Skip to content

Prokom poza ligą? WTF?

Właśnie podniosłem szczękę z podłogi, wytarłem ją nieco z kurzu i wsadziłem z powrotem na miejsce po przeczytaniu informacji w GW, że Gdynianie nie będą grali w tym roku w sezonie zasadniczym, a zamiast tego dołączą do rozgrywek VTB.

I tak sobie myślę, czy można było wyprowadzić jeszcze mocniejszego sierpowego lidze?

I czy liga może jeszcze jakoś dodatkowo strzelić sobie w kolano?

Pomijając wszelkie aspekty finansowe i dodatkowe korzyści sportowe, jakie osiągnie Prokom w lidze VTB, zaczynam się zastanawiać, jaki jest sens takiej sytuacji? Z jednej strony prowadząc drużynę, która nie ma sobie równych w lidze i ma z góry wygraną większość spotkań, mogą pojawiać się problemy motywacyjne. Ale z drugiej strony, uważam, że jak tylko liga zacznie pobłażliwie patrzeć na takie zagrywki, to niedługo przyjdzie nam oglądać rywalizacje jak w prywatnych ligach fantasy. Do grupy dostaną się tylko wybrańcy, a dla reszty zostanie granie „tylko” w lidze.Piękna wizja.

Po drugie, jak możemy mówić o zwiększaniu zainteresowania koszykówką, kiedy przez większą część roku, największe gwiazdy nie będą grały na żadnym parkiecie?

Jak mają czuć się kibice drużyn, które harują od początku sezonu na drugie miejsce w sezonie zasadniczym?

Co za absurd, żeby drużyna dostawała dziką kartę na połowę rozgrywek na podstawie poprzednich sezonów! Jestem przeciwnikiem nawet dzikich kart do Euroligi, bo to dodatkowo blokuje motywację do zdobycia mistrzostwa przez inne drużyny. Dodawanie do tego wolnego wstępu do playoffów i to w dodatku z pierwszego miejsca jest dla mnie tak samo sprawiedliwe jak wystawianie w konkursie miss mokrego podkoszulka Scarlett Johanson przeciwko bliźniaczkom Olsen. Kretynizm!

Po trzecie, wiem, jak ciężko jest się zmotywować do meczów o nic kiedy ma się za sobą back-to-back-to-back-to-back-to-back-to-back-to-back-to-back itd. mistrzostw (przeżyłem to samo we wronba :P), ale ani razu nie przyszło mi do głowy, że może w sumie zagramy w wyższej lidze a do reszty cieciów dołączymy dopiero w play-offach.

Gdzie jest tradycja? Gdzie czekanie na przyjazd najlepszej drużyny w lidze, żeby skopać jej tyłek (albo wyjść z 50)?

Nie wiem, jak patrzyłbym na to jako kibic Śląska w latach jego świetności, ale domyślam się, że każdy fan koszykówki bez konkretnej przynależności klubowej, nie byłby do końca zadowolony (chociaż z drugiej strony, jakby wycofano Prokom z regulara w czasie Jagodnika czy Slaniny, byłbym prze szczęśliwy).

Po czwarte – polska koszykówka nie znajduje się na topie moich zainteresowań, podobnie jak Europejska i dlatego nie orientuję się, czy jest to ewenement na skale Europejską, czy tylko krajową. Przypomina mi się jednak sytuacja sprzed kilku lat, kiedy planowano dołączyć CSKA i kilka najlepszych drużyn do NBA (co na szczęście nigdy nie wypali). Wtedy też był to kretynizm na miarę tego.

Co zrobić? Jestem za tym, żeby jak najbardziej puścić Prokom do innej, mocniejszej ligi. Niech promują PLK w innych miastach, niech ćwiczą formę i zarabiają kasę. Ale nie kosztem ligi – tutaj można ogrywać rezerwy i dawać szanse zawodnikom, którzy nie dostają czasu do gry. A że będą słabsi i nie zapewnią pierwszego miejsca przed play-offami? Jeśli drużyna jest tak dobra, to pewnie i z ostatniego miejsca poradziliby sobie ze zdobyciem mistrzostwa.

Jestem potwornie zniesmaczony.

Czemu Panathinaikos czy Maccabi dalej męczą się w swoich ligach w sezonie zasadniczym?

Czemu pozwolono Lakersom grać w RS i wygrać 33 mecze pod rząd, albo Bykom, kiedy zaczęli sezon od bodaj 45-3?

Cholera, dawno nie było tak chaotycznego wpisu w historii blogów. Ale to nie moja wina.

Kategorie

Bucks

3 thoughts on “Prokom poza ligą? WTF? Dodaj komentarz

  1. zgadzam się jak najbardziej, że sytuacja dziwna i szkodliwa z punktu widzenia ligi, ale w jednym chyba nie masz racji- po tym „sezonie zasadniczym” wyniki się zerują, i zostaną stworzone dwie szóstki- Prokom plus 5 drużyn z najlepszym bilansem w mocniejszej, a pozostałe 6 w słabszej.. i tam w rywalizacji każdy z każdym, mecz i rewanż, dopiero zostaną ustalone spoty przed PO..czyli nie mają od razu miejsca pierwszego tak jak piszesz :> Pozdrawiam

  2. dzięki Tyrion za korektę. System z dodatkowymi grupami przypomina mi ligę kopaną, gdzie grało sie w dwóch grupach i najlepsze awansowały do grupy „wygranych” a gorsze do grupy „przegranych”.

