Skip to content

Co Kozły zrobiły w drafcie?

Jeremy Schmidt z bucksketall.com twierdzi, że Hammond z pewnością oglądał finały NBA jednocześnie zastanawiając się, czego najbardziej brakuje jego drużynie. W momencie, kiedy Bynum z Gasolem i Odomem zbierali wszystkie piłki w ataku i blokowali rzut po rzucie, musiał zdać sobie sprawę z tego, jak biednie w porównaniu z frontcourtem Lakers wyglądają Bucks. Dlatego zdecydował się zwiększyć nieco siłę rażenia pod koszem, wzmocnić defensywę pod obręczą oraz zapewnić większą ilość zbiórek w każdym meczu. Pomóc w tym mają wybrani:
z #15 Larry Sanders (PF/C ponad 210cm),
z #37 Darrington Hobson (SF, 207 cm),
z #44 *Jerome Jordan (C, ponad 213cm) oraz
z #47 Keith Gallon (PF/C 210cm).

Larry Sanders na pewno nie będzie zbawieniem Bucks, ale być może za jakiś czas może stanie się kimś wyjątkowym w drużynie. Ze swoimi ok. 215 cm wzrostu ma aż 231cm zasięgu ramion, do tego jest wyjątkowo, jak na dużego gracza, przygotowany motorycznie do gry. Wg Hammonda Sanders jest na pewno najszybszym wysokim graczem, jaki był dostępny w tegorocznym drafcie. Do tego jest bardzo skuteczny – w zeszłym zdobywał średnio 14,4 punktów na 53% skuteczności z gry i dokładał do tego 9,1 zbiórki. Mylące może być jednak to, że grał na małej uczelni i przy okazji nie można zapominać tego, że gra w koszykówkę dopiero od 6 lat! Ukształtowanie jego mentalności i zaangażowania w grę leżą teraz głównie po stronie Skilesa, który nie może zapominać o tym, że statystyki bloków Larry’ego spadały z roku na rok na uczelni, co podobno było spowodowane brakiem odpowiedniej motywacji (a mimo tego, w najgorszym dla siebie roku był w pierwszej 30 najlepiej blokujących zawodników w kraju). Kiedy zapytany o elementy gry, które ma już na poziomie NBA, Sanders odpowiedział: „Na pewno jestem gotowy pod względem energii, atletyzmu i tego, jak biegam po boisku. Jestem też gotowy pod względem obrony, ale musze jeszcze nabrać więcej siły.” Brandon Jennings, komentujący na zywo draft na blogu slamonline.com, kiedy zobaczył, że z #15 wybrany został Larry, zgotował mu aż owację na stojąco. Oczywiście bardzo pochwalił wybór; Sanders będzie może w końcu zawodnikiem, do którego można rzucac loby pod kosz, z nadzieją, że zakończy je efektownie z góry (a po odejściu Johnsona i przede wszystkim Warricka, takiej osoby bardzo brakowało w drużynie). Uważa się, ze Larry z miejsca powinien liczyć na około 15-20 minut w meczu, wbijając się jakoś w rotację z Ilyasovą i Mbah a Moutem.

Darren Hobson, skrzydłowy Nowego Meksyku, był pierwszym wyborem kozłów w drugiej rundzie. Na uczelni zdobywał ostatnio średnio 15,9 punktów, 9,2 zbiórek oraz 4,6 asyst, dzięki czemu został wybrany do trzeciej drużyny All-American. Jedną z jego wielu zalet jest wszechstronność, a także łatwość kreowania sytuacji rzutowych. Właśnie ze względu na tą pierwszą cechę, moje pierwsze skojarzenie Hobsona wędruje do Carlosa Delfino. Hobson to też taka trójka, która potrafi robić po trochę wszystkiego, jednak dopóki Carlos ma ważny kontrakt, nie sądzę, żeby Darren dostawał dużo minut w każdym meczu. W ocenie draftu przygotowanej przez Hollingera, zajął 20 miejsce, wyprzedzając takich graczy jak Sanders, Udoh czy Ed Davis. Wielki wpływ miały na to na pewno takie cechy jak solidna ilość zbiórek i asyst oraz niezła skuteczność z gry (44%). Na minus na pewno należy policzyć to, ze w sumie grał w 5 różnych szkołach zanim w końcu trafił do NBA. Póki co, nie wydaje mi się, zeby mógł liczyć na coś więcej niż NBADL.

*Jerome Jordan to kolejny nowy kolos w szeregach Bucks. Grając w Tulsie przez trzy ostatnie lata uczelni zawsze lądował w pierwszej defensywnej drużynie swojej konferencji. Przyszłość zweryfikuje jednak, ile jego 15,4 punktów zdobywanych w college’u będzie oznaczało w NBA. Sądze, że Jordan będzie solidnym zmiennikiem Boguta w przyszłym sezonie.

*Dotarłem już jednak do informacji, że NYC ma prawa do Jordana i że jednak będzie dla Bucks kolejnym wyborem-widmo, jak Szymon Szewczyk. Jak dotrę do oficjalnych newsów to dam znać.

Keith Gallon był kolegą Jenningsa w czasach Oak Hill Academy. Ma ksywkę „Tiny”, ponieważ wygląda jak niedojrzały dzieciak i trochę waży (jedni mówią, że ok.132kg inni, że ponad 140kg). Na szyi ma wytatuowane nawet „misunderstood”. Zobaczymy, na ile jego waga będzie mu przeszkadzała w grze na najwyższym poziomie – być może nawet dopóki się nie doprowadzi do formy będzie musiał spędzić trochę czasu w NBADL. Dziwi też jego decyzja, że zdecydował się tak szybko na draft, skoro dopiero co skończył pierwszy rok studiów. Dobrze radzi sobie w ataku oraz na deskach, ale jak podają statystyki, ma konkretny problem ze stratami – 20% posiadania piłki kończy wkozłowaniem w nogi albo wyrzuceniem jej w trybuny.

Ogólnie draft oceniam jako dobry – miało być dużo wysokich graczy i takich udało się ściągnąć. Mam jednak nadzieję, że za parę lat nie będziemy sobie pluli w twarz, że wzięliśmy Sandersa, kiedy do wzięcia byli jeszcze Babbitt, Jones czy przede wszystkim Poindexter (tak chwalony po treningach w Milwaukee).  Trzeba liczyć się z tym, że czekają nas jeszcze dodatkowe wymiany i zwolnienia, tak więc na tą chwilę jestem jedynie pewny przyszłości Sandersa w Bucks.

Kategorie

Bucks

2 thoughts on “Co Kozły zrobiły w drafcie? Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: