Ty znajdujesz – ja tłumaczę

W związku z chwilowym napływem wolnego czasu, wpadłem na pomysł, aby co jakiś czas zdać się na Wasz gust w sprawach tego, co znajdzie się na tej stronie. Nie wiem, czy i jak to w ogóle wypali, ale spróbować nie zaszkodzi.

Zasada jest prosta. Znajdujecie jakis ciekawy art i chcielibyście go przeczytać po polsku. Wklejacie więc bezpośredniego linka do komentarzy w tym temacie (zawsze będzie widoczny na samej górze menu), albo wysyłacie bezpośrednio na maila daveknot@gmail.com

Omówmy się, że na napływanie linków będę czekał do środy, po czym tego samego dnia postawię sondę z tytułami. Wtedy będziecie mieli dwa dni (do północy w piątek) na zagłosowanie na ten artkuł, który najbardziej Was interesuje. Nastepnie do roboty wezme się ja i w przeciągu dwóch-trzech dni postaram się go zamieścić na stronie.

Brzmi fajnie, czyż nie? Zobaczymy na ile to wypali i na ile bedzie sie Wam chciało w to bawić. Warto jednak spróbować. W związku z tym, że między 19.07 a 04.08 nie będzie mnie raczej na necie z powodu burzowania w ryżu w dzikiej Azji, ustalmy, że pierwsze tłumaczenia pojawią się dopiero po moim powrocie. Obiecuję jednak, że w razie przypłuwy internetu na bezludziu, postaram się chociaż postawić sondę, żeby mozna było spokojnie pogłosować.

Jeśli do czasu mojego powrotu temat przejdzie kompletnie bez echa – po prostu o nim zapomnimy.

Gdybyście mieli jakiekolwiek sugestie albo poprawki do pomysłu to śmiało wylewajcie się w komentarzach.

A ja nieśmiale czekam na skromny chociaż odzew z Waszej strony.

tlumaczenia

Dikembe Mutombo: historia Finger Waga

mutomboW ostatnich kilkudziesieciu latach, różne gesty, sygnały czy atrakcje podczas meczu co raz bardziej zapadają nam w pamięć dzięki youtubowi i innym serwisom video. Takie gesty jak „it’s over” Vince’a Cartera po ostatnim wsadzie w konkursie w 2000 roku, czy ubiegłoroczne kręgle Shaq’a czy fotki rodzinne Lebrona zostaną na długo zapamiętane.

Jest jednak jeden gest, który zostanie zapamietany jako siejący strach przeciwnikom, wzbudzający zadowolenie fanów i pozwalający komentantorom krzyknąć na cały głos po kolejnej udanej akcji defensywnej. Ten prosty gest jest już rozpoznawalny nie tylko przez fanów koszykówki, ale przez wszystkich sportowców, niezależnie od rasy, płci i dyscypliny.

Gest, o którym mowa powyzej, został opatentowany przez Dikembe Mutombo. Przed Wami któtka historia Finger Waga.

Czytaj dalej „Dikembe Mutombo: historia Finger Waga”

Mam talent

Podówjny bewtween the legs nawet daje radę 🙂

Nowy/stary dress code

Wyobrażacie sobie Sheeda w takim stroju? 🙂

W oczekiwaniu na Gortamanię

Dzisiaj dopiero pierwszy dzień podpisywania umów z wolnymi agentami, a na internecie już nie mozna wytrzymać. Wszędzie tematem numer jeden jest Gortat oraz informacje o kolejnych ofertach.

Nie ukrywam, ze też bardzo się cieszę zainteresowaniem naszym rodakiem, któremu naprawdę należy się wielki szacunek za to, co udało mu się JUŻ osiągnąć.

Zdaję sobie równiez sprawę z tego, że taki szum wokół jego osoby nie może przynieść nic złego fatalnemu poziomowi koszykówki w naszym kraju. Ale to co się dzieje na niektórych portalach już przechodzi ludzkie pojęcie.

I teraz najlepsze – I’m lovin’ it!

Supergiganci po zwolnieniu z wyborowej wchodzą na jeszcze wyższe loty niż do tej pory. 4 ostatnie wpisy poświęcone tylko i wyłącznie naszemu centrowi to jedynie mała wisienka, na której znajduje się jeszcze większa wiśnia z bitą śmietaną nawet  – Akcja „Pomóżmy Rockets zrekrutować  Gortata” . Pomagać nie będę, bo Rockets to jeden z wielu bezpłciowych klubów, których gry po prostu nie trawię. Ale inicjatywa przednia.

Po Houston, odezwali się też ludzie z Dallas, a dokładniej sam Cuban. Na ile można wierzyć jego słowom – ciężko powiedzieć. Tak samo ciężko wyobrazić mi sobie oglądanie meczu, w którym obok siebie wychodzi Dirk i Marcin.

Wielką analizą transferowych opcji zajął się też cegieu: tu i tu.

Ciekawi mnie jednak przede wszystkim, kiedy sam Marcin puści trochę pary na twitterze, jak to ostatnio jest bardzo modne wśród koszykarzy.

Rozchwytywanie Marcina to dopiero początek, który mam nadzieje nieco podniesie zainteresowanie koszykówką, w momencie, kiedy najbardziej tego potrzebowała. Oby tylko Marcinowi dalej chciało się trzymać klasę poza parkietem i realizować chociaż część z tych rzeczy, które zapowiadał w wywiadach.

Tak więc oczekując na Gortamanię stawiam nieco brutalną tezę, że już za kilka dni Gortat będzie najbardziej przepłaconym polskim koszykarzem w historii 🙂