Znowu wspomnienie: start 5-9 w 2000 roku

W zeszłym tygodniu, Michael Redd przyjechał do Milwaukee, żeby jak co roku, rozdawać obiady w House of Peace. Jak już wcześniej pisałem, jest to zwyczaj, którego nauczył się od Ray Allena, jeszcze czasów swojego debiutanckiego sezonu 2000-01. Jakby nie patrzeć, był to najlepszy sezon Bucks w ostatnich chyba 20-25 latach (przegrali dopiero w finale konferencji),Czytaj dalej „Znowu wspomnienie: start 5-9 w 2000 roku”

Gramy jak zawsze… (6-11)

… i przegrywamy jak zawsze. To, że nie dawałem Kozłom zbyt większych szans przed tym meczem wcale nie miało znaczyć, że gracze Bucks też szybko zrezygnują ze zwycięstwa. I co prawda walczyli na ile mogli, ale niestety brutalnie zderzyli się z rzeczywistością. Jazzmani dominowali praktycznie w każdym aspekcie i nawet patrząc na statystyki, można wysnućCzytaj dalej „Gramy jak zawsze… (6-11)”