Artykuły Bucks

Wspomnienia: Sidney Moncrief

Przysłowie: „Aby wiedzieć, dokąd zmierzasz, musisz wiedzieć, gdzie byłeś” zawsze miało dla mnie specjalne znaczenie. Uważam, że jest bardzo wnikliwe i z chęcią podzieliłbym się piwem z osobą, która jest uznawana za jego autora. Zwrot ten nabył dodatkowego znaczenia po tym, jak zakończył się poprzedni sezon Bucks, kiedy to zacząłem się zastanawiać, gdzie tak naprawdę znajduje się mój klub na mapie NBA. Wyszło na to, że nie byłem w stanie poprawnie odpowiedzieć na to pytanie, bez wcześniejszego udania się na małą wycieczkę w przeszłość. Chciałem po prostu jeszcze raz przyjrzeć się zawodnikom i składom, które spowodowały, że stałem się wielkim fanem tej drużyny. Jednym z pierwszych momentów, które świadomie śledziłem, było wzięcie w drafcie 1993 roku Vina Bakera. Miałem wtedy nieco ponad 10 lat. Dlatego w ciągu wakacyjnej posuchy, będę opisywał zawodników, którzy mieli największy wpływ na moją lojalność wobec Bucks (a ja, będę je tłumaczył i wrzucał na stronę – daveknot). Zacznę od Sidney’a Moncriefa.

Moncrief znany był również pod pseudonimami Sid the Squid, Sir Sid, czy nawet El Sid. Może to dziwne, ale moje uwielbienie do tego zawodnika zaczęło się od… koszulek. Koszulek, które nie tylko moim zdaniem, były jednymi z najlepiej wyglądających w latach 80, ale również takich, które co mecz skrywały pod sobą jednego z najbardziej niedocenianych zawodników tamtej epoki.

Urodzony w Arkansas, gdzie też uczęszczał do college’u, Moncrief był częścią słynnego Razorback teamu. Pod przewodnictwem wybitnych trenerów Eddy’ego Suttona i ulizanego Gene’a Keady’ego, Sidney w ciągu całej kariery uniwersyteckiej rzucał z ponad 60% skutecznością z gry i jako jeden z zaledwie 99 zawodników ukończył college zdobywając ponad 2000 punktów i 1000 zbiórek. Co najważniejsze, w 1978 doprowadził Arkansas do Final Four i bez przesady można powiedzieć, że wraz ze swoją drużyną był uczestnikiem jednego z najlepszych programów uczelnianych w latach 80 i 90.

Profesjonalna kariera Squida dopiero jednak się zaczynała. Niestety, na dzień dobry dowiedział się od lekarzy, że jego zniszczone kolano znacznie ograniczy jego skoczność, a do tego może liczyć na maksymalnie dwa lata grania na najwyższym poziomie. Na całe szczęście dla Milwaukee, przepowiednie lekarzy się nie spełniły, a Moncrief stał się jednym z najlepszych zawodników w historii klubu.

Jak już wcześniej wspomniałem, Moncrief był jednym z najbardziej niedocenianych zawodników w latach 80. Magic, Isiah, Jordan czy Larry całkowicie zdominowali nagłowki w gazetach, jednak było niewielu zawodników, którzy mogli równać się z Sidney’em pod względem wszechstronnej gry. W latach 1981-86 zdobywał średnio 21 punktów, 5,8 zbiórek i 4,7 asysty na mecz, rzucając z 50% skutecznością z gry i z 84% z osobistych. Statystyki jednak nie pokażą tego, z czego Sid był najbardziej znany – mianowicie defensywy. Zazwyczaj to wysocy zawodnicy otrzymywali największą ilość głosów do nagrody dla najlepszego obrońcy ligi, jednak to mierzący 192cm Moncrief zabrał ze sobą statuetki w dwóch pierwszych latach ich istnienia. Nagroda, która była wręczana jedynie za defensywne umiejętności, w 28 latach swojego istnienia lądowała w rękach tylko pięciu zawodników niższych niż 204cm. Moncrief jako jedyny z tego grona, otrzymał ją dwukrotnie. Co więcej, w latach 1981-86, zawsze był wybierany do pierwszej drużyny all-defensive team.

Obecności Sir Sida zdawała się mieć zbawienne skutki dla każdej druzyny, w której się pojawił. Po zakończeniu udanej kariery w Arkansas, w 1979 wylądował w Milwaukee, którzy natychmiast poprawili ilość wygranych meczów z 38 do 49. W kolejnym roku Bucks poprawili się znowu o 11 wygranych, zdobywając mistrzostwo dywizji po raz drugi z rzędu. Z Moncriefem w składzie, Kozły wygrywały swoją dywizję 7 sezonów pod rząd, a przez 8 lat z rzędu notowali ponad 50 wygranych w sezonie. W sumie w latach 80, Bucks mieli trzeci najwyższy odsetek wygranych w lidze, ustępując tylko Celtom i Lakersom.

Niestety, wygląda na to, że Moncrief nigdy nie zostanie członkiem galerii sław, co moim zdaniem jest niesprawiedliwe. Nie ma jednak wątpliwości co do tego, że Sid zawsze będzie wśród grona najbardziej zasłużonych w Milwaukee. Jest jednym z trzech zawodników Bucks (oprócz niego Kareem i Marques Johnson), którzy zostali wybrani do pierwszej drużyny all-NBA i jednym z czterech (jeszcze Kareem, Paul Pressey i Oscar Robertson), którzy byli w pierwszej drużynie najlepszych obrońców ligi. Dołączył także do Kareema i Robertsona jako jedynych zawodników, którzy byli na okładce Sports Illustrated. Ogólnie, statystyki Moncriefa w Bucks wyglądają następująco:

1 miejsce: wolne trafione i oddane, skuteczność z gry,
2 miejsce: ilość meczów, minuty, ofensywne zbiórki, asysty,
3 miejsce: przechwyty i punkty,
6 miejsce: suma zbiórek,
7 miejsce: zbiórki w obronie,
8 miejsce: ilość trafionych rzutów z gry.

Nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że Moncrief pasowałby idealnie do stylu Bucks za trenera Skilesa. Jego wyśmienita obrona, wszechstronność i boiskowy altruizm były jednymi z powodów, dla których lata 80 były naprawdę udane dla Bucks. Gdyby choć cząstka Sidney’a mogła być przekazana dla każdego z obecnych graczy Kozłów, byłaby szansa na powtórzenie sukcesów sprzed 30 lat.

autor: Jake LeRoy
tłum: daveknot
Reklamy