A w Bostonie już wesoło

Ciekawe co na to Dwight Howard?

13.01.1999 – Jordan kończy karierę

No cóż, przechodzimy przez to po raz drugi. (…) Moją odpowiedzialnością zawsze było granie w koszykówkę i uwalnianie niektórych z Was z codziennych stresów związanych z pracą od 9 do 17. Starałem się to robić najlepiej jak potrafiłem. (…) Chciałem tym samym ogłosić, że kończę granie w koszykówkę. Nie będzie to kolejne oświadczenie po którym zdecyduję się grać w baseball. Wiele osób zastanawia się, dlaczego odchodzę właśnie teraz, ale sądzę, że nadejdzie jeszcze taki czas, kiedy będę mógł odpowiedzieć na wszystkie pytania. (…) Cały czas będę wspierał Chicago Bulls. Koszykówka to coś znacznie więcej niż Michael Jordan. (…) Zawsze grałem najlepiej jak potrafiłem, dawałem z siebie wszystko na każdym meczu. Mimo, że przez ostatnie pół roku mieliśmy problemy, jestem pewny, że liga będzie dalej grała. (…) Wiem, że ludzie zaczną mówić, że Michael Jordan nie ma żadnych wyzwań poza koszykówką. To nie prawda – bycie rodzicem jest o największym z wyzwań. (…) Byłem w Chicago przez całą swoją karierę i będę tu do końca życia. Żona nie pozwoliłaby na przeprowadzkę w jakiekolwiek inne miejsce. Tak więc zostaję w Chicago i będę wspierał drużynę w tym miejście. Na tym będę powoli kończył. Chciałem powiedzieć tylko dwa słowa: „To koniec”, ale zasługujecie na więcej niż to. Oddaję głos Jerry’emu…

cała konferencja prasowa znajduje się na stronach NBA. Gdyby ktoś miał linka do video z konferencji, to śmiało wklejać w komentarzu.

Bobby, pamiętamy!

bobby-phills Wczoraj minęła dokładnie 9 rocznica tragicznej śmierci Bobby’ego Phillsa, który 12 stycznia 2000 roku wsiadł w Porsche i razem z Davidem Wesley’em wybrali się na skromne wyścigi po mieście. Nie trzeba było długo czekać na tragedię – Bobby stracił nagle kontolę nad autem i spowodował wypadek, w którym wzięły udział w sumie trzy samochody. Bobby zmarł na miejscu.

W raporcie policyjnym można przeczytać, że obaj panowie jechali agresywnie, bezmyślnie, bez wyobraźni, no i przede wszystkim, zdecydowanie za szybko. Phills zostawił brata, rodziców, żonę oraz dwójkę dzieci…

Pamiętam do dziś dzień, w którym przeczytałem o jego śmierci. Nigdy nie byłem jakimś wielkim fanem Hornets, ale Bobby zawsze mi imponował swoją zadziornością i nieustępliwością w obronie, dzięki czemu jego pojedynki z Jordanem były momentami na mistrzowskim poziomie. Teraz, pozostaje nam tylko pamięć o nim oraz baner z zastrzeżonym numerem „13”, który wisi pod kopułą hali Hornets.

Dla młodszego pokolenia, kilka informacji.

Phills został wybrany dopiero w drugiej rundzie draftu w 1991 roku przez Bucks, którzy jednak pozbyli się go zanim dali mu w ogóle wyjść na parkiet. Bobby grał później w CBA i dopiero dobra gra w niższej lidze pozwoliła mu zwrócić uwagę trenerom Cavs, w których był podstawowym zawodnikiem w sezonie 1993-94 . Dwa lata później, Phills dał znać o sobie jako rewelacyjny defensor – Michael Jordan powiedział o nim kiedyś, że jest jednym z pięciu najlepszych obrońców, przeciwko którym miał przyjemność grania. Oprócz tego, rzucał średnio 14 punktów na mecz przy 44% skuteczności za trzy.

W 1997 roku , już jako wolny agent, podpisał 7 letni kontrakt z Hornets, który opiewał na 33 miliony dolarów i z biegu stał się podstawowym zawodnikiem drużyny. Swój nalepszy sezon rozegrał w skróconym, lockoutowym roku 1998-98, kiedy zdobywał średnio 14,3 punktów, 4 zbiórki i 3,5 asysty. Na początku kolejnego sezonu, Phills poprosił trenera Silasa, żeby ten przesunał go na ławkę i pozwolił wychodzić w pierwszym składzie Anthony’emu Masonowi i Derrickowi Colemanowi. Silas odmówił, ale przy bilansie 5-4 wrócił do tej myśli. Mason i Coleman siali postrach gdy grali razem na parkiecie, a Phills stał się jednym z najważniejszych szóstych zawodników w lidze, pomagając między innymi w rozwoju debiutanta Barona Davisa.

A potem pojechał na ostatnią przejażdżkę…

a_car

Pojedynki szalejącego Jordana z Phillsem można zobaczyć na poniższym filmie.

Patrz na mnie, Dave, dotykaj mnie…

curryroarO Eddym Curry znowu głośno. Ludzie najwyraźniej nie mogą się otrząsnąć z tego, że zarabia ponad 9 milionów za siedzenie w domu, oddychanie, gimnastykowanie się i robienie zakupów za krechę. Tym razem chodzi rasizm, niepłacenie wypłaty oraz … nakłanianie do gej usług seksualnych.

Piekiełko rozpętał David Kuchinsky, wieloletni szofer Curry’ego, który domaga się 5 milionów odszkodowania między innymi za to, że

– Eddy rozbierał się przy nim do naga i mówił: „patrz na mnie, Dave, chodź, dotykaj mnie…”.,

– do obowiązków Davida należało także zbieranie i pranie brudnych ręczników, do których Curry się masturbował, aby żona nic nie widziała.

– David miał słyszeć od Curry’ego zwroty niegrzecznościowe, typu: „je**** Żydzie”, „biały diable”, „biały niewolniku” itd.

– parę razy celował do szofera naładowaną bronią, mówiąc: „Patrz, mam jeden nabój w komorze.”

Prawnicy Curry’ego oczywiście zaprzeczają wszystkiemu, sam poszkodowany uważa, że jest to nieprawda i wierutna bzdura. Sam Curry skomentował to następująco: „Dla mnie to jest typowy przykład na to, że trzeba uważać, jakimi ludźmi się otaczasz. Jestem zaskoczony, ponieważ zawsze uważałem Dave’a za przyjaciela.”

I pomyśleć, że wszystko zaczęło się od tego, że David domagał się niezapłaconej pensji. Za każdym razem jak się o nią przypominał słyszał: „chodź, dotknij mnie”. Czy to znowu wina Isiaha?