Wystarczyło 15 minut…

… żeby zarazić się twitterem. Nie mam pojęcia na czym polega jego fenomen, ale skoro tak długo się skutecznie opierałem, to chyba jednak nie do końca łapałem o co chodzi.

Dwade, Shaq i CVilla przemówili mi do rozsądku.

Jeśli kto z czytających jest na twicie, to zapraszam śledzenia http://twitter.com/daveknot z nieco bardziej prywatnej strony.

Czekam na blogowych followersów 🙂

John Wall – kolejny licealista gotowy na NBA

Na Deadspinie pojawił się mix niejakiego Johna Walla, któremu podobno nie za bardzo uśmiecha się pójscie na uniwerek i najchętniej od razu zaatakowałby NBA. W czerwcu skończy 19 lat, a już widać, że atletyzmem zdecydowanie przewyższa swoich rówieśników (stąd praktycznie każdy blok w jego wykonaniu wygląda po prostu zabójczo).

To co, otwieramy notesy i grzecznie notujemy nazwisko?

Porażki w pierwszych meczach – statystyki

Przegrał i Boston. Przegrali i Spurs. Na ESPN znalazłem ciekawą statystykę, która zaczyna się od 1971 roku i bierze niestety pod uwagę tylko serie, które trwały siedem spotkań.

  • Drużyny z przewagą własnego parkietu, które przegrały pierwsze spotkanie, awansowały do kolejnej rundy w zaledwie 44,3%.
  • Drużyny z przewagą własnego parkietu, które przegrały pierwsze spotkanie, ale wygrały drugie, awansowały w 53,2%. Z kolei drużyny z przewagą parkietu, które wygrały mecz 1 i przegrały mecz 2 wygrywały całą serię już w 65% (pewnie dlatego, że ciężko wygrać dwa mecze pod rząd z tym samym przeciwnikiem w PO).
  • No i najciekawsze na koniec. Od 2003 roku (czyli pierwszego roku w którym wprowadzono grę do 4 wygranych w pierwszej rundzie), San Antonio Spurs przegrywali pierwsze mecze w pierwszej rundzie w 2003 (Phoenix), 2005 i 2007 roku (dwukrotnie z Denver). Zawsze potem zdobywali mistrzostwo. Czyżby czekał nas kolejny sezon ostróg?
  • Z ciekawych informacji, wczorajszy mecz Bostonu z Chicago został rozegrany dokładnie w 23 rocznicę zdobycia przez Jordana rekordowych 63 punktów w play offach. W tamtym meczu Boston pokonał Bulls 135-131 po dwóch dogrywkach. Co ciekawe, W całej historii pojedynków między tymi dwoma drużynami, Boston ma bilans 11-1

Różnice kulturowe i przynależność społeczna jako główne czynniki braku sukcesów polskiej koszykówki na tle amerykańskich rówieśników.

discourse-studies-scribd_12353763877681Przeciwstawne style gry polskich i amerykańskich koszykarzy można tłumaczyć różnicami natury fizjologicznej, psychicznej, czy też socjologicznej. Różnice psychofizyczne można najłatwiej uzasadnić na podstawie jakże prawdziwego stereotypu, który mówi, że czarnoskórzy zawodnicy skaczą wyżej, biegają szybciej, poruszają się po parkiecie z większą gracją i w bezpośrednich pojedynkach z białoskórymi przeciwnikami zawszą są faworytami. Na dowód tej tezy wystarczy przytoczyć film z 1992 roku, pt.: „Biali nie potrafią skakać”, w którym dwaj przeciwnie grający zawodnicy (biały i czarny, szalony i spokojny), grają w jednej drużynie i zarabiają w ten sposób na życie. W niniejszym artykule chciałbym udowodnić, że różnice między polskimi a amerykańskimi koszykarzami nie biorą się z rasistowskich podziałów, a z otoczenia, w jakim gracze kształtują swoją koszykarską osobowość. Jestem zdania, że nie kolor skóry czy wrodzony atletyzm predysponują nas do grania na wysokim poziomie, ale to w jaki sposób uczymy się koszykówki, stawiając pierwsze kroki na osiedlowych boiskach. Właśnie tutaj zaznacza się największa przepaść między polską a amerykańską koszykówką.

Czytaj dalej Różnice kulturowe i przynależność społeczna jako główne czynniki braku sukcesów polskiej koszykówki na tle amerykańskich rówieśników.

Wróciłem

Po długim miesiącu wyjazdowych konferencji, rozliczeń PITów, pisania (w końcu) doktoratu i nadrabianiu braków kondycyjnych na stadionie strona wraca do normalnego życia.

Przepraszam za strasznie długą przerwę i dziękuję wszystkim tym, którzy tu codziennie zaglądali mimo zerowej aktywności autora.