Bucks @ Pistons (5-10)

Czy mówiłem już, że kibicowanie Bucks nie jest łatwym kawałkiem chleba? Jeśli tak, to się powtórzę, a jak nie, to napiszę to teraz. Kibicowanie Bucks jest teraz gorsze niż kilkunastominutowe wpatrywanie się z bliska w twarz Popeye Jonesa i próbowanie powstrzymania wewnętrznych mini wymiotów. Dzielnie wytrwałem do końca pierwszej kwarty, po czym stwierdziłem, że iCzytaj dalej „Bucks @ Pistons (5-10)”