Bucks z #2 w drafcie

Nie ukrywam, miałem nadzieję na drugi numer przede wszystkim dlatego, że zrzuca z nas presję wyboru Wigginsa i zawsze zostawia wolne pole na wymowke, w razie gdybyśmy wylosowali Embiida i nie mieli potem co zrobić z Sandersem. „Chcieliśmy Wigginsa, ale pech chciał,  że Cavs ponownie ustawiki loterie i zgarneli najlepszego dostępnego zawodnika.” -będziemy czytali.

Numer drugi i tak daje nam Embiida lub Parkera i teraz tylko kwestia tego,  na kogo zdecyduje sie nowy zarząd.  Zakładam jednocześnie,  że Wiggins zostanie nowym królem Cleveland,  przynajmniej do czasu, aż zdecyduje się na przeniesienie swoich talentów w cieplejsze miejsce. Tak na marginesie,  Cavs zaczynają być bardziej pechowa drużyną niż Bucks. W ostatnich latach mieli 4 pierwsze picki w drafcie i nadal są w głębokiej dziurze.

Losowanie jest już historią i pozostaje nam teraz czekać na wyciekniecie sextape córki Edensa, która w jego imieniu uczestniczyła w drafcie losowanie. Zapewne jestem jedyną osobą w kraju, która liczy na to, że Hammond nie straci pracy przed draftem. Co by dużo nie mówić,  facet ma świetnego nosa do stealow i po cichu liczę na to, że oprócz pewniaka z numerem drugim wyłowi inny talent pod koniec pierwszej lub na początku drugiej rundy.

Ps.
To mój pierwszy tekst ever pisany na telefonie z kolejki w Tesco…umila czas.

Colangelo na celowniku Bucks.

Bucks oficjalnie mają już nowych właścicieli, którzy od razu postanowili zabawić się moimi emocjami i zamiast budować ekscytację, zrzucili bombę, która zabiła ponad połowę entuzjazmu, jakim promieniowałem od ostatnich tygodni.


3rwmos

Brian Colangelo jest jednym z głównych kandydatów do objęcia posady GMa po Hammondzie, którego dni w klubie są policzone. Człowieka, który nigdy nie pozbył się Bargnaniego z Toronto i który może nawet dobrze radził sobie w drafcie, to jednak większość s’n’t i MLE które oferował, jeszcze bardziej pogrążały Raptors w przeciętności.

OoSth

Dlaczego taka wiadomość musiała się pojawić zaraz po tym, jak Hammond oznajmił swoją fascynację Wigginsem, Embiidem i Exumem? Jeśli mnie pamięć nie myli, Colangelo jeszcze w tym roku wypowiadał się o ewentualnych wymianach Bucks i stwierdził, że Rudy Gay byłby bardzo dobrym wzmocnieniem naszego składu…

3rwluw

Zatrudnienie Briana będzie jak budowanie Raptors w sezonach 2006-13 (Torontos, pamiętasz te czasy?), co w przypadku Bucks może skończyć się jeszcze gorszymi sezonami niż obecny. Panowie nowi właściciele Bucks, mam do wam wielką prośbę – nie psujcie Bucks już na samym początku waszej przygody z Milwaukee.

Polecam lekturę: 1) http://hoopshype.com/general_managers/bryan_colangelo.htm oraz 2) http://forums.realgm.com/boards/viewtopic.php?f=32&t=1215822&start=20

Raz. Dwa. Trzy. Płaczemy. A ja wracam do oglądania Family Guy’a z dzieckiem i powoli szukam nowego klubu do kibicowania.

deliver / provide / supply – czym się różnią?

welcome_logoNa środowych zajęciach zostałem mile zaskoczony pytaniem: „jaka jest różnica między provide a deliver?”

Dołóżmy do kolekcji jeszcze jedno słowo: supply i zastanówmy się, czym one się różnią

1. provide sb with sth – zapewnić (coś komuś), np.: Szkoła zapewnia uczniom książki – The school provides students with books. Analogicznie powiemy: HR manager will provide you with infomation lub Netia provides me with internet.

2. deliver sth to sb – dostarczać (coś komuś), np.: Osobiście doręczę ci list – I will personally deliver the letter. 

3. supply sb with sth – zaopatrzyć (kogoś w coś) – praktycznie to samo co provide. Tauron supplies Świebodzice with electricity – Tauron zaopatruje Świebodzice w elektryczność.

Jest to najprostsze z wyjaśnień, które mam nadzieję pomogło. Dodatkowo, możemy jeszcze podać dwa użycia provide i deliver:

4. provide a service – robi to np. pizzeria, przygotowując dla Ciebie pizzę, albo sklep internetowy, pakując i wysyłając Ci nowego iPhona.

5. deliver a service – to już zadanie bezpośrednio kierowcy, który przynosi Ci pizzę do domu albo kuriera, który wręcza Ci paczkę z telefonem.

Jako zadanie domowe przetłumacz poniższe zwroty na angielski (używając deliver/provide/supply) i wyślij na szkolnego maila. Pierwsza osoba, która poprawnie odpowie na wszystkie 5 punktów otrzyma miłą niespodziankę.

a) uchroń nas od złego,

b) porodówka,

c) wygłosić mowę,

d) popyt i podaż,

e) spory zapas jedzenia.

 

Na szybko – co się dzieje w Bucks?

Mijają już trzy tygodnie odkąd dotarła do nas wiadomość, że Lasry i Edens kupili Bucks, jednak dalej nie mamy oficjalnego potwierdzenia przez ligę. Wg tego, co piszę Woelfel, oczekiwanie powinno się skończyć w przeciągu maksymalnie dwóch tygodni. Dokładnie mowa o czasie między przed-draftowym campem w Chicago i przed Wielką Loterią 20 maja.

Obaj nowi właściciele dosyć często jeżdżą do Milwaukee i prowadzą zaawansowane rozmowy kadrowe. Pojawia się wiele pytań, m.in. najważniejsze z nich – czy Hammond powinien zostać na swojej pozycji, czy też Larsy i Edens powinni zastąpić go swoim zaufanym człowiekiem. Ogólnie jest jedno wielkie zamieszanie, bo duża część kadry nie wie, czy zostanie w klubie na przyszłe lata, czy nie.

Przeczytałem też gdzieś ostatnio, że Hammond ma szansę dostać pracę GMa w Detroit, jeśli nie zostanie obdarzony zaufaniem w Milwaukee (jednak podobno to Mike Zarren z Bostonu i Bryan Colangelo są głównymi kandydatami, pojawia się również Chauncey Billups). Dla Hammonda byłby to powrót na stare śmiecie, każdy szanujący się fan Bucks wie, że John przyszedł do Milwaukee właśnie z Detroit.

Co z nową halą Bucks?

Najciekawszym tematem jest jednak nowa hala Bucks – władze w mieście muszą jak najszybciej znaleźć porozumienie w wielu kwestiach, bo jeśli nie wybudujemy nowej hali, nie będziemy mieli drużyny w Milwaukee, a ja będę musiał kibicować mormonom. Póki co są szanse, że hala powstanie gdzieś w centrum miasta, a jej koszt wyniesie między 420-500 milionów. Kohl zadeklarował, że dołoży 100 milionów, tyle samo zainwestują nowi właściciele. Reszta będzie musiała zostać sfinansowana albo z prywatnych pieniędzy innych mniejszych inwestorów, albo dorzuci się miasto. Tutaj mała ciekawostka – w Sacramento również szykuje się nowa hala, wyceniona na 477 milionów. 222 bańki wykładają Kings, pozostałe 255 dokłada miasto. Szkoda, że u nas nie da się tego jak szybko i zgrabnie załatwić.

Podsumowanie sezonu Bucks.

15-67 to najgorszy sezon w historii Bucks. Nie znaczy to jednak, że nie da się doszukać kilku pozytywów w naszej grze. Giannis został właśnie wybrany 7 najlepszym debiutantem (jeden głos na trzecie miejsce od dziennikarza z Oklahomy), Knight miał naprawdę dobry sezon pokazując, że przy kilku zmianach w składzie może być naszą opcją na przyszłość. W grze każdego z zawodników da się znaleźć coś dobrego – oprócz Sandersa. U niego nie znalazłem nic. Poniżej alfabetyczne podsumowanie wszystkich graczy Bucks, którzy zagrali w sezonie co najmniej trzy mecze.

