Skip to content
Reklamy

Jak nie kochać Larry’ego Sandersa?

Po dwóch meczach sezonu mogę już powiedzieć jedno – Sanders bardzo niedługo wskoczy do pierwszej piątki Bucks. Mimo tego, że jego obrona jest potwornie chaotyczna i w niektórych przypadkach łapię się za głowę zadając sobie pytanie: „po cholerę to zrobiłeś”, jego wpływ na ten zespół jest coraz większy. Nawet gdy w ostatnim meczu bezsensownie sfaulował Irvinga na akcję trzypunktową na mniej niż dwie minuty przed końcem meczu, dostał gigantyczną owację na stojąco i cała hala skandowała jego imię.  Z Cavs rzucił 17 punktów (8/9 z gry), dodał do tego 7 zbiórek oraz 4 bloki. Najważniejsze jest to, że nie każdą akcję kończył wsadem po asyście, ale potrafił też sam wypracować sobie sytuacje. Zobaczcie sobie na spokojnie wszystkie jego akcje z meczu z Cavs, żeby mieć nieco pełniejszy obraz jego gry. A w przyszłości, dodajcie go do grona zawodników, których z ciekawości obserwujecie z meczu na mecz. Można popodziwiać, ale i momentami się nieźle uśmiać.

Kategorie

Ciekawostki

Reklamy

One thought on “Jak nie kochać Larry’ego Sandersa? Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: