Skip to content
Reklamy

Prochorow: rosyjski Mark Cuban – przewodnik dla idiotów

O tym, żeby stać się zwolennikiem Michaiła Prochorowa zdecydowałem po obejrzeniu programu „60 Minut”, w którym rosyjski miliarder opowiadał, jak raz zapłacił firmie produkcyjnej kupę kasy, żeby nakręcili krótki filmik jego popisów na skuterze wodnym. Na początku nie mogłem w to uwierzyć, ale zmieniłem zdanie, kiedy pokazali krótki urywek, na którym mierzący prawie 205cm Rosjanin wykonuje salta i fikołki w rytm ostrej muzyki. Jak już napisałem powyżej, koszt produkcji był zaskakująco wysoki, stąd do głowy przyszło mi pierwsze pytanie: „Chwila, czy ten koleś właśnie nie zapłacił masy pieniędzy firmie, aby zrobiła mu krótki mixtape na skuterze? Czy można to porównać do sytuacji, w której Mark Cuban chciałby nagrać wideo reklamujące Stairmastera i zatrudniłby do tego JJ Abramsa?” A nawet gdyby, czy ktoś mógłby go za to winić? Podobno Prochorow jest wart między 13 a 18 milardów dolarów. Może właśnie takie rzeczy się robi jak się kicha kasą – funduje się niesamowicie drogie mixtape’y ze sobą na skuterze w roli głównej. Zaciekawiony całą sytuacją, poszperałem w internecie aż znalazłem to – cały wysokobudżetowy film o którym mowa powyżej. Całość trwa tylko 1 minutę i 52 sekundy, ale w tym czasie w nasze oczy wpada jacht Prochorowa, Solemar. Widzimy też, jak Michaił zakłada rękawice przed jazdą. Widzimy tez, jak dla zabawy ochlapuje innego kolesia, który jedzie koło niego. W sumie wykonuje 27 takich samych wyskoków z obrotem, a w tym jedno salto, po którym krzyczy uradowany „YEAH!” Cały film jest dziwnie hipnotyzujący. Obejrzałem go trzy razy i w końcu zdecydowałem – zacznę zwracać baczną uwagę na Michaiła Prochorowa.

Wiemy już to, że w maju kupił sobie New Jersey Nets oraz większość kompleksu sportowego w Brooklynie, które będzie w całości doprowadzone do stanu używalności przed sezonem 2012-13. Pamiętamy też, że pojawił się w Ameryce z okazji losowania numeru w drafcie. Jak wyciągnął trójkę był wielce zdziwiony, że nie dostał numeru pierwszego – przecież mu się należy. Kolejny tydzień spędził udzielając masy wywiadów i odpowiadając na miliony pytań. To był pierwszy moment, kiedy zacząłem żałować, że nie ma żadnego konta na Twitterze, które by informowało o każdym kroku Prochorowa. Po prostu chciałem wiedzieć więcej na temat rosyjskiego oligarchy, którego sympatycznie (mam nadzieję) nazwałem: „Zmutowanym Rosyjskim Markiem Cubanem” – w skrócie ZRMC. Tak więc bez zbędnego zanudzania, przedstawiam Wam bliżej sylwetkę nowego właściciela Nets.

Pytanie: Do tej pory napisałeś „wersje dla idiotów” jedynie przy trzech okazjach: o procesie Gold Club, o lockoucie w NHL oraz o procesie Isiaha Thomasa. Dlaczego Zmutowany Rosyjski Mark Cuban jest wart Twojego czasu?

Odpowiedź: Pokochałem ZRMC, kiedy dowiedziałem się, że:

(1) Nie umie pisać na klawiaturze,

(2) Nie ma nawet komputera w biurze,

(3) Nie ma własnej komórki,

(4) Nie ma własnego maila ani konta na twitterze,

(5) Czerpie przyjemność z pisania listów,

(6) Nawet po przejęciu Nets zapowiedział, że planuje mieszkać w Rosji przez większość roku,

(7) Planuje pojawić się na nie więcej niż 10 meczach w sezonie.

Chwila. Moment. Koleś ma dwie lewe ręce kiedy przychodzi do używania komputera i planuje rządzić Nets ze swojego domu w Rosji? Nie uważasz, że to będzie jedna wielka rosyjska tragedia?

W sumie, to nie. Prochorow jest strasznie inteligentny. To, co mówi ma sens, na przykład:

ZRMC powiedział o Salary Cap: „Możesz mieć wszystkie pieniądze na świecie, ale musisz też być na tyle sprytny, żeby wiedzieć jak je wydać. Całe życie staram się być sprytnym, jeśli chodzi o wydawanie pieniędzy. Jak popełnisz poważny błąd możesz potem cierpieć przez 5-6 lat. Dlatego robię wszystko, żeby uniknąć poważnych błędów.”

