Skład Bucks po drafcie. Co dalej?

cropped-cropped-milwaukee-bucks-fear-the-deer-widescreen-wallpaper.jpg

Wykorzystując chwilę drzemki daveknota jra, postanowiłem przyjrzeć się naszym możliwościom przed FA. Kogo brać, kim handlować? Póki co nasz skład wygląda następująco:

PG.  Brandon Jennings (zakładam, że niestety jednak zostanie) z opcją 10-15 baniek za rok. Trzeba się powoli godzić z myślą, że jako RFA Hammond nie wypuści go z rąk, bo chyba zdał sobie sprawę, że mimo swoich wad, ciężko mu będzie na szybko znaleźć kogoś, kto jeszcze nie osiągnął swojego szczytu umiejętności. PER Jenningsa z roku na rok idzie w górę, pisząc z pamięci było to chyba 13, 15 i 18 w przeciągu ostatnich trzech sezonów. Nie lubię go, nie trawię jego gry, wkurza mnie jako osoba i najchętniej pogoniłbym go z NBA żeby w ogóle nie patrzeć na jego kretyńsko odpalane trójki z odchylenia, ale chyba muszę się szykować na to, że znowu będzie głównym klepaczem Bucks.

PG. Wolters – nawet nie wiecie jakbym chciał, żeby dostał więcej minut w pierwszym sezonie. Braki w obronie można zamaskować dobrą team defense, a jeśli chodzi o kreowanie gry i basketball IQ to na pewno wniesie więcej niż Ellis. Poza tym może się okazać, że będzie głównym dowodzącym z ławki, a ta w zeszłym sezonie (przynajmniej na początku) spisywała się wyśmienicie.

SG. wielka, czarna dziura. Kogo bym chętnie widział?

– Pat Beverley,
– Justin Holiday,
– Jeff Teague,
– Xavier Henry

Każdego z nich przyjąłbym  z otwartymi rękami. Wszystko, byle tylko nikt nie wpadł na pomysł budowania najgorszego backcourtu w historii NBA: JR Smith + BJ. Nie chcę nawet słyszeć żadnych propozycji z nazwiskami typu JR Smith, Josh Smith, Wes Johnson czy Monta Ellis. Zdecydowanie chętniej postawiłbym na młodych i tanich obrońców bez nazwisk, którzy daliby solidne wsparcie w defensywie i dorzucili te 15ppg.

SF.

– Al-Fariq Aminu,
– Iggy,
– nawet Korver, ale pod warunkiem, ze nie kosztem Dunleavy’ego.

Iggy wydaje się być faworytem Pistons i jeśli się okaże, że nie mamy szans ściągniecia go do Bucks, chętnie widziałbym Aminu. Ofensywnie surowy jak Udoh, ale z jego atletyzmem, walecznością i potencjałem defensywnym, dobrze by tu pasował. Oby tylko nie w tym samym czasie na parkiecie z LRMAMem i Udohem, bo wyglądałoby to bardziej komicznie niż James bez opaski. Z Iggym miałem wątpliwości nawet wtedy, kiedy grał w 76ers i pojawiały się pierwsze plany połknięcia jego olbrzymiego wtedy kontraktu. Pojawiały się liczne głosy, że nie zasługuje na tego typu pieniądze i z nim w składzie nie dość, że nic nie osiągniemy, to jeszcze zablokujemy sobie salary na lata. Dobrze się stało, że wtedy go nie wzięliśmy, teraz jednak też zastanowiłbym się dwa razy, czy na pewno jest to zawodnik, który spowoduje, że nie przestaniemy walczyć o #8, a zaczniemy aspirować do czegoś więcej.

Może  to co napisałem brzmi dla niektórych z was dziwnie, ale jakoś zaraziłem się podejściem, że przyszły sezon będzie walką o draft 2014. Będzie on tak napakowany potencjalnymi gwiazdami (poza Wigginsem), że chyba warto zaryzykować jeden sezon i dać sobie spokój z walką o ósme miejsce za wszelką cenę. Postawmy na młodych, może postarajmy się o jeszcze jakąś wymianę, żeby dostać parę picków 2014 lub 15 i zróbmy w końcu solidną, całkowitą przebudowę z myślą o mistrzostwie tuż po tym, jak Miami Heat pójdą na emeryturę.

Poznajcie Giannisa Adetokumbo #15

Stało się. Kiedy Shabazz poszedł tuż przed Bucks, straciłem nadzieję na coś ciekawego w Milwaukee. Potem wzięliśmy Giannisa, 18 letniego młodziaka, który jest potwornie ryzykownym wyborem. Uwielbiam, kiedy Bucks zaprzeczają temu co mówią każdym swoim ruchem. Najpierw informują o tym, że liczą się wygrane teraz (stąd KRETYŃSKI trade w zeszłym sezonie z JJem w roli głównej), a potem sięgają po zawodnika, który A) w przyszłym sezonie na pewno będzie grał w Grecji oraz B) nie wystąpi nawet w lidze letniej, bo ma mecze reprezentacji U-20.

