Bucks Recap

Bucks rzucają 117 punktów i po stu latach mają dodatni bilans.

W niedzielę Knicks ograniczyli na własnym parkiecie Nuggets do ośmiu (dobrze pamiętam?) punktów, dziś w nocy Bucks zakończyli drugą kwartę serią 30-9. W drugiej połowie prowadziliśmy już nawet 26-punktami, a na 8 minut przed końcem mieliśmy 18 punktów przewagi. Jak to się stało, że na 7 sekund przed końcem Knicks doszli nas na jedynie dwa punkty? Nie szukaj odpowiedzi poniżej. To był mecz Bucks!

1. Ponownie w drugiej połowie Parker praktycznie nie istniał w ataku. To już zaczyna się robić nudne, że za każdym razem muszę pisać o tym samym – świetna, mocna ofensywnie pierwsza połowa i kompletna klapa w drugiej. Mimo to udało mu się uzbierać jedynie przeciętne 12 punktów i 5 zbiórek, za to na dobrej skuteczności (6/8 z gry). Nie został jednak zniszczony w obronie przez Melo, co trzeba zaliczyć na duży plus. Dobrze też wyglądała jego gra bez piłki, mimo, że nie przełożyła się na wiele punktów. Wszystko jednak w swoim czasie.

2. Pod nieobecność Sandersa (nadryzione przez bizony lewe udo), Giannis wziął na siebie odpowiedzialność za nieodpowiedzialne faule i już po 90 sekundach usiadł na ławce z dwoma przewinieniami, przez co wrócił dopiero na drugą połowę. Za to wszystkie swoje 13 punktów w meczu rzucił w trzeciej kwarcie, co powinno być głównym powodem, żebyś obejrzał chociaż tę część spotkania. Poczekaj na akcje, w których wziął na iso trzech różnych Nowojorczyków i zerżnął ich na trzy różne sposoby (dwa razy punkty, raz wywalczone przewinienie). Mimo, że ruchy ma dalej nieco niemrawe, widać gołym okiem, jak cholernie szybko robi postępy. Znowu atakował kosz jak Quagmire dziewice jak tylko zobaczył szparę. Szkoda, że przesiedział większość meczu, bo po przed meczowych wypowiedziach po cichu liczyłem na konfrontację z Melo:

3. Pod nieobecność Sandersa (nadryzione przez bizony lewe udo), spowodował także spadek naszej DefEff („zatrzymaliśmy” Knicks na 55% z gry), ale także poprawił naszą skuteczność w ataku (55%). Ciężko jednak naszą lepszą skuteczność w ataku zwalać na brak Larry’ego, a raczej na brak Bargnaniego w Knicks. Krzysiek rano zwrócił mi już uwagę, że:

Z czym w pełni się zgadzam. 117 punktów z Knicks to wydarzenie porównywalne do rzucenia 180 punktów Lakersom.

4. Jeśli zgadzasz się ze mną, że Knight nie działa zbyt dobrze na kreowanie naszej gry w ataku, to nie oglądaj pierwszej połowy. Był fantastyczny. Zszedł poniżej swojego poziomu w drugiej (3/10 z gry i 3 straty) i, co najgorsze, kiedy on gra słabo, Bucks też są w dołku. Ważny punkt odnotował Eric Buenning z Brewhoop.com, pisząc: „skoro jesteśmy tacy cierpiwi dla Giannisa i Parkera, może Brandon też na to zasługuje?” Chyba się go posłucham i na chwilę stonuję swój negatywny ton w stosunku do naszego wielce utalentowanego 22-latka.

5. Pomimo dobrego meczu Ersana (20 punktów) i Zazy (14pkt, 13 zb), dalej uważam, że powinni się usunąć w cień jak redaktorzy tv Republiki.

6. Przed nami „mecz zdrady” z Brooklynem, który będzie pierwszą szansą Kidda do uściśnięcia dłoni z Prochorowem w tym sezonie.

7. Ostatni raz Bucks byli powyżej .500 w marcu 2013. Ot taki fun fact.

Knicks @ Bucks 113 – 117

Reklamy