I hate this game!

Nienawidzę tego momentu, kiedy większość ruchów transferowych już cichnie, kiedy kończą się mecze ligi letniej i kiedy następuje ten cholernie nudny okres czytania i słuchania praktycznie tych samych informacji w kółko. Wakacyjna aura i nadmiar wolnego czasu spowodowały też wyjątkowe skumulowanie czasu spędzanego poza domem i z dala od komputera (w życiu bym nie pomyślał,Czytaj dalej „I hate this game!”

10 rekordów NBA, które nigdy nie zostaną pobite

Czytam tego Simmonsa i przestać nie mogę. Tak na dobrą sprawę, gdybym chciał notować najważniejsze rzeczy to przepisałbym ponad połowę książki. Póki co jestem na początku i właśnie minąłem arcyciekawe spostrzeżenie. Oto 10 rekordów NBA (wg Billa Simmonsa – nie tłumaczenie, raczej luźne streszczenie), które nigdy nie zostaną pobite: 1. 50ppg Wilta Prawda jest taka,Czytaj dalej „10 rekordów NBA, które nigdy nie zostaną pobite”

O sytuacji w Miami słów kilka.

Dzisiaj w nocy mój koszykarski świat runął w gruzach szybciej niż kiedy zobaczyłem pierwszy odcinek Family Guy’a. Niby dalekie porównanie, ale jak przyjrzę się temu nieco bliżej to widzę masę podobieństw. Największym z nich jest zmiana perspektywy patrzenia na wiele rzeczy – z nieco większym dystansem i zdecydowanie większą rezerwą. Sytuacja, z którą mamy doCzytaj dalej „O sytuacji w Miami słów kilka.”

Prochorow: rosyjski Mark Cuban – przewodnik dla idiotów

O tym, żeby stać się zwolennikiem Michaiła Prochorowa zdecydowałem po obejrzeniu programu „60 Minut”, w którym rosyjski miliarder opowiadał, jak raz zapłacił firmie produkcyjnej kupę kasy, żeby nakręcili krótki filmik jego popisów na skuterze wodnym. Na początku nie mogłem w to uwierzyć, ale zmieniłem zdanie, kiedy pokazali krótki urywek, na którym mierzący prawie 205cm RosjaninCzytaj dalej „Prochorow: rosyjski Mark Cuban – przewodnik dla idiotów”

The Book of Basketball

Wszędzie się chwalę, bo czemu i nie 🙂 Przy okazji się wytłumaczę. Rocznicowy prezent od żony może spowodować nagły spadek aktywności w pisaniu na blogu. A swoją drogą, książka jest napisana jak każdy jeden wpis sportsguy’a – kto miał przyjemność czytania ten wie, że po prostu nie da się przeczytać mniej niż 20-30 stron naCzytaj dalej „The Book of Basketball”