Bucks

Bucks kończą preseason kolejną porażką.

Do pierwszego meczu sezonu zasadniczego pozostał tydzień i nie mógłbym być bardziej podekscytowany, w sumie chyba jak wszyscy fani NBA. Preseason to z jednej strony doskonały moment do poczucia lekkiego dreszczu emocji w meczach o nic, gdzie gwiazdy wyjątkowo nie świecą, zostawiając pole do popisu tym, którzy walczą o angaż w klubie. Dotychczasowe mecze Kozłów odkryły wiele znaków zapytania, jednak niestety, na większość pytań nie udało się znaleźć odpowiedzi.

Boli przede wszystkim to, że po tylu meczach nadal wielką zagadką jest nasza wyjściowa piątka. Mam wrażenie, że ile meczów nie udałoby się rozegrać, to i tak znalezienie odpowiedniej rotacji byłoby nie lada problemem. Przede wszystkim widać brak prawdziwego lidera, który mógłby ciągnąć za sobą drużynę. Co więcej, mam wrażenie, że w zespole cholernie brakuje chemii. Mam nadzieję, że wraz z rozpoczęciem sezonu pojawi się jakaś iskra wróżąca dobrze na przyszłość, jednak póki co zapowiada się kolejny nijaki i bezpłciowy skład Kozłów, które będą robiły wszystko, aby zespół z Milwaukee pozostał przeciętniakami. Dodatkowo jeszcze rzuca się w oczy jedna rzecz – niby mamy jakiś cień talentu w zespole, jednak jest to talent (grubymi nićmi szyty) powiedzmy sobie, dość umiarkowany.  Tobias Harris zrobił na mnie wrażenie w swoim pierwszym meczu, który w dużej mierze dzięki niemu wygraliśmy, ale niestety kontuzja wykluczyła z gry Hensona i nie przyszło mi się za bardzo cieszyć jego grą pod koszem. Pod koszem, gdzie na marginesie dawno nie było tak dużej ilości drewna – Przybilla i Dalemebert to doskonały materiał dla Gepetto na rzeźbienie wyjątkowo masywnych figurek.

Żeby podsumować mecze przedsezonowe: udało nam się wygrać trzy razy (w dwóch pierwszych i przed ostatnim spotkaniu):

Pozostałe pięć spotkań zakończyło się naszymi porażkami:

Patrząc na powyższe spotkania, ciężko wyznaczyć zawodnika, który by się wyjątkowo wyróżniał. Pierwsze skrzypce grali w większości przypadków Ellis i Jennings, jednak patrząc na ich skuteczność z gry (dzisiaj Ellis z Minny trafił raz na jedenaście prób, waląc cegłę za cegłą), należy tylko mieć nadzieję, że w meczach o stawkę zaczną obaj grać jak zawodnicy, którzy grają w contract year.

O podsumowanie gry każdego z zawodników z osobna pokuszę się w następnym wpisie. Pada śnieg, trzeba ogarnąć ogród.Iść na siłownię, zrobić zakupy i poodkurzać podłogi. Dzisiaj w końcu moje urodzinowe party, ostatnie z dwójką na przedzie…

Reklamy