1. Jeff Adrien 

Zagrał w sumie w 28 meczach, ale pozostawił po sobie bardzo dobre wrażenie. 52% z gry, prawie 11 punktów i 8 zbiórek na mecz to wyniki, które brałbym w ciemno od każdego rezerwowego skrzydłowego. Nie boi się kontaktu, ma odpowiednią masę do tego, żeby przejąć zawodnika po cherlawym Hensonie. W marcu zrobił coś takiego. Końcowa ocena: 4

2. Giannis Antetokounmpo

Zostawił po sobie większy hype niż prawdopodobnie na to zasłużył. Dzięki niemu przybył nam co najmniej jeden nowy fan Bucks. I jak już wspomniałem wyżej, dostał jeden głos na trzecie miejsce w głosowaniu na debiutanta sezonu. Zaczął sezon fantastycznie, nawet pojawiały się głosy, że może dostać ROY, jednak od stycznia jego gra stopniowo zaczęła się pogarszać. Skuteczność spadła z ponad 40% do niespełna 35%, przez co skończył sezon z 6,8 punktami na mecz, 4,4 zbiórkami i niespełna 2 asystami. Musi popracować nad rzutem i wszystkimi aspektami związanymi z techniką, jednak jego atletyzm, warunki fizyczne, czy NIEPRAWDOPODOBNY zasięg powodują, że wciąż nie znamy jego końcowych możliwości. Trochę na zachętę, żeby za rok można było się poprawić, końcowa ocena 4-.

3. John Henson

70 meczów, 11 punktów i 7 zbiórek na mecz nie rzuca na kolana. Nawet 1,7 bloków, które były 7 wynikiem w lidze. Pod nieobecność Sandersa oczekiwałem, że pokaże znacznie więcej. Liczyłem przede wszystkim na to, że przybierze na wadze, odwiedzi czasem siłownię i nie będzie podkoszowym popychadłem. Fakt, opanował półhaki z obu rąk, nauczył się kilku nowych manewrów w post-upie, co umożliwiło mu trafianie z 54% skutecznością, ale nie jest jeszcze zawodnikiem, jakiego chciałbym widzieć w Bucks. Przed nim przyszłość nawet na All-Stara, ale musi solidnie przepracować wakacje. Końcowa ocena: 4.

4. Ersan Ilyasova

Nie zliczę, ile razy w sezonie chciałem go wykopać do Turcji. Pod nieobecność Jenningsa i Ellisa miał się stać jedną z głównych opcji ofensywnych w drużynie. Zamiast tego, zdecydował się rzucać z gry z 40% skutecznością i 28% za trzy (w poprzednim sezonie odpowiednio 48% i 45%). Do tego w luty zaczął narzekać na grę w Milwaukee i domagał się wymiany. W wakacje może go już nie być i nie będę żałował. Końcowa ocena: 2+.

5. Brandon Knight

Obejrzałem wiele meczów Bucks w sezonie i muszę przyznać, że Brandon pozytywnie mnie zaskoczył. Musi popracować nad rozgrywaniem, ograniczeniem strat oraz nieco lepszą selekcją rzutów, ale wciąż był najlepszym zawodnikiem w najsłabszej drużynie. 18 punktów, 5 asyst i 3,5 zbiórek na mecz to jego najlepsze wyniki w karierze. Ma fantastyczną łatwość penetracji, co przełożyło się na 4,5 FTA na mecz. Zobaczymy co pokaże w swoim drugiem sezonie w Bucks. Póki co jest nadzieja, że będzie zupełnie innym rozgrywającym niż Jennings. Końcowa ocena: 4+

6. OJ Mayo

Przytył, ale chyba przez stresowe podjadanie wieczorem i oglądanie większości meczów z ławki. Wiązał buty w trakcie meczu zamiast kryć swojego kolesia i nie dostał DPOY – nie dziwię się, że sprawiał wrażenie rozczarowanego. Było by świetnie, gdyby udało się go pozbyć w czasie wakacji, ale kto będzie chciał tonę oślizgłej i śmierdzącej szynki, która przez 52 dni leżała zawinięta w worek foliowy w kącie lodówki? Końcowa ocena: 2+

7. Khris Middleton

Mój prawie-że-ulubieniec w tym sezonie. Ukradliśmy go z Detroit, potem cudem połamaliśmy Butlera i Defino i daliśmy mu szansę. 41% za trzy, 12 punktów i 4 zbiórki na mecz, skuteczny i wydajny strzelec w drużynie pełnej murarzy ciskającymi cegłami. Ważny, cholernie ważny element Bucks w przyszłych latach, który pewnie straci swoje miejsce w pierwszej piątce zaraz po drafcie…Końcowa ocena: 4+

