Zapowiedź: Bucks @ Knicks

Carmelo jest wkurzony.

Amare jest zmęczony.

Knicks przegrali ostatnie 4 mecze i atmosfera w drużynie jest fatalna. A ja jeszcze z dodatkowej przekory ciągle liczę na to, że przyjście Melo jeszcze bardziej osłabiło nowojorczyków. Dla przypomnienia, Knicks mają bilans 7-10 od czasów przeprowadzki Carmelo, a 6 z tych 10 porażek przydarzyło się z drużynami z ujemnym bilansem (nawet NYK mają teraz poniżej .500). Melo wszystkich uspokaja, D’Antoni przyznaje się do zbyt dużego wyeksploatowania Amare, a Bucks grają w kratkę jak zawsze. Zapowiada się piorunujące spotkanie, oparte na fascynująco twardej defensywie, walce pod koszami i gryzieniem parkietu…

W ostatnim meczu tych drużyn, Bucks ledwo wymęczyli zwycięstwo. We wcześniejszym pojedynku w MSG, Knicks wygrali 114-108, a debiutujący w barwach Nowego Jorku Melo zdobył 27 punktów i 10 zbiórek. Jutro dużo będzie zależało od tego, jak spiszą się główni zawodnicy Bucks. Gdyby Delfino utrzymał wyśmienitą dyspozycję strzelecką  (28,7 w ostatnich trzech meczach, w tym 19/31 za trzy), a Brandon Jennings w końcu zacząłby trafiać jak mnie do tego przyzwyczaił, to można by się pokusić o jakże ważne zwycięstwo (ciekawostka, Jennings w dwóch ostatnich meczach w MSG rzucił w SUMIE 16 punktów trafiając 5/20 z gry!)

Wyścig do 8 miejsca – szybki rzut oka na terminarz

Na 12 meczów do końca, odliczanie wygranych potrzebnych do awansu wchodzi w decydującą fazę. Nie można już popełniać błędów jak z Sacramento, nie można też patrzeć na to, że Hollinger daje Kozłom tylko 5,6% szans wejścia do play-offów.  Popatrzmy szybko na pozostałe mecze Indiany, Bucks i Bobcats:

8. Indiana Pacers
10 meczów do końca
suma bilansu przeciwników: 324-384 (.458)
mecze u siebie/wyjazd: 7/3

Nie chcę nic mówić, ale Indiana nie dość, że ma dwa mecze więcej rozegrane od Bucks i Bobków, to jeszcze mają teoretycznie najłatwiejszych przeciwników. Mecze z Sacto, w Detroit, potem z Detroit i Waszyngtonem powinny zakończyć się wygraną graczy Pacers, a potem nie pozostanie im nic innego jak cierpliwie czekać na błędy pozostałych dwóch drużyn. Uśpiony we mnie fan Bucks liczy na cud, ale trzeźwy realista zaczyna już powoli gratulować Pacers awansu do dalszej gry.

9. Milwaukee Bucks
12 meczów do końca
suma bilansu przeciwników: 402-448 (.473)
dom/wyjazd: 4/8

Patrząc tylko na bilans przeciwników, Bucks mają najgorszą końcówkę z trzech zebranych tu drużyn. Do tego 2/3 meczów grają na wyjeździe, gdzie w całym sezonie udało im się wygrać 9 razy. Gdyby nie porażka z Sacramento, powiedziałbym, że jest kilka meczów, które Kozły POWINNY wygrać, jak na przykład pojedynki u siebie z Toronto czy Cleveland. Prawdziwymi sprawdzianami, które musimy zdać na piątkę są mecze z Bobcats i przede wszystkim z Indianą (kolejno 28 marca i 1 kwietnia).

10. Charlotte Bobcats
12 meczów do końca
suma bilansu przeciwników: 385-464 (.453)
dom/wyjazd: 7/5

Charlotte ma jeszcze gorszą sytuację niż Bucks, bo przegrali z Kozłami 2 z 3 meczów zaplanowanych na ten sezon. Jednak ten minus nie może być przesłonięty przez wielki plus – przeciwników nie będą już raczej mieli zbyt wymagających: dwa razy grają z Cavs, u siebie z Wizards i Pistons, a w przed ostatnim meczu jadą do New Jersey. Aby awansować do PO muszą liczyć na tragiczną grę w wykonaniu Pacers, do tego musieliby wyprzedzić Bucks o co najmniej jeden mecz. Hollingerowe statystyki dają Bobkom marne 3% na awans. Dla mnie Bobcats również raczej nie liczą się już w grze, szczególnie że Jordanowi bardziej zależy na loterii niż na wejściu do play-offów. Wszystko zostanie rozegrane pomiędzy Indianą a Milwaukee.