibru Antka – Bucks będą najbardziej utalentowaną drużyną, jaką przyszło mu prowadzić w karierze. Twitter jest jednak podzielony praktycznie na pół – zwolennicy Budena szaleją z radości, a Ci, którzy trzymali kciuki za Messinę, powoli zaczynają lamentować i siać pesymistyczne wizje, że właśnie spadliśmy z deszczu pod rynnę i już na stałe zameldujemy się w środku tabeli…

Sam póki co jestem zawodolony, że Kozły nie spieprzyły i nie pozwoliły Budenholzerowi przejść do Raptors. Świetnym gestem ze strony kierownictwa klubu, było też zaproponowanie bezpośredniego spotkania trenera z Giannisem. Buden był od początku moim faworytem na objęcie tego stanowiska i jest póki co kolejnym trybikiem, który podsyca ciekawość kibiców Bucks.

Czy będzie tym brakującym ogniwem, który pozwoli nam po ponad 18 latach na przejście pierwszej rundy play-offów?