Najlepsze akcje Antka z meczu z TWolves. MUST SEE.

http://www.youtube.com/watch?v=G08LRLSDUP4

Dwa zdania:

1. Start do kontry przy 0:41 jest genialny.

2. Wjazd i dunk przy 0:53… jak on dał radę skończyć to jeszcze z góry? 

antek_gritty

O czym kibic Bucks musi pamiętać w 2014 roku?

jennings apartment 21. Bucks są obecnie na etapie budowania wsparcia zarówno finansowego jak i politycznego koniecznego do postawienia nowoczesnej hali w Milwaukee. Niestety, obecny rząd nie ma zamiaru dawać ani dolara z publicznych pieniędzy na drużynę, która od lat nie ma żadnych sukcesów. Trochę statystyk, żeby to potwierdzić znajdziecie poniżej.

2. Licząc od roku 1991, Bucks mają siódmy najgorszy odsetek zwycięstw w sezonie zasadniczym.

3. Jeszcze inne statystyki pokazują, że licząc od roku 1991 jesteśmy w końcowej piątce jeśli chodzi najgorsze kluby NBA. Od 1991 mieliśmy tylko jeden sezon z ponad 50 wygranymi (2001) i tylko jeden, w którym awansowaliśmy poza pierwszą rundę playoffów (2001). Auć.

4. Kiepawi Bucks mieli tylko jednego all-stara w ostatniej dekadzie (Michael Redd w 2004). W pozostałych weekendach gwiazd nie mamy żadnego uczestnika, nawet w meczach debiutantów/drugoroczniaków, czy w konkursie trójek. Tylko Desmond Mason w konkursie wsadów uratował nieco honor.

5. Brak sukcesów, związany z brakiem porywających zawodników  spowodował drastyczny spadek liczby kibiców BMO Bradley Center. Kiedy w sezonie 2001/02 doszliśmy do finałów konferencji, średnio na mecze przychodziło 18178 osób. W ostatnich sezonach zajmujemy ostatnie miejsca w lidze ze średnią widzów oscylującą w granicach 15000. Nawet mecze z udziałem Kobego czy Lebrona nie gwarantują kompletu publiczności.

6. Obecna fatalna pozycja Bucks wcale nie zależy od tego, że Milwaukee to wieś i small market, ale od kiepskiego zarządu (o czym niedługo nieco więcej). Podobnie w Milwaukee wyglądała sytuacja z Packers i Brewers, którzy przez okres około 20 lat nic nie znaczyli w MLB i NFL, a po zmianie zarządu stali się jednymi z mocniejszych drużyn w swoich ligach.

7. Przez ostatnie dziesięć, może nawet dwadzieścia lat, w Bucks zatrudniany jest bardzo mało kreatywny zarząd, który podejmuje strasznie krótkoterminowe i chaotyczne decyzje kadrowe. Chorą sytuacją jest to, że decyzje o zatrudnieniu zawodników podejmuje GM i jego ludzie, trener z asystentem, potem ich decyzje są wetowane lub zatwierdzane przez właściciela Kohla, któremu zależy na tym, żeby drużyna zawsze walczyła o playoffy (nawet w tym sezonie takie są jego oficjalne oświadczenia).

8. Bucks istnieją tylko i wyłącznie na łasce Kohla, który w niedalekiej przyszłości będzie musiał (jeśli nie chce upadku Kozłów w Milwaukee) poświęcić bagatela 200-250 milionów ewentualnego zysku ze sprzedaży klubu na budowę nowej hali. Jeśli tego nie zrobi, trzeba będzie liczyć na wsparcie lokalnego rządu i mieszkańców, na budowę hali z budżetu miasta.

9. Z drugiej strony, ani mieszkańcy, ani tym bardziej politycy, nie zgodzą się na wydanie lekką ręką publicznej kasy, jeśli nie będzie nadziei na poprawę sytuacji w klubie i lepsze wyniki. Z tym będzie cholernie ciężko, bo Bucks niechętnie się przebudowują. Jest nadzieja, że po tym sezonie uda nam się wylosować TOP5 pick w drafcie zamiast ściągania na kolejne lata przepłaconych weteranów, którzy nie mają nic wspólnego z budowaniem wieloletnich sukcesów.