8. Zaza Pachulia

Pierwsze dwa mecze (albo dwa tygodnie, już nie pamiętam dokładnie) zaczynał w S5 i szedł na MVP drużyny. Potem wrócił do swojej standardowej, tragicznej skuteczności spod kosza (42%) i mimo prawie 8 punktów i 6 zbiórek na mecz był praktycznie bezużyteczny zarówno w ataku, jak i w obronie. Niby twardy karzeł w krainie skrzatów gangsterów i ponownie rozczarował. Podobnie jak z OJem, ciężko będzie znaleźć frajerów, którzy by go chcieli. Końcowa ocena: 2+

9. Miroslav Raduljica

W swoim pierwszym sezonie zagrał w 48 meczach, spędził na parkiecie niespełna 10 minut na mecz i zdobywał 4 punkty i 2 zbiórki. W przełożeniu na PER36 wygląda to o wiele lepiej: 14ppg i 8,4rpg. Nie będzie z niego gracza pokroju Divaca, ale widać, że przyda się zdecydowanie bardziej niż chociażby Zaza. Twardy zarówno fizycznie jak i mentalnie, może być dobrym uzupełnieniem do malutkiego Hensona i lekko tracącego kontakt z ziemią Sandersa. Końcowa ocena: 3+

10. Larry Sanders

Nie wiem co napisać o jego sezonie. Najpierw bójka w klubie, potem afera z zielskiem. Po fantastycznym sezonie i wielkich oczekiwaniach, podpisał wielki kontrakt (przypomnę 44 miliony za 4 lata), zabrał wypłatę i postanowił nigdy więcej nie zagrać dobrego meczu. Tragiczne, olbrzymie, gargantuiczne, wielkie, kurewskie rozczarowanie. Końcowa ocena: 1

11. Ramon Sessions

Jeden z tych zawodników, którzy w trakcie sezonu dowiadują się, że muszą wrócić do Milwaukee. Co ty byś zrobił? Pewnie się załamał. Ramon zdecydował zawalczyć o średnie na poziomie prawie triple-double: 16 punktów, 3 zbiórki i 5 asyst, rzucając z 46% z gry. Oczywiście wszystko przez contract year. Bucks mają Knighta i Woltersa, przez co Sessions będzie sobie szukał nowego pracodawcy. Końcowa ocena: 4.

12. Ekpe Udoh

Jezus Maria, nienawidzę Ekpe z tego sezonu. Wiele razy myślałem, że będzie notował ujemną liczbę zbiórek w meczach, ale potem zobaczyłem co w playoffach robi Hibbert i nieco odetchnąłem, że nie tylko Udoh jest gigantycznym pussyzaurem pod koszem. Nigdy nie był ofensywną siłą, ale zawsze nadrabiał to walecznością i twardością w defensywie. W tym roku kompletnie o tym zapomniał i momentami chyba lepiej byśmy grali w czterech na parkiecie, niż z nim pod koszem. Końcowa ocena: 2+

13. Nate Wolters

Daje mu dwa, góra trzy lata, żeby był naszym pierwszym rozgrywającym. Nate to prawdziwy i pierwszy w historii biologiczny syn dwóch mężczyzn: Nasha i Stocktona. Basketball IQ weterana, ballhandling Paula, przegląd pola jak u Birda, szkoda tylko, że póki co rzuca z gry jak Deandre Jordan wolne. W czasie kontuzji Knighta grał w pierwszym składzie i w czasie 31 meczów notował 7 punktów, prawie 3 zbiórki, 3 asysty i zaledwie 1 stratę a mecz. Przyszłość All-Stara, ale takiego niedocenianego i latającego poniżej radarów, za to z solidnymi numerami i nieocenionym wpływem na zespół. NATERS GONNA NATE! Końcowa ocena: 4+

14. Chris Wright

Podpisał pod koniec sezonu kontrakt na 10 dni, zagrał w 8 meczach zdobywając 6 punktów (na 60% skuteczności) i 2,5 zbiórki na mecz. Niedawno na stronie Bucks pojawiła się informacja, że klub jest zainteresowany podpisaniem z nim nowej umowy na kilka lat. Ciekawe, co wniesie do zespołu jak dostanie więcej czasu. Końcowa ocena: 3-