(tłumaczenie: Przykro mi Amar’e, Rudy, Joe i Carlos – nie macie co liczyć na maksa w mojej drużynie w tym roku. Przykro mi Philly, ale nie namówicie mnie na kupienie Branda. I przykro mi Waszyngtonie, ale przejmę od Was Arenasa.)

ZRMC o cierpliwości: „Moim celem jest stworzenie dynastii i nigdzie mi się nie spieszy. Za rok też będzie dużo wolnych agentów.”

(tłumaczenie: Hej, Carmelo! Idziemy na piwo?!)

ZRMC o sukcesie w biznesie: „Nigdy nie tracę głowy. Nawet w sprawach romansów. Jak masz plan B czy nawet plan C, to cały czas jesteś zrelaksowany.”

(tłumaczenie: Nie będę w kółko narzekał na sędziów jak Mark Cuban)

ZRMC o zatrudnieniu znanego trenera pokroju Mike’a Krzyzewskiego: „Coach K jest świetnym trenerem. Ale szukam trenera z doświadczeniem w NBA.”

(tłumaczenie: Nie używam internetu, ale wiem, że w latach 90 nastąpiło masowe przepłacanie trenerów prosto z college’u i nie dam się w to po raz kolejny wrobić)

ZRMC o swojej wizji Nets: „Będziemy pierwszym prawdziwie globalnym klubem NBA. Dla mnie, przez to, że jestem pierwszy zagranicznym właścicielem klubu NBA, najważniejsze będzie zaproszenie wszystkich fanów z całego świata do kibicowania naszej drużynie. NBA jest ogólnoświatowa, a większość klubów ma typowo lokalną mentalność. Mam zamiar stworzyć światową drużynę, która będzie się sprzedawała w każdym zakątku globu. Myślę, że pod względem doświadczenia w budowaniu światowych marek mam największe doświadczenie ze wszystkich właścicieli.”

(tłumaczenie: Inni właściciele chcą budować lokalne kawiarnie. Ja chcę być jak Starbucks. Oni przegrają. Ja muszę wygrać)

Jaka może być korzyść bycia właścicielem globalnej marki kiedy nie korzysta się z internetu?

ZRMC odpowiedział na to w „60 sekundach”: „Nie używam komputera. Zasypuje się nas zbyt dużą ilością informacji i nie ma jak tego przetworzyć.”

Wiecie, co ja sądzę? ZRMC wcale nie mówi głupio. Czy NAPRAWDĘ potrzebujemy tych wszystkich informacji? Na przykład, teraz czytacie ten artykuł i pewnie miło spędzacie czas, ale na dobrą sprawę, czy moglibyście przeżyć tydzień, gdybyście nie wpadli na tą stronę (albo nie doczekali się kolejnej części tłumaczenia? – daveknot) Sądzę, że tak. Prawie wszystko co jest na internecie musi zostać poddane naszym filtrom po to, aby z miliona beznadziejnych i nudnych rzeczy wybrać tą jedną, która naprawdę jest dobra. Nie raz byliście przecież na wakacjach i nie mieliście dostępu do internetu (albo bardzo ograniczony dostęp). Przeżyliście, prawda? Może duży Rosjanin mądrze prawi…

A dlaczego w ogóle zdecydował się na kupno Nets, najgorszej drużyny poprzedniego sezonu?

Jak sam przyznaje, Nets nie byli jego pierwszym wyborem. Najpierw szykował się do kupna Knicksów, żeby zgarnąć drużyne koszykarską, „tą drużynę hokejową” (jak określił Rangersów) oraz oczywiście MSG. Gdzieś pomiędzy chęcią kupna NYK a Nets spotkał się z Jamesem Dolanem, po czym zdał sobie sprawę  zarówno z tego, że obecny właściciel „nie widział żadnych szans na pozbycie się klubu” jak i z tego, że może kupić klub sąsiadujący bezpośrednio z Nowym Jorkiem i potem zacząć krwawą rywalizację.

Innymi słowy, ZRMC kupił Nets ponieważ byli położeni w „trójmieście”, ponieważ i tak niedługo czeka ich przeprowadzka na Brooklyn (obszar z dosyć dużych rozmiarów rosyjską bazą) i ponieważ, jak Prochorow wyjaśnił, Netsów czeka już tylko jedna droga – do góry. „Lubię kupować tanie towary, które mają problemy. Daje mi to dużą władzę.” Hmm, to dobra wiadomość dla Lindsay Lohan.