Obejrzyjcie na spokojnie jego draft report:

Potem popatrzcie na jego dłonie i zapamiętajcie, że koleś na zasięg ramion 7’3″:

1361903020

A następnie wyobraźcie go sobie za 3-4 lata na SF obok Hensona i Sandersa…Czy jest dłuższy frontcourt  w NBA w tej chwili?

Strasznie mnie ciekawi, co z niego wyrośnie. Moją pierwszą reakcją było niedowierzanie, że znowu sięgamy po kogoś, kto może okazać się boomem albo bustem. Durantem-mini albo Tshikashvilititkikikli. Hammond po raz kolejny od 2011 roku (Tobias Harris) wybiera najmłodszego zawodnika w drafcie i podobno miał na niego oko już od świąt zeszłego roku.

Nie chcę pisać złych słów na temat zawodnika, który spędził większość swojej kariery w 2 lidze Greckiej. Mam nadzieję, że okaże się wybrykiem natury i za kilka lat jego talent eksploduje. Obawiam się jednak, że będzie kolejnym prospektem wziętym z nieznanych zakątków Europy, na którego będziemy narzekać. Póki co, to wszystko to wróżenie z fusów wielkich jak jego dłoń. Póki co pozostaje nam tylko śledzić jego rozwój i trzymać kciuki, żeby rozwinął się na kogoś pokroju Batuma, czy Sefoloshy.

Nie pozostaje mi nic innego jak tylko się cieszyć, że wzięliśmy być może największą niewiadomą w drafcie. W końcu draft to loteria – Hammond zaryzykował pełną gębą i jeśli jego wizja się sprawdzi, może długofalowe myślenie w końcu wyciągnie nas z #8 na wschodzie.

Larry Drew w Bucks – czyli ze średniej przeciętności w przeciętną średniość.

Można się uprzeć i zakończyć sezon tak, jak go rozpocząłem. Od pisania, że Bucks są najprzeciętniejszą drużyną w NBA. Chcecie wiedzieć, dlaczego w ogóle się nie cieszę z przyjścia trenera Drew? Oto moje powody:

1. Drużyna z przeciętnymi zawodnikami i dobrym trener nie wygra ligi. Ligę wygrywa się obecnością superstarów w zespole.

2. Jak można zdobyć superstara do drużyny? Albo przez FA, albo przez wymianę, albo w drafcie.

3. Co to oznacza dla Bucks? Szansa, że superstar przejdzie do nas przez FA jest tak samo wielka jak to, że Jessica Biel zapuka zaraz do moich drzwi w samym ręczniku i i poprosi, żebym wymacał jej triceps.

4. Czy mamy jakiekolwiek zasoby, żeby postarać się o ściągnięcie gwiazdy przez wymianę? Larry Sanders nie jest póki co aż tak dużo wart.

5. Pozostaje nam tylko wyszukanie gwiazdy w drafcie. Ale biorąc pod uwagę to, że większość doskonałych zawodników wybieranych jest w TOP 3 , możemy o tym od razu zapomnieć. Dlaczego?

6. Bo żeby być wysoko w drafcie, trzeba najpierw dużo przegrywać, a potem mieć cholernie dużo szczęścia. My już swoje mieliśmy i wylosowaliśmy Boguta.  A żeby dużo przegrywać, trzeba mieć kierowników w zespole, którzy wyślą jasny sygnał – ROBIMY KUR*A REMONT!

7. Przyjście Larry’ego Drew do Bucks oznacza po raz kolejny, że prawie 100 letnie jaja Kohla już dawno przestały pełnić swoją funkcję i znowu czeka nas to samo – walka o utrzymanie zaszczytnego statusu przeciętniaków. Czy tylko ja widzę zapowiedzi przed przyszłym sezonem, że celem Kozłów będzie 7-8 miejsce na wschodzie?

8. Dlatego po raz kolejny informuję – dopóki mamy ten zarząd jaki mamy, nawet zatrudnienie Zen Mastera niewiele by zmieniło w tym zespole. Bucks mają najgorszą halę w całej lidze. Grają chyba na największej dupie w Stanach. I już teraz widać, że w wakacje nie poczynią ani jednego kroku, który by mi pokazał, że za kilka lat możemy być – ekhem! – contenderem.

Larry Drew doesn’t change SHIT!