    Jakby nie było, kolejny poroniony pomysł, żeby zmieniać system rozgrywek pod jedną drużynę (czy coś takiego było już w poprzednich latach, nie licząc oczywiście boskiego pre-playoff?)

  3. Kiedy patrzymy z punktu widzenia przeciętnego kibica, to macie 100 % rację … ale, właśnie to ale robi różnicę. Ale zacznijmy od początku. Asseco miałoby dołączyć do rozgrywek PLK dopiero w styczniu ze względu na kolizje terminarza spotkań. Wtedy to czołowe 5 drużyn + Asseco rozpoczną występy w grupie 1-6. Tego typu rzeczy są już praktykowane. Jeśli chodzi o interes ligi, to kto powiedział, że musi się on pokrywać z interesem gdyńskiego zespołu. Oni potrzebują wyznań, by móc się rozwijać zarówno sportowo jak i finansowo, choć wiadomo z tym drugim nie maja problemu. A dlaczego, ponieważ oprócz sponsoringu Krauzego mają jeszcze menadżerów, którzy stworzyli z Asseco produkt przynoszący dochody. Zdają sobie doskonale sprawę, że aby iść za ciosem muszą podnosić poprzeczkę sportowo i dalej promować wizerunek klubu. Za samo wejście na parkiet w lidze VTB otrzymają za każde spotkanie 10 000 Euro. tak tak każdy by się zgodził na tego typu zaproszenie. Anwil też występowałby w tej lidze, gdyby miał lotnisko nieopodal, niestety nie spełnił wymogów ligi. Wtedy w podobnej sytuacji byłyby już dwa kluby. I jak się na to zapatrujecie ? Te pieniądze mocno zasilą budżety klubowe bez dwóch zdań, co wpłynie zarówno na aspekty marketingowe jak i czysto sportowe. Krauze ma wpływy, sponsoruje reprezentacje i zawsze będzie miał przysłowiowe „chody”, ponieważ życie to nie bajka a „sprawiedliwość” to jedynie termin słownikowy w dzisiejszych czasach. Niestety przykre ale prawdziwe. Z drugiej jednak strony bez takiego Krauze nasza liga byłaby miernotą niestety i temu również nikt nie zaprzeczy. Jeśli PKZosz liczy tylko na promocję ligi TBL poprzez Asseco, to chyba też nie tędy droga. Ze względu na brak specjalistów od marketingu sportowego w naszym kraju kluby kuleją i nie potrafią się promować nawet te z czołówki. Polpharma nie dość, że musiała szukać nowego sponsora strategicznego, ponieważ miasto nie chciało się dołożyć to jeszcze musiała zrezygnować z udziału w pucharze na rzecz Sopotu. Sytuacja była do tego stopnia opłakana, iż mówiło się nawet o przejęciu klubu przez Gdańsk. Jeśli miasto, które dostaje rok rocznie kasę na rozwój sportu nie chce, bo nie raczej nie może wygospodarować pieniędzy z ministerstwa sportu na działalność klubu promującego miasto to coś jest chyba nie tak, no ale mnie już nic nie zdziwi, w końcu to Polska. Liga TBL nie jest nigdzie reklamowana, nie jest żadnym atrakcyjnym produktem dlatego nie miała tak długo sponsora strategicznego, jednak jak się okazuje, wystarczy nieco bardziej kompetentna w temacie osoba na odpowiednim stanowisku i mogą zajść zmiany. Niestety potrzeba na fachowców, których jeszcze w Polsce, jak an lekarstwo, a w Europie i na świecie, działają już prężnie od wielu lat. Krauze ma chody, pieniądze, odpowiedni sztab ludzi więc TBL musi mu iść siłą rzeczy na rękę, bo inaczej straciliby jedyny atut, jaki im pozostał. A jak mawiają zwycięzcom wybacza się wszystko. Oni potrzebują częstszych gier z lepszymi rywalami, co powinno wpłynąć zarówno pozytywnie sportowo na klub, finansowo jak i marketingowo, na tym ostatnim łyknie również i TBL. Dlatego skoro nie ma pomysłu na stworzenie z TBL porządnego produktu, który przyciągnołby sponsorów do samej ligi, a co za tym idzie i klubów, to muszą się oni łapa brzytwy czyli sukcesów i pozycji Asseco, która również i na nich wpływa. Ja czekam w końcu na ludzi, którzy przejma związek koszykówki jako fachowcy od marketingu sportowego i zrobią z TBL coś na kształt lig siatkarskich. To można zrobić tylko potrzeba odpowiednich osób , na odpowiednich stanowiskach. Inaczej liga nie będzie konkurencyjna, a generalnie poza kilkoma klubami przyznajmy nie jest niestety. Aby coś zmienić trzeba sobie zadawać podstawowe dziecięce wręcz pytania. Jeśli odpowiedź na nie będzie twierdząca, to znaczy, że dzieje się lepiej, jeśli nie, trzeba próbować dalej, szukać zmieniać i ponownie je sobie zadawać. Tylko w ten sposób można się rozwijać i tyczy się to wszystkich dziedzin życia. Czy jeśli coś zrobiłem jest mi lepiej ? Jeśli nie to wracamy do punktu wyjścia i szukamy innej drogi. Inaczej nie da rady, a przynajmniej takie jest moje zdanie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: