[7] Trzy akty Phila Jacksona

Rick Fox opisał podejście Phila Jacksona do trenowania w trzech aktach.

Akt I. Przez pierwsze 20-30 meczów Phil siedzi cicho na ławce, pozwalając zawodnikom pokazać swój charakter. W czasie, gdy większość trenerów zaczyna sezon od narzucenia swoich własnych wizji drużyny, Phil zawsze zaczynał sezon z otwartym umysłem. Nigdy za bardzo nie przejmował się drużyną na tym etapie rozgrywek. Często nawet był zadowolony z zaciętych końcówek, w których mógł obserwować, jak radzą sobie poszczególni zawodnicy bez jego pomocy i wskazówek.

Akt II. To kolejne 20-30 meczów w środku sezonu, które trwało do kilku meczów po weekendzie gwiazd. Phil zaczynał spędzać więcej czasu indywidualnie z każdym zawodnikiem, bo wiedział, że jest to najnudniejszy i najcięższy moment w sezonie. To wtedy zaczynał rozdawać zawodnikom książki.

Akt III. Ostatnie 20-30 meczów przed playoffami, to zupełnie inny Phil. Sposób w jaki zaczynał chodzić, siedzieć, mówić, czy nawet patrzeć na zawodników wysyłał sygnał „to jest mój czas”. Ograniczał kontakt zawodników z mediami i sam zaczynał promować swój zespół przy dziennikarzach, co zwiększało pewność siebie zawodników i powodowało, że czuli się bardziej zżyci z zespołem.

Źródło: „Eleven Rings: The Soul of Success”

Dalej nie wierzysz, że Butler skończy karierę w Bucks? [film i łzy]

1. Zaczął sprzedawać narkotyki jak miał 12 lat.

2. Każdego ranka budził się ze strachem, że on, albo ktoś z jego znajomych zostanie zastrzelony.

3. Zanim skończył 15 lat był aresztowany co najmniej 15 razy.

4. W wieku 14 lat został skazany na rok więzienia. Przez 23 godziny na dobę siedział sam w małej celi, patrzył przez okno, pisał listy do rodziny i płakał, płakał, płakał, płakał, płakał…

5.Po wyjściu z więzienia zaczął karierę w Burger Kingu. Teraz jest właścicielem sześciu restauracji.

6. 5:35 – Caron płacze.

7. 5:53 – Caron znowu płacze.

8. 7:56 – Caron płacze po raz trzeci.

9. 8:43 – Caron płacze po raz ostatni.

10. A teraz oglądaj:

Wzruszony?

Bucks trade rumours. Tworzy się coś masywnego!

Uwielbiam moment, kiedy kończą się wygłupy na weekendzie gwiazd i tym samym powoli zamykane jest okienko transferowe. Jeszcze tylko trzy dni zostały Kozłom na zrobienie spektakularnej wymiany, która pozwoli jak zmienić oblicze klubu na najbliższe 42 lata (tak, tak, przewiduję aż tak długi okres sukcesów dla moich chudych z braku wygranych Kozłów).

Główną szokującą wiadomością z ostatnich dni było doniesienie Woelfela, że Ersan w końcu zdecydował się spakować swój turban i przenieść swoje kebaby w cieplejsze miejsce. Przez to, że od początku turek nie robił w Milwaukee niczego oprócz rozsiewania bakterii kałowych po wszystkich klepkach parkietu, obawiam się że jego wartość będzie równie gówniana (przepraszam, za fekalne skojarzenia, całkiem niezamierzone i kompletnie niespokrewnione z moją obecną perystaltyką jelit). Mimo, że Ilyasova zaczął teraz grać mniej więcej tyle samo minut ile wynosi jego średnia kariery (koło 27 mpg), to w pamięci mam jego poprzedni sezon (i początek tego), kiedy sięgał dna w praktycznie każdej statystyce (że o zaangażowaniu w grę nie wspomnę). Nie jest to dobry sezon na handlowanie zawodnikami: Sanders w mistrzowski sposób zbił swoją wartość co najmniej o połowę, a Ilyasova nadal nie potrafi odpowiedzieć sobie na pytanie czy jest najbardziej rozczarowującym zawodnikiem w drużynie, czy po prosto gra w drużynie, która najbardziej rozczarowuje. Jakby na to nie patrzeć, za wiele na nim nie ugramy. Najwięcej byśmy ugrali oddając go przed sezonem, ale nie ma już co płakać nad zastrzelonym Kozłem. Teraz nie pozostaje nam nic innego jak czekać do czwartku i liczyć na to, że (1) ktoś wyjdzie z ciekawą ofertą i (2) wybierzemy najlepszą z możliwych propozycji (czytaj, taką, która pozwoli zgarnąć kogoś młodego i zaoszczędzić jak najwięcej kasy). Znając życie, czeka nas jeszcze opcja (3) czyli nikt się do nas nie zgłosi, a my dogramy sezon z marudnym Ersanem, który zamiast rzucać rainbowy będzie siedział na ławce i wycierał ręcznikiem ściekający po policzkach sos czosnkowy.

Drugim chętnym do zmiany barw jest od dłuższego czasu Gary Neal, który bardzo chętnie wspomógłby swoją niezwykłą i niepowtarzalną umiejętnością rzucania za trzy jakiegoś kontendera. Od grudnia praktycznie nie grał i pewnie gdyby nie kontuzje Mayo i Ridnoura, dalej grzałby ławę koło Ersana (przypominacz: ostatnie dwa mecze Neala przed ASW to w sumie 35 rzuconych punktów). Info odnośnie przypominacza – nawet to nie pozwoli podbić jego wartości, która w tej chwili jest minimalna. Nie wydaje mi się, żebyśmy mogli dostać za niego coś więcej niż tylko szczere chęci przejęcia wartego nieco ponad 3 miliony kontraktu. Trade exeptions na niego mają jeszcze tylko OKC, GSW i Raptor, co mocno zawęża pole manewru.

Znam Bucks od dawna i wiem, że jak coś planują, to w rezultacie należy spodziewać się albo szokującej niespodzianki, która prędzej czy później okaże się wielkim rozczarowaniem, albo wielkiego niewypału, który od razu będzie niewypałem. Mamy kilka dni w zawieszeniu, ale po cichu liczę jednak na to, że jedną, mało znaczącą wymianę dokonamy i wcale nie jest powiedziane, że wezmą w niej udział wspomniane powyżej gwiazdy. Uwaga, mądra sentencja, od razu w cudzysłowie, żeby się łatwiej na twittera wrzucała: „plusem nieprzewidywalności Bucks jest to, że łatwo ją przewidzieć”. 

Na pocieszenie (głównie siebie samego) trzy akcje Antka: