Delfino powoli wraca do siebie

W końcu jakaś dobra wiadomość z obozu poległych w Milwaukee. Zarówno lekarze klubowi jak i neuropsycholog prowadzący Carlosa stwierdzili, że w 90% uda się uniknąć jakichkolwiek skutków ubocznych wstrząsu mózgu. Zalecili teraz jeszcze 2-3 dni odpoczynku, później będzie mógł zacząć drobne ćwiczenia fizyczne, np. jeżdżenie na rowerze. Jakiekolwiek ćwiczenia z piłką będą mogły być wznowione dopiero w momencie, kiedy lekarze nie stwierdzą dalszych przeciwwskazań. Niestety, wszystkie kontuzje związane z uszkodzeniami szyi czy głowy są ciężkie do leczenia, a co gorsza, nie da się do końca przewidzieć czasu do pełnego powrotu do zdrowia. Mówi się jednak, że jak nie pojawią się żadne niespodziewane problemy, to Delfino powróci do normalnych ćwiczeń za około dwa tygodnie.

Z kolei dalej nie wiadomo, czy Bogut zagra w dzisiejszym meczu z Detroit. Wciąż dokuczają mu bóle pleców, które po migrenie i rehabilitacji po złamaniu ręki są kolejnym urazem uniemożliwiającym mu grę.

[3] Czy wiesz, że…

Kilka dni przed rozpoczęciem sezonu zawodnicy San Diego pojechali autobusem na mecz towarzyski do Los Angeles. Walton co prawda pojechał z drużyną, ale nie zagrał w meczu. Po spotkaniu dorwał się do statystyk, zmrużył złowrogo brwi i odwrócił się do Boba Carringtona, który desperacko próbował dostać się do drużyny i na domiar złego, nie mógł zaliczyć poprzedniego meczu do udanych.

„Carrington” – krzyknął Walton patrząc na statystyki – „miałeś tylko 3 / 12 z gry!”

Carrington pokornie skinął tylko głową.

„Carrington, czy czasem nie miałeś dwóch wsadów?” – zapytał ponownie Bill.

Znów tylko kiwnięcie Carringtona.

„Carrington, to znaczy że trafiłeś tylko jeden rzut z dziesięciu z odległości większej niż 5 centymetrów od kosza!”

To był jeden z tych potwornych momentów w wykonaniu Waltona, kiedy znęcał się nad biednym zawodnikiem, który i tak zdawał sobie sprawę z tego, że niedługo pożegna się z drużyną. Cała ta sytuacja potwierdzała tylko tezę, że Walton był nie do wytrzymania kiedy był kontuzjowany i nie mógł robić tego, co kochał najbardziej. Grać w koszykówkę.

Źródło: „The Breaks of the Game”, D. Halberstam