10. W czasie, gdy odnosiliśmy największe sukcesy, bazowaliśmy głównie na zawodnikach wybranych w pierwszej piątce draftu. Kareem Abdul-Jabbar, Marques Johnson, Sidney Moncrief, Glenn Robinson, Ray Allen czy Andrew Bogut. Bucks NIGDY nie mieli +50 sezonu albo wygranej serii w playoffach bez zawodnika wybranego w czołówce draftu. .

11. W poprzednich dwudziestu latach ponad 70% zawodników, którzy zagrali co najmniej dwa razy w meczu gwiazd zostali wybrani w pierwszej piątce draftu. To tak na marginesie. Przed draftem 2014 jest szansa na wylosowanie którejś z potencjalnych gwiazd, jak Wiggins, Parker czy Randle (tak, Randle, zapraszamy).

12. Jeśli Bucks zdecydują się oficjalnie na przebudowę, mają kilku weteranów do oddania, którzy mogą być ciekawi dla zespołów walczących w playoffach. Ersan Ilyasova, Zaza Pachulia, Caron Butler, Gary Neal czy Luke Ridnour nie będą stanowili o najbliższej przyszłości Bucks i spokojnie można ich oddać za jakieś picki w przyszłym drafcie i spadające kontrakty.

13. Nie mówmy, że oddawanie weteranów to tankowanie. To po prostu dawanie więcej minut dla młodych i utalentowanych Kozłów jak John Henson, Larry Sanders, Giannis Antetokounmpo, Brandon Knight, Nate Wolters i Kris Middleton. Dodatkowym plusem takiej strategii może być ewentualnie wyższy pick w przyszłorocznym drafcie.

Podsumowanie roku 2013

jennings lossMija kolejny rok, a to oznacza, że kibicuję tej durnej drużynie od ponad 11 lat. Prawie 1/3 życia zmarnowana na oglądanie usypiających meczów w środku nocy, poświęcania kilku godzin tygodniowo na siedzenie przed komputerem, żeby walnąć na bloga choć krótki recap co trzeciego meczu w sezonie, rozpoczynanie każdego dnia od tej samej kozłocentrycznej rutyny na espn i nba.com.

Podobno czasy się zmieniają, lata lecą, a facet zawsze będzie kibicował tej samej drużynie. Coś w tym na pewno jest. Zauważam też inną, mniej przyjemną zależność. Całe życie kieruje się zasadą, że robię wiele rzeczy tak długo, jak przynoszą mi satysfakcję i dają niemałą przyjemność. Pisanie o Bucks w roku 2013 było dla mnie straszną udręką, nie ze względów sportowych (bo do tego się przyzwyczaiłem), ale ze względów czysto osobistych. To uczucie niemalże obowiązku, kiedy wiesz, że zamiast po pobudce o 5 rano iść potruchtać, musisz na szybko obejrzeć spotkanie, żeby pod wieczór je opisać. Nie mówię już o kolejnych nocach przespanych na kanapie, żeby nie budząc całej rodziny wstać o 2 w nocy na mecz. Nadszedł moment, że przestało mnie to już bawić. Szkoda tylko, że w momencie, kiedy Bucks zaczynają coś zmieniać, kto wie, może na lepsze.

Biłem się z myślami od długiego czasu, miałem sobie dać spokój w tym sezonie, ale się nie udało. W grudniu przez prawie 3 tygodnie nie miałem w ogóle styczności z koszykówką i do teraz nie mogę nadgonić wszystkiego. Dlatego podjąłem decyzję, że od stycznia 2014 przeniosę swoje talenty, które marnowałem na bezproduktywne pisanie bloga, w miejsca, gdzie będę czerpał z tego czystą przyjemność. Będzie w końcu czas na książki, poranny basen czy inną siłownię. Dziękuję moim wszystkim czterem czytelnikom, za regularne odwiedzanie strony (i niekiedy wręcz domaganie się wpisu). Bloga nie zawieszam, od NBA nie uciekam, ale oficjalnie przestaję recapować mecze i zajmować się tylko i wyłącznie Kozłami. Już. Powiedziałem to. Koniec, nie ma odwrotu. Pewnie jeszcze kiedyś wskoczę na bandwagon jak dojdziemy do finałów konferencji i Antek zdobędzie MVP…

Na koniec cztery najlepsze akcje Bucks w 2013.

1. Antek chasedown block i wsad

2. Sanders z blokiem dziesięciolecia

3. Sanders i kciuki dla sędziów

4. Monta Ellis z game-winning cepem

Najgorszy prezent świąteczny w historii

nba league pass logo_grittyNie lubię dostawać prezentów. Mam jakąś barierę w głowie, która zamiast pozwalać mi się cieszyć z każdej najdrobniejszej rzeczy, powoduje lekkie zawstydzenie i zażenowanie. Teraz jednak pod choinką znalazłem dość nietypowy prezent z moim imieniem zapakowany w białą kopertę z logiem NBA.

Papier z logiem League Passa, milion podziękowań za dokonanie płatności, wszystkie moje dane kontaktowe, no pięknie.

Na dole to, co najważniejsze – pogrubionym tekstem informacja o aktywacji pakietu full-wypas-wszystkie-mecze-wraz-z-playoffami.

Ręcznie dopisany login i hasło, na które mam się logować.

WOW.

Święta – where amazing happens.

Święta – impossible is nothing.

Święta – I love this game.

Jeden sierpowy pod oko lekko mnie otumanił, kiedy po zalogowaniu zobaczyłem, że zostałem dumnym właścicielem darmowego próbnego konta świątecznego, które znajomy wspaniałomyślnie na szybko założył, żebym mógł obejrzeć Nets z Bulls.

Drugi podbródkowy powalił mnie skutecznie na glebę.

Przyszedł dosłownie parę minut temu. SMSem. „Ha.Ha. Gotcha!”

Smak moich krwawiących ze smutku łez nie jest w stanie odmówić geniuszu tego demonicznie zaplanowanego podarunku. Gdybyście za rok chcieli komuś zrobić (podły i bolesny) numer – macie gotowe rozwiązanie.

Bucks TOP10 (5)

bucks21-25Henson, Henson i jeszcze raz Henson! Bulls, Spurs, Bulls Mavs i Knicks to nasze ostatnie pięć spotkań, które oczywiście nie były specjalnie widowiskowe, ale przyniosły sporo indywidualnych niespodzianek.

1. Kolejna seria świetnych spotkań Hensona. Mimo, że nie radzi sobie przy wielkich centrach, to jednak potrafi to nadrabiać przy ich nieobecności. 16,4 punktów, 11,4 zbiórek i 2,6 bloków to kolejny spektakularny wynik naszego zdecydowanie najlepszego zawodnika w tym sezonie.

2. Antek nie dość że załapał się na mój facebookowy cover, to jeszcze zaczął imponować naprawę solidnymi meczami. W ostatnich pięciu meczach był naszym drugim najlepszym zawodnikiem (zwartym strzelcem i drugim zbierającym). Do tego tylko pięciu graczy dostało więcej minut od niego. Czy to znak kolejna oznaka naszego tankowania, czy ciężko zapracowane minuty na treningach?

3. Knight oddał prawie dwa razy więcej trójek niż jakikolwiek inny zawodnik w drużynie (24 – 13), niestety trafiał je z 33% skutecznością. Niestety, miał tylko 11 asyst i aż 18 strat i najgorszy w drużynie +/- -56.

4. Wolters dalej jest jedynym zawodnikiem, który regularnie ma dodatni +/- gdy jest na parkiecie. Teraz, mimo jedynie średnio 20 minut na mecz powiększył stosunek asyst do strat o 15/6. Więcej minut! Więcej minut!

5. Middleton trochę zgubił rzut (19/51), ale za to udowodnił, że potrafi zrobić wiele dobrego w obronie (np. w nocy z Knicks)

6. Raduljica w czołówce, to się nie dzieje (i świadczy tylko o tym, jak fatalni byli pozostali gracze).

7. Ilyasova trafił 10 z 44 rzutów (23%) i 1 z 11 trójek (9%). Nuff said.

8. Mayo niby jest usprawiedliwiony tym, że więcej czasu spędził na pogrzebach i w żałobie niż na treningach, dlatego nie przyczepię się tego 10/35 z gry (29%) i 3/13 za trzy (23%)

bucks21-25B