Czy ktoś, kogo majątek szacuje się nawet na 18 miliardów dolarów, nie mógł kupić drużyny baseballa, gdzie nie ma salary cap? I zamiast tego, dlaczego zdecydował się na sport, w którym trzeba się wykazać wielką skrupulatnością przy wydawaniu pieniędzy, szukaniu zawodników i losowaniu w drafcie?

Bez dwóch zdań – taka opcja byłaby o wiele lepsza. ZRMC mógł od razu mieć wpływ większy niż Ojciec Chrzestny – gdyby wybrał piłkę nożną, mógłby ściągnąć od razu Kakę, Ronaldo i Messiego do Nets i byłby zadowolony. Jednak Prochorow jest wielkim fanem koszykówki, w której zakochał się już w 1989r. kiedy obejrzał pierwszy w życiu mecz (akurat trafił na Celtów z Larrym Birdem). W 1997 roku kupił CSKA Moskwa (czym ocalił klub przed bankructwem), zmienił tam całkowicie model finansowy (zamiast bazować tylko na lokalnych graczach zaczął wydawać duże pieniądze na obcokrajowców) i ogólnie zamienił klub w europejską potęgę koszykarską. Prochorow oddał władzę w klubie dopiero w 2008 roku, a do tego czasu udało mu się 7 razy z rzędu dojść do Final Four i dwa razy zdobyć tytuł. Warto też dodać, że (nie licząc Michaela Jordana), Prochorow jest jedynym właścicielem klubu NBA, który potrafi robić wsady. Chyba, że liczymy też 35485 wsadów, które Jerry Buss wykonał w basenie Hefnera przy asystach zdolnych króliczków…

Znasz jeszcze jakieś inne dziwne rzeczy o tym człowieku, oprócz tego, że potrafi pakować?

Hmm, zobaczmy.

  • W grudniu, na spotkaniu zarządu NBA, przedstawił się jako Mike.
  • Chwali się tym, że jest nocnym markiem i potrzebuje tylko 5-6 godzin snu.
  • W dzieciństwie miał ksywkę „Żyrafa”.
  • W całym swoim życiu tylko 20 razy był w Stanach.
  • Posiada gigantyczny jacht (wart 45 milionów dolarów), ale niestety cierpi na chorobę morską, tak więc trzyma go jako zabawkę (i częściej korzysta z miniaturowego modelu, który stoi na jego biurku w biurze, a kiedy Steve Kroft zapytał gdzie jest jego jacht, odpowiedział szczerze: „Nie wiem”). Ma też prywatny odrzutowiec Gulfstream.
  • Uwielbia kick-boxing, surfowanie, jeżdżenie na nartach i na skuterze wodnym.
  • Ćwiczy co najmniej dwie godziny dziennie i jak sam tłumaczy: „Jestem uzależniony od sportu. Jak nie ćwiczę to czuję się fatalnie.”
  • Prawie całe swoje dorosłe życie mieszkał z siostrą w gigantycznej posiadłości należącej do ich rodziców.  Wyprowadził się dopiero pięć lat temu, po tym jak kupił leżące jedynie 45 minut od Moskwy własne M4, z dobudowanym basenem, siłownią i „pokojem zabaw”.
  • Kiedyś tracił 36 milionów Euro depozytu, po tym jak stwierdził, że wcale nie chce kupować tego domu na Rivierze.
  • Kocha chodzić na imprezy, ale dodaje że nigdy nie był pijany i że nawet nie wie jak smakuje wódka.
  • Co najmniej raz na trzy tygodnie stara się zorganizować „zabawę” w czasie weekendu.
  • W wywiadzie dla „60 sekund” powiedział, że poza biznesem i sportem jego największą pasją jest jedzenie, potem relacje międzyludzkie oraz kobiety.

Czekaj, czekaj. Uporządkował swoich 5 największych pasji: (1) biznes, (2) sport, (3) jedzenie, (4) relacje międzyludzkie i (5) kobiety? Przecież to jest śmieszne!

Owszem, jest!

Czy Prochorow ma jeszcze jakieś produkcje (poza filmem ze skuterem wodnym oczywiście), które mogłyby brać udział w Festiwalu Niezamierzonej Komedii?

Zaliczył jeszcze jeden incydent podczas wywiadu dla „60 Minut”. Poza tym nie można zapomnieć o tym, że ponad dwuminutowe nagranie dla fanów Nets brzmiało jak przemówienie terrorystów, którzy wygłaszają swoje żądania w kiepskim filmie akcji.

W skali od AC Greena do George’a Clooney’a, jaki z niego ogier?

Jest mu bardzo blisko Clooney’a, momentami nawet jest lepszy od niego. Ponad to, jest tak dumny ze swojej „gry”, że dwa razy już zaprosił reporterów przeprowadzających z nim wywiad do pokoju Soho, w jednym z moskiewskich klubów, gdzie z uśmiechem na twarzy lawirował między (i baraszkował z) nawet 20 dziewczynami. Kroftowi raz powiedział: „Szczerze mówiąc lubię kobiety. W głębi duszy dalej czuję się nastolatkiem. Jestem bardzo otwarty i nie lubię tego ukrywać.” Potem dodał, że jest kawalerem tylko dlatego, że póki co nie spotkał wyjątkowo pięknej kobiety, która gotowałaby na tyle dobrze, żeby go usatysfakcjonować, po czym dodał: „Kobiety ciągle popełniają przy mnie ten sam błąd i zapominają, że droga do męskiego serca prowadzi przez żołądek.”

Czyli mówisz, że duży Rosjanin nigdy się nie ożenił?

W sumie, do końca nie wiemy. Krąży plotka, że kiedyś założył się ze znajomym, że jak do 42 roku życia nie będzie miał żony, to w właśnie w te urodziny weźmie ślub. Kiedy nadszedł dzień urodzin urządził wartą ponad 10 milionów imprezę na Malediwach i podobno – powtarzam PODOBNO – wziął ślub po czym błyskawicznie się rozwiódł po zainkasowaniu wygranej od kolegi. Co, tak na marginesie, mogłoby się stać jednym z najlepszych scenariuszy telenoweli ever. Dlaczego uważam, że to może być prawdą? Bo Prochorow ciągle milczy na ten temat. A z reguły mówi o WSZYSTKIM.

Skoro wspomniałeś mówienie wszystkiego, czy to prawda że podczas wywiadu dla New York Sports, kiedy prowadzący zapytał Prochorowa o to czy jest playboy’em, byliśmy świadkami najśmieszniejszych 40 sekund w historii audycji radiowych?

Zdecydujcie sami. Oto transkrypcja najlepszego momentu:

Mike: „Czy jesteś playoboy’em? Mówi się, że jesteś nawet międzynarodowym playboy’em. Czy to prawda?”

ZRMC: „Hmm, ciężko powiedzieć. Moje romanse odbywają się tylko między moim biurem a siłownią.”

(Szybkie wtrącenie. Kolejną z moich ulubionych rzeczy o Prochorowa jest to, że angielski jest jego drugim językiem. Dlatego pewnie gdy mówił, że jego romanse odbywają się między biurem a siłownią (office and gym), ja słyszałem: „Moje romanse odbywają się tylko między moim otworem a tobą” (orifice and you). Niestety, gdy mój edytor posłuchał wywiadu nie usłyszał takiej wersji jak ja, a jak wy słyszycie? Poza tym jak tu nie kochać faceta, który w ukryty, ale szczery sposób opowiada podczas wywiadu, że jego romanse odbywają się między jego otworem a prowadzącym. Borat się chowa.)

Mike: „To wszystko?”

ZMRC: „Tak.”

Mike: „Nic pomiędzy tym?”

ZMRC: „Nic pomiędzy tym.”

Mike: „A w ogóle podoba ci się ten image, który masz? Międzynarodowego playboy’a?”

ZMRC: „Hmm, nie ukrywam tego, że, hmm, kocham kobiety.”

Mike: „W porządku, nie ma w tym nic złego. Dobrze cię rozumiem – też kocham kobiety, tyle tylko że skupiam się na jednej którą poślubiłem, w tym też nie ma nic złego.”

(Naprawdę bardzo, bardzo nerwowy śmiech iiii… cięcie!)

Jaka jest twoja ulubiona cecha Zmutowanego Rosyjskiego Marka Cubana?

Można go kochać za wiele rzeczy. Co mnie naprawdę zabija to mieszanka jego super-fajnego, mega-zagranicznego akcentu (fantastyczny) i poczucia humoru (zadziwiająco dobre). Niby wie, co śmiesznego chce powiedzieć, ale zanim ubierze to w słowa zabiera mu to trochę czasu, przez co zaskakujące i śmieszne zakończenie nigdy nie jest tak zaskakujące i musi się maskować specjalnym „śmieję się ja i ty śmiej się ze mną” uśmiechem. Po tym jest znowu chwila zastanowienia, puenta i mini śmiech rodem z Beavisa i Buttheada. Obejrzyjcie ten film to będziecie wiedzieli o co mi chodzi.

Przejdźmy do ważnych rzeczy. W jaki sposób ZRMC dorobił się fortuny? Jak ją utrzymał? Jakie są teraz jego zasoby i czy jest szansa, że ten zakup Netsów szybko zamieni się w największy skandal w historii NBA?

Jedno pytanie naraz proszę.

Jakie są teraz jego zasoby?

Prochorow jest właścicielem kilku największych rosyjskich producentów aluminium i kilku największych kopalni złota w Rosji. Ma swoją własną firmę odpowiedzialną za media. Ma dwa banki i towarzystwo ubezpieczeniowe. Ma tak dużo nieruchomości, że nikt nie radzi sobie z ich ogarnięciem . No i ma też stronę internetową Snob, na której pokazuje się życie bogatych Rosjan. Jest drugim najbogatszym człowiekiem w Rosji i w pierwszej 40 najbogatszych świata. Niestety, nie jest właścicielem Crest Whitestrips.

A jak to się stało, że jest tak bogaty?

Kiedy w latach 80 rozpadł się Związek Radziecki, Prochorow był uczniem Moskiewskiego Instytutu Finansowego. Swoje pierwsze pieniądze zarobił produkując … (wait for it) … marmurkowe jeansy, kupując tony drelichu, wynajmując lokal w jednej z rosyjskich pralni i przetwarzając tam drelich z niewiarygodnymi zyskami (zarabiał 14 rubli za każdego wydanego). Kiedy ukończył MIF, razem z Vladimirem Potaninem założył firmę finansową (było to w 1992 roku). W sumie założenie firmy kosztowało ich 10 milionów dolarów, ale tylko 10% tej sumy pochodziło od nich. Okazało się, że firma była strzałem w 10 i od razu zaczęła przynosić wielkie zyski. Kiedy polityczno/ekonomiczna sytuacja w Rosji zaczęła się pogarszać, Prochorow/Potanin siedzieli w pierwszym rzędzie widowni, kiedy na scenie Borys Jelcyn zdecydował że rosyjski rząd będzie brał „pożyczki” od banków w zamian za możliwość „zarządzania” aktywami państwowych spółek.

Dlaczego napisałem „pożyczki” i „zarządzanie” w cudzysłowie? Bo wszystko było z góry ustawione. W 1995 roku Prochorow i Potanin wygrali nieoficjalny „przetarg”, w czasie którego zaoferowali aż 170 milionów dolarów (ta, jasne!) aby „zarządzać” 38% państwowej spółki Norilsk Nickel (jednego z największych producentów platyny i miedzi na świecie). Dwa lata później kupili pozostałe udziały w firmie za 250 milionów dolarów – na tamte czasy to było jak kupienie Knicksów, Rangersów i Medison Square Garden za tą cenę – dzięki czemu w ciągu kilku następnych lat zarobili dziesiątki miliardów dolarów. I w taki sposób Zmutowany Rosyjski Mark Cuban stał się bogaty.

Chwila, czy cała ta operacja była w ogóle legalna? Brzmi strasznie podejrzanie!

Oczywiście, że jest podejrzane. Nie wspomniałem jeszcze o jednym: Prochorow i Potanin zaczęli zbijać miliony w czasie prawdziwie dzikiego zachodu w Rosji. Bogaci biznesmeni byli zabijani na prawo i lewo, rosyjska mafia była wtedy jedna z potężniejszych sił w kraju i teoretycznie każdy, kto był wtedy u władzy myślał sobie: „Moment, czy my naprawdę mamy uwierzyć, że ci kolesie zdobyli całą tą kasę całkowicie legalnie?”

Wszystkie te wydarzenia z połowy lat 90 były główną przyczyną, dla której władze NBA zastanawiały się nad tym, czy w ogóle pozwolić mu kupić Netsów. Chcieli się na 100% upewnić, że transakcje których dokonał kilkanaście lat temu były chociaż trochę legalne. Podczas Weekendu Gwiazd w Dallas zapytałem jednego z szefów ligi, jak głęboko musieli kopać w przeszłości Prochorowa, na co ten podniósł jedną rękę maksymalnie do góry a drugą opuścił całkowicie na dół jakby chciał powiedzieć: „Sterta papierów na jego temat jest większa niż my razem wzięci.”

Na korzyść Prochorowa przemawia to, że nigdy nic na niego nie znaleźli. Kiedy zapytano go o dawanie łapówek odpowiedział szczerze: „Ostatni raz dałem łapówkę ponad 15 lat temu.” 15 lat temu to akurat w 1995, kiedy Jelcyn urządził przetarg na kupno 38% udziałów Norilsk Nickela…

A w jaki sposób udało mu się utrzymać przy kasie?

Pamiętacie, jak Mark Cuban i Todd Wagner sprzedali Yahoo! broadcast.com za 5,7 miliardów dolarów a internetowa bańka dot.comów pękła zaraz potem? Prochorow też miał szczęście z odpowiednim timingiem, tylko, że jego historia jest jakieś 10 razy bardziej szalona. W styczniu 2007 został aresztowany przez francuską policję w ośrodku narciarskim Courchevel i był przetrzymany w areszcie przez 4 dni pod zarzutem „handlu kobietami”. Jednak żadne oskarżenie nigdy oficjalnie nie padło i cała sprawa została potraktowana jako wielkie nieporozumienie. Po prostu przyprowadził kilka(naście) dziewczyn z Rosji (nie dziwek) ze sobą na imprezę (do Francji) dla siebie i swoich przyjaciół. Coś jak amerykańskie gościtutki (hostitutes), które zapraszane są przez właścicieli klubów na promocje itd. aby elegancko się prezentowały i zabawiały wszystkich znanych i bogatych gości. Dziewczyny nie dostają za to żadnych pieniędzy (oprócz kosztów dojazdu i stroju), nie oczekuje się od nich, że będą „coś” robiły. One po prostu są z nami i … płyną z prądem. A jak już coś się wydarzy, to znaczy, że tak musiało być.

Cały ten skandal w Courchevel strasznie zdenerwował Potanina, który zażądał od Prochorowa aby ten sprzedaż mu swoje 25% udziałów w Norilsku. Prochorow go posłuchał, ale zamiast sprzedać to Potaninowi, sprzedał innemu rosyjskiemu miliarderowi Olgowi Deripasce za 7 miliardów dolarów  W GOTÓWCE i 14% udziałów w United Co. Rusal (największy producent aluminium na świecie).

Chcieliście mieć coś lepszego od Cubana? Patrzcie na to!

8 miesięcy później przyszedł kryzys i akcje Norilska spadły o 71%! Oczywiście Prochorow już dawno spieniężył swoje udziały. Wg gazety Business Week Prochorow „spędził końcówkę roku 2008 i połowę 2009 na odkupowanie przecenionych spółek w czasie gdy jego koledzy miliarderzy tonęli w długach. Prochorow kupił w tym czasie połowę udziałów Reneissance Capital, jednego z największych banków inwestycyjnych w Rosji za 500 milionów dolarów. Zwiększył też swoje udziały w OAO Polyus Gold, największej kopalni złota w Rosji, tuż przed tym jak cena tego metalu wzrosła o 50% między listopadem 2008 a końcem 2009 roku. Prochorow ma teraz ponad 40% udziałów w Polyusie wartych prawie 4 miliardy dolarów.”

I stąd właśnie wzięło się jego wartość między 13 a 18 miliardami dolarów. Jak we wszystkim w życiu – trzeba mieć trochę szczęścia.

Czy to szczęście mogłoby się przydać też przy, powiedzmy, kuszeniu Lebrona?

Nie ma takiej możliwości. Drużyna która wygrała 12 meczów w sezonie i przez dwa następne sezony będzie grała w Newark? To zbyt szalone. Nawet jeśli ZRMC zaoferowałby Lebronowi możliwość korzystania ze swojego jachtu i odrzutowca przez 365 dni w roku… no może faktycznie wtedy nie byłoby to takie szalone. Ale nawet jeśli Lebron w wieku 26 lat w drodze do swojego 8 sezonu w NBA zdecydował się na taki ruch, to straciłby najprawdopodobniej dwa sezony będąc u szczytu formy na czekanie na właściwą drużynę grając w jednej z najbardziej depresyjnej drużynie w lidze.

(I nie mówcie mi, że Jay-Z jest właścicielem Nets i przyjacielem Lebrona i dlatego namówiłby go do przyjścia do klubu. Jay-Z ma tylko 1% Netsów więcej niż ty czy ja. To się po prostu nie stanie. Tak na marginesie, Prochorow, Jay-Z i burmistrz Nowej Jorku Michael Bloomberg poszli niedawno na śniadanie z Lebronem, co szybko zostało okrzyknięte jednym z najdziwniejszych posiłków ever).

To jak w takim razie będzie kierował drużyną Nets?

Przewiduję trzy etapy.

Etap 1: Będzie równocześnie blisko i daleko od klubu. Wszystkie codziennie decyzje będzie podejmował Rod Thorn, wieloletni pomocnik Sterna. Będzie tak tylko dlatego, że Stern podobno dosłownie powiedział Prochorowowi: „Pozwolę ci kupić drużynę, pod warunkiem, że codzienne operacje będą prowadzone pod okiem Thorna przez najbliższe 2-3 sezony.” Wyszło wyszło trochę kłopotliwie, po tym jak ZRMC dosyć chłodno pożegnał się z GMem Kiki Vandeweghe mówiąc dziennikarzom: „Rok temu musiał pracować w bardzo ciężkich warunkach, ale jego umowa kończy się latem i życzę mu wszystkiego dobrego.” Rosjanin nie miał też nic przeciwko temu, że 69 letni Thorn wróci teraz na stanowisko GMa mimo tego, że to jego błędne decyzje spowodowały, że Nets spadli na samo dno ligi. Dziwne, prawda? Ale takie rzeczy dzieją się jak jesteś P.D. (Przyjacielem Davida). Masz zapewnioną pracę do końca życia. Zapytajcie Stu Jacksona i Jerry’ego Colangelo.

W każdym razie, Prochorow na pewno przyśle kilku swoich zaufanych kolegów aby pod czujnym okiem Thorna uczyli się najwazniejszych rzeczy, a za parę lat pewnie posadzi na najwyższym stanowisku jednego z nich.  Jak sam mówi: „Mam swój własny model prowadzenia biznesu. Jest bardzo prosty – zatrudniam najlepszych ludzi jakich mogę i nigdy nie wtrącam się do ich pracy.” Od teraz Thorn będzie rządził. I to chyba mówi wszystko.

Sądzę, że w pierwszym sezonie ZRMC pojawi się kilka razy w Stanach, może nawet załapie na parę meczów we własnej hali, dostanie gorące owacje na stojąco od kibiców, spotka się z mediami i wróci do Rosji. Oczywiście, w czasie każdego spotkania przed kamerami nie zapomni powiedzieć, że „zamierza zmienić Nets w prawdziwie globalną drużynę.”  W tym tygodniu np. powiedział: „Myślę, że obszar wokół Nowego Jorku jest wyśmienitym miejscem dla zawodników. Grając tu, od razu stajesz się globalnym zawodnikiem. Jak chcesz ciepłego klimatu to graj w Miami, ale jak chcesz, aby słyszeli o tobie na całym świecie, to przyjedź do nas.

A jakie są moje przewidywania na lato? Najpierw uderzy do Phila Jacksona z jakąś niewyobrażalną kwotą. Jak bardzo niewyobrażalną? Powiedzmy 5 lat za 85 milionów dolarów. Właśnie tak! Przecież już wspominał, że chce trenera z doświadczeniem w NBA. Dlaczego więc nie przepłacić najlepszego jaki jest? Kibice w LA  by to zrozumieli, a Jackson pewnie też nie miałby nic przeciwko zakończeniu kariery w Nowym Jorku zarabiając pieniądze jakich nigdy nigdzie by nie dostał. Po drugie, zamiast wydawać wielkie pieniądze na wolnych agentów, postara się ściągnąć do drużyny Kirilenkę. Jazzmani nie będą mieli nic przeciwko pozbyciu się prawie 18 milionowego kontraktu Rosjanina, który doskonale mógłby się z kolei wpasować do grania z Favorsem i Lopezem. Ponadto, Nets ciągle zachowaliby płynność finansową w 2011 żeby powalczyć o Carmelo (ewentualnie mogliby oddać Kirilenkę na początku przyszłego roku). Co by się nie działo, prochorow marzy tylko o jednym. Wygrywać, wygrywać, wygrywać.

Etap 2: tu już zaczną się prawdziwe schody. Latem 2011 Prochorow będzie miał już swoich zaufanych ludzi w klubie. Po rocznej nauce zdąży już opanować zasady gry panujące w NBA na tyle, aby mógł powiedzieć: „Podoba mi się ten facet, który prowadzi Oklahomę. Może zaoferuję właścicielowi klubu 20 milionów dolarów, żeby w ogóle zgodził się na negocjacje oddania swojego GM?” Zakładając, że nie wyda wszystkich pieniędzy teraz, latem będzie dysponował miejscem na kontrakty. Będzie też kolejny pick w drafcie. Będzie też blisko przeprowadzki na Brooklyn. No i, co najważniejsze, bardzo POWAŻNIE (z podwójnym CAPSEM) będzie walczył o Melo.

Etap 3: Latem 2012 (optymistyczna wersja) albo 2013 (pesymistyczna), Nets będą już poza New Jersey. Zmieni wtedy nazwę drużyny, logo, stroje itd. Jak już sam powiedział: „Nie jestem stąd. Będę potrzebował pomocy przy wybieraniu nazwy drużyny. Mógłbym nazwać ją po rosyjsku, ale nikt by nie wiedział jak się nazywamy. Mogę też dać nazwę po mojej aktualnej dziewczynie, ale wtedy będę musiał bardzo często zmieniać nazwę.”

(osobiście głosuję na Brooklynskie Niedźwiedzie. Brzmi fajnie. Logo byłoby super. No i ma też mały akcent rosyjski.)

Kiedy ZRMC mówi, że „zamienimy fanów Knicków w fanów Brooklynu” wcale nie sądzę, że jest to niemożliwe. Co będzie, jak NYK nie dostaną ani LeBrona, ani Wade’a ani Bosha i wydadzą pieniądze na jakiś przeciętnych zawodników (Amar’e)? Oczywiście, nie udałoby mu się podkraść zatwardziałych fanów Knicks, ale na bank ci bardziej niezdecydowani woleliby chodzić na mecze obecnych Nets. Zasada jest prosta – jak nie jesteś ultrasem, to zmienisz klub na ten, który gra lepiej. Proste.

Załóżmy więc, że uda mu się zamienić Nets w kandydata do mistrzostwa, ugryzie większą część Jabłka i przeniesie je na Brooklyn. Gdzie wtedy miałby swoje miejsce wśród najsławniejszych/najlepszych/najbardziej lubianych Rosjan?

Póki co nadal przegrywa z Alexem Ovechkinem i Marią Szaparową, ale zdecydowanie już wyprzedził TATU, Kournikovą, Yakova Smirnoffa, Malkina, śp. Yula Brynnera, Gary’ego Kasparova i Rosjan, którzy zniknęli w lesie w jednym z odcinków „Rodziny Sopranos”. W czasie swojego pierwszego sezonu może uda mu się podnieść swój status i zrówna się z Ovechkinem i Szarapową, szczególnie, jeśli dalej będzie tak wchodził w tyłek dziennikarzom jak to robi teraz. A gdyby udało mu się zmienić losy drużyny i wynieść ją na wyżyny? Wtedy zaczniemy poruszać się bardziej w kręgach Tolstoy’a, Czajkowskiego czy Barysznikowa. No, może nie do końca.

No i ostatnie pytanie – co Mark Cuban sądzi o tej całej sytuacji?

Cuban do tej pory jest podejrzanie cichy jeśli chodzi o ZRMC. Odezwał się na jego temat tylko raz przy okazji draftu. Napisałem wtedy na twitterze:

„Kto jeszcze kocha rosyjskiego Marka Cubana? Ja go uwielbiam. Prawdziwy @mcuban musi drastycznie poprawić swoją grę.”

Siedem minut później Cuban odpowiedział: „Często naśladowany, nigdy nie skopiowany… Pogódź się z tym @sportsguy33 🙂 .”

W idealnym świecie, Prochorow dołączyłby się do tej rozmowy mówiąc coś obraźliwego na temat Cubana… ale przecież on nienawidzi internetu i nie ma twittera. Musi nam wystarczyć tylko świadomość tego, że rywalizacja już się zaczęła. Nasza ostatnia Rosyjsko-Amerykańska wendeta zakończyła się śmiercią Apollo na ringu, wbieganiem Rocky’ego na szczyty gigantycznych gór w równie wielkich butach i odwróceniem się kibiców od ich człowieka dopingując w zamiar Rocky’ego. I dobrze się stało, bo jego przemówienie na ringu po walce zakończyło oficjalnie zimną wojnę.

24 lata później, mamy pojedynek Prochorow vs Cuban. Tyle tylko, że tu mamy do czynienia z dziwnym odwróceniem roli z Rocky’ego IV, bo ja skłaniam dopinguje bardziej Europejczykowi. Kto wie. Jak ja mogę się zmienić i ty to możesz się zmienić…

Org. Art: The idiot’s guide to Russian Mark Cuban
Autor: Bill Simmons
Tłumaczenie: daveknot

Kategorie

Artykuły

Reklamy

7 thoughts on “Prochorow: rosyjski Mark Cuban – przewodnik dla idiotów Dodaj komentarz

  1. This video reminds me of what it would be like to make a video of me masturbating… the same move… over, and over, and over, and